{Wpis zawiera lokowanie produktu.}
Wielu chłopców chce być jak James Bond. Marzenie z dzieciństwa mogą spełnić kupując Astona Martina, ale ceny nowych egzemplarzy niestety są po za zasięgiem nawet dobrze zarabiających – to siedmiocyfrowe kwoty. Jest jednak Aston, na którego może pozwolić sobie każdy, kto ma budżet porównywalny z ceną zakupu nowego samochodu segmentu B lub C – to model DB 7, który powstał we współpracy z Fordem i Jaguarem. To model, który ocalił Astona od bankructwa i przyczynił się do wzrostu zainteresowania brytyjską marką.
DB 7 ma wiele części wspólnych z tanimi modelami Forda (drobne elementy) oraz z Jaguarem XK 8, ale to „prawdziwy Aston”. Jest to jednocześnie najtańsza możliwość wejścia do „Świata Supeagentów”. Egzemplarze w stanie „akceptowalnym” są wyceniane na około 90-120 tys. zł, egzemplarze w doskonałym stanie zaczynają się od ok. 130 tys. zł. Tańsze są egzemplarze z 6-cylindrowym silnikiem o poj. 3,2 dm3, wyraźnie droższe będą te napędzane silnikiem V12, który lepiej pasuje do tego pojazdu. Ile kosztuje użytkowanie najtańszego Astona?
Co to jest?
Następca linii „David Brown” (DB) pokazany w 1994 roku. Pierwszy Aston, który dzieli technikę z Jaguarem XK8 (pokazanym dwa lata później). Ma dwa „pełnoprawne” miejsca, mierzy 4,6 m długości i waży ponad 1600 kg (V12). Ma płaski i niski bagażnik. To prawdziwa wyścigówka, ale taka do dalekiej turystyki z dużymi prędkościami a nie na krótki dystans. Aston w swoich projektach podkreśla swoją tradycję i DB 7 ma wiele elementów, które od lat są charakterystyczne tylko dla tej marki.
Jak to wygląda?
Klasyczna brytyjska obła linia, długi przód, krótki tył. Aerodynamiczna sylwetka pełna nawiązań do tradycji marki – ten sam kształt „grilla”, duże klosze lamp, wloty powietrza w błotnikach, poszerzona linia tyłu oraz zaokrąglony dach. Wśród „nowości” – ciekawy wzór felg oraz … kabriolet, który oficjalnie jest budowany przez fabrykę a nie przez niezależne firmy karoseryjne. W środku prawdziwe drewno, skóra i metale starannie okalające … przełączniki z Forda. Widać oszczędności, ale są one starannie ukryte przed przyszłym agentem.
Aston Martin DB 7 V12
Źródło: autogespot
Jak to jeździ?
Słabszy silnik z doładowaniem rozpędzał Astona do ok. 257-265 km/h (w zależności od źródeł). Mocniejszy mógł rozpędzić go do (w zależności od źródeł) 295-298 km/h. To się czuje. Przyspieszenia są zupełnie „dzisiejsze” – to nawet 5 sekund do „setki”. Możliwość efektownego zarzucenia tyłem jest … możliwa, ale na tle dzisiejszych Astonów to jest „kanapowiec” – siedzi się w nim jak w sportowej limuzynie a nie w wyścigówce. Przed kierowcą duże zegary, wiele przełączników a obok niego humidor. Za nim … słaba widoczność do tyłu. Słabszy silnik wyraźnie odciąża przód podczas pokonywania zakrętów.
Co się psuje?
Brytyjski silnik z doładowaniem okazuje się być bardziej niezawodny niż V12 złożone z dwóch silników Forda. Problemem jest hałasujący rozrząd (szczególnie w V12) i rdza w okolicy podszybia z przodu oraz w okolicy tylnych nadkoli. Szybko zużywają się hamulce oraz elementy gumowe zawieszenia. Słabszy silnik ma typową „brytyjską” tendencję do rozszczelnienia, ale komplet uszczelek bez problemu kupimy u Jaguara. Instalacja elektryczna nie sprawia problemów. Czasem szwankuje pompa paliwa.
Ceny części (DB 7 Vantage V12 420 KM z 1999 roku):
- łożyska osi tylnej (NTY) – 387 zł;
- amortyzator przód (Monroe) – 1892 zł (za sztukę);
- uszczelka pokrywy zaworów – 513 zł (za sztukę, potrzebne 2);
- grill (osłona chłodnicy) – 4300 zł (używany);
- sworzeń wahacza (Lemforder) – 133 zł (sztuka);
- tarcze i klocki hamulcowe (TRW) – 507 zł (komplet, oś przednia).
Problemy z dostępnością:
Przed zakupem należy sprawdzić czy oryginał się ma odpowiednika z palety zamienników dla Forda – wtedy będzie taniej. Problemem z dostępnością dotyczy głównie części blacharskich. Na rynku są głównie części używane do coupe, do kabrioletów trudno cokolwiek znaleźć. Części mechaniczne w większości kupimy bez problemu, choć na części wyprodukowane specjalnie dla Astona będziemy czekać nawet kilka miesięcy. Na szczęście jest ich mało.
Zużycie paliwa (ECE):
- Cykl miejski – 30,8 dm3
- Trasa – 11,9 dm3
- Średnie zużycie – 18,8 dm3
Czy realne?
TAK. Rzeczywiste różnice pomiędzy tak wysokimi prognozami a rzeczywistością to zakres 1-2 dm3. Mniejszy silnik z doładowaniem jest wyraźnie mniej łapczywy na paliwo (średnio 13-14 dm3), potężne V12 średnio zużywa 16-17 dm3 przy spokojnej jeździe. „Automat” podnosi te wartości o około litr na 100 km. Zbiornik paliwa ma pojemność 89 dm3. Rzeczywisty zasięg modelu V12 to około 480-550 km (przy umiarkowanym tempie jazdy).
Ubezpieczenie:
Najtańsza polisa na Astona DB 7 z silnikiem V12 to koszt ok. 850 zł (Uniqa). Najdroższa polisa od Benefii, w skład której wchodzi NNW i Assistance to koszt 2400 zł. Ceny skalkulowano dla posiadacza prawa jazdy powyżej 10 lat, który w ciągu tego okresu miał likwidowaną tylko jedną szkodę o niskiej wartości. Niszowość marki sprzyja stosunkowo niskim cenom ubezpieczeń. Konkurencja potrafi był dwukrotnie droższa. Dane z „jedynie słusznej porównywarki”.
Dla kogo?
To jest grand tourer a zatem nie dla „młokosa”, ale dla statystycznej „40-tki”. Będzie idealny jako drugi pojazd, ale w rodzinie, gdzie już jest duże MPV lub SUV (którym najczęściej jeździ kobieta). Aston Martin to pojazd dla mężczyzny ceniącego porządek i tzw, „stare wartości” – będzie jeździł nim prawnik, lekarz, pisarz czy emerytowany generał. Nie sprawdzi się jako „rydwan” dresiarza, którym można podjechać pod wiejską dyskotekę – nie zmieści w nim dużo „zdobyczy”, choć z pewnością zwróci uwagę uruchamiając silnik.
Czy warto?
TAK, szczególnie obserwując trendy rynkowe. Ceny zadbanych DB 7 stale wzrastają. Szczególnie warto obserwować ceny kabrioletów Volante z silnikiem V12. Zadbany egzemplarz łatwo utrzymać a ceny części i opłaty są na tyle niskie żeby poważnie myśleć o zakupie. Trzeba wielkiej rozwagi, gdyż naprawy blacharskie są trudne a na rynku jest wiele konstrukcji zespawanych z „ćwiartek”, które można kupić na amerykańskich portalach aukcyjnych. Najlepszy Aston to ten pochodzący z Europy z udokumentowaną historią.
Autor tekstu: M.W.
Podobne wpisy:
Poradnikowy przegląd zabytkowych pojazdów terenowych, część pierwsza
SKUTECZNA REKLAMA WARSZTATU SAMOCHODOWEGO - PORADNIK, CZĘŚĆ PIERWSZA
Poradnikowy przegląd zabytkowych pojazdów terenowych, część trzecia
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 10 tysięcy zł
Czy stać Ciebie na ..., #10 - Hummer
Poradnikowy przegląd zabytkowych pojazdów terenowych, część druga
Czy stać Ciebie na ..., #6 - Rolls-Royce
"Złota plaża mi się marzy...", część trzecia
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 40 tysięcy zł

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.












