Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 100 tysięcy – część pierwsza

przez | 22 stycznia, 2022

Od ostatniego wpisu w tej kategorii minął już prawie rok. W tym czasie wiele się zmieniło i wybrane modele przekroczyły kolejne pułapy cenowe dlatego pułap cenowy 70 tys. zł byłby pełen modeli z poprzednich części. Celowo przestawione zostały oferty do 100 tys. zł, wśród których znajdziecie niemal wszystkie marki. Ceny niektórych modeli mogą zwalać z nóg, ale rynek przez ten czas został kompletnie zmieniony. Zaczynamy …

Porsche 928S – czy cena dwukrotnie wyższa niż 944 jest uzasadniona? Jest, bo 928 to prawdziwy pożeracz autostrad z wielkim silnikiem. Ma wszystko co potrzeba – osiągi, wygodne fotele i bagażnik mieszczący kilka toreb. Koszty obsługi – absurdalne, szczególnie wymiana napędu rozrządu zwala z nóg. Modele pierwszej serii w bardzo dobrym stanie to wydatek zwykle około 22-25 tys. euro czyli około 90-100 tys. zł. Młodsze są zwykle tańsze o około 25-30 tys. zł. Na rynku jest wiele „okazji”, ale to zwykle skarbonki, które w cenie zadbanego 944 oferują wiele „atrakcji” rozłożonych w czasie na kilka lat.

Porsche 928S

Źródło: Hemmings

Mercedes W116 350 SEL – najmniejsze V8 w gamie silnikowej to najlepszy wybór łączący ekonomię z osiągami. To prawdziwy i komfortowy Mercedes. Jest wzorem niezawodności, ale każde zaniedbanie mści się wysokimi rachunkami. Można wybierać pomiędzy krótszą i dłuższą wersją, ale to dłuższa zasługuje na spory wydatek, czyli 62-80 tys. zł za wyjątkowo zadbany egzemplarz (nie kolekcjonerski). Czasem w ogłoszeniach trafi się unikalna wersja 300 SD z rynku amerykańskiego, którą też polecamy, choć ma znacznie gorsze osiągi. To jeden z pierwszych doładowanych diesli.

„Jego szerokość” – Mercedes W116 350 SEL

Źródło: Wheelsage

Alfa Romeo GTV 2000/V6 – oś De Diona, układ transaxle i w ogóle techniczna awangarda końca lat 70-tych. Jak prawie każda Alfa z tamtych lat – psuje się i koroduje, ale ma imponujące osiągi. Wśród silników – 2.0 Turbo o mocy 150 KM lub V6 mocniejsze o 10 KM. Pasjonaci montowali w niej V6 z serii 75 lub V8 z Montreala. Jeździł nią, a właściwie ukradł, sam James Bond.  Poza problemem z częściami blacharskimi nie można narzekać na dostępność części mechanicznych. Gorzej z ich jakością. Cena uczuć, jakie towarzyszyły Bondowi w filmie „Ośmiorniczka” to około 45-55 tys. zł.

Alfa Romeo GTV V6

Źródło: autouncle.it

Nissan 280ZX – ogniwo łączące legendarne 240 i zupełnie nową serię 300. Konkurent Porsche 924 co dla Nissana oznaczało model o dobrej ekonomii i „przyzwoitych” a nie sportowych osiągach. Wielki sukces rynkowy w USA i właśnie stąd pochodzi większość sprowadzanych egzemplarzy. Z tego kierunku płyną do Europy części do serii ZX – ich ceny nie są zbyt drogie, ale czas oczekiwania i dostępność rozczarowują. Na szczęście ten Nissan ma opinię niezawodnego. Za coupe w dobrym stanie technicznym zapłacicie 52-65 tys. zł, targa jest droższa o około 10-12%.

Nissan 280ZX

Źródło: mercadolibre.com.uy

Pinzgauer – „Czy Wy jesteście normalni”? Tak, gdyż „Pigz” to połączenie terenówki i mikrobusu. To generał wśród lekkich pojazdów wojskowych. Wjedzie w każdy teren i ma opinię pojazdu niezawodnego. To dobrze, gdyż dostępność części jest taka jak do zabytkowego Lamborghini. Osiągi? Jazda z prędkością około 70-80 km/h musi Wam wystarczyć. Odrestaurowany model z plandeką lub z zamkniętym nadwoziem to wydatek około 45-62 tys. zł. Na rynku są również wersje specjalne np. z napędem 6×6, ale ich ceny na rynku austriackim lub niemieckim oscylują wokół 20-25 tysięcy … euro.

Pinzgauer

Źródło: Swiss Army Vehicles

Fiat 124 Spider – to najdroższa Łada? Na szczęście wspólny przodek nie przeszkodził w tym, że dziś jest to model uważany za równorzędny wobec Alfy Spider. Jest niewielki, lekki i ma mocne silniki. To nowoczesna konstrukcja – ma tarczowe hamulce i silniki DOHC. Ten Fiat brał udział w rajdach i odniósł sukces w Ameryce. Z tego rynku pochodzi większość egzemplarzy. Ich utrzymanie jest tańsze niż Alfy, ale to nadal „Włoch” i będzie miał problemy z osprzętem silnika i rdzewiejącymi blachami. Egzemplarze w dobrym stanie technicznym są warte około 45-57 tys. zł.

Fiat 124 Spider

Źródło: Bring a Trailer

Matra Murena – wygląda jak typowy japoński samochód sportowy z lat 80-tych, ale nim nie jest. Matra ma w sobie „coś” z Multipli (3 siedzenia w jednym rzędzie) i „coś” z Lotusa Eclat (podobna linia nadwozia), ale to produkt typowo francuski. Części nie są drogie, ale w Polsce praktycznie niedostępne. Osiągami plasuje się wśród sportowych kompaktów tamtych lat. Czy to wystarczy aby wyceniać zadbany egzemplarz na 45-53 tys zł? Zdecydowanie nie, choć to przypadek z „tych” beznadziejnych. Matrę kupuje się sercem i trzeba jej wybaczyć typowo francuskie przypadłości.

Matra Murena

Źródło: Petroblog

Mercedes E190 2.3 16V – „zwykła 190-tka” to wydatek poniżej 10 tys. zł. Ceny wersji sportowych to zupełnie inna „bajka”. Ceny oryginalnego Coswortha są często … siedmiocyfrowe, dlatego też najrozsądniejszym rozwiązaniem dla osób chcących kupić sportową odmianę „małego Merca” jest zakup wersji 2.3 16V. Części są dostępne – zarówno mechaniczne jak i blacharskie. Model 2.5 16V ma lepsze osiągi i jest wyraźnie droższy. Za 2.3 16V z połowy lat 80-tych zapłacimy średnio 47-62 tys. zł. Nie będzie tanio, ale na tyle wyceniane są modele z dobrym stanie technicznym.

„Baby Benz” 2.3 16V

Źródło: Peach Parts

Cadillac Fleetwood Brougham – produkt amerykańskiego downsizingu lat 70 i 80-tych. Prosta konstrukcja odziana w prawdziwe skóry i drewno. Najlepsza z silnikiem 4.1 V8 lub 5.0 V8. Diesla (o tak, był taki) nie polecamy – głównie z powodu osiągów. Silnik o pojemności siedmiu litrów mógł odłączać dwa lub cztery cylindry, ale nie polecamy tej konstrukcji. Części są stosunkowo tanie, choć ich wysyłka z USA kosztuje i wymaga cierpliwości. Najtańsze egzemplarze w dobrym stanie są wyceniane na około 43 tys. zł. Za cenę około 65 tys zł dostaniemy najlepiej wyposażone wersje i takie też polecamy.

Odmiany nadwozia Cadillaka

Źródło: GM Heritage

TVR 350 – kanciaste coupe lub roadster z V8 pod maską nie bez powodu jest wyceniany na około 55-63 tys. zł. Silnik przejęty z Rovera SD1 ma 200 KM i zapewnia sportowe osiągi. To jedyna zaleta. TVR to rzadki okaz, którego utrzymanie nie jest bardzo drogie, ale dostępność części wymusza częste postoje w warsztacie. Co jest w nim wyjątkowego? W tej cenie nie kupicie pojazdu zabytkowego z Albionu w stanie, który nie wymaga inwestycji. Jako tzw. „funcar” sprawdzi się świetnie. Jako youngtimer do codziennej jazdy już nie,  co nie znaczy żeby go skreślić z tej listy.

TVR 350i

Źródło: autozine

MGB – typowo brytyjski roadster lub coupe produkowane od wczesnych lat 60-tych aż do połowy lat 90-tych. Modele z pierwszych lat produkcji posiadały … strefy kontrolowanego zgniotu co było ewenementem w tamtych czasach. Zdecydowanie warto polecić model MG RV8 produkowany w latach 1992-1995, który był jego zmodernizowaną wersją. Choć powstało ich niewiele to nie ma problemu z dostępem do części, co gwarantuje duży silnik Rovera oraz prosta konstrukcja zawieszenia. Egzemplarze z początku produkcji jak i z końca są podobnie wyceniane. Za „przyzwoity” egzemplarz zapłacimy 72-85 tys zł.

MGB Roadster

Źródło: RM Sotheby’s

Citroen CX Longversion – tak, od momentu gdy Citroen zrezygnował z „hydro” ceny CX, DS a nawet BX niemal się podwoiły. Longversion to wersje specjalne zbudowane na podwoziu wersji kombi. Ma wszystkie najlepsze cechy Citroena – po prostu jest „inne” na swój sposób. Najlepszy z najmocniejszymi silnikami. To Citroen więc trzeba się liczyć z wieloma drobnymi usterkami, ale naprawa zawieszenia nie jest droga. Rozpiętość cenowa tego modelu jest ogromna, ale za cenę 55-63 tys zł kupimy opisywaną wersję lub 6-kołowe kombi, które czasem trafia na aukcje.

Citroen CX

Źródło: Classic Driver

BMW 633/635 – najsłabsze wersje kupują osoby posiadające „wariackie papiery”. Jeżeli chcemy być jak Bruce Willis musimy szukać wersji 633 lub 635 wyposażonych w mocną rzędową „szóstkę”, która zapewnia bardzo dobre osiągi. Cena kolekcjonerskiego egzemplarza to zwykle aż 75-107 tys zł. Na szczęście dostęp do części mechanicznych jest łatwy a ceny zamienników na rozsądnym poziomie. Nieco tańsze są wersje sprowadzone z USA, ale ich stan rzadko rokuje na użytkowanie przez długie lata bez dużych inwestycji. Dwudrzwiowy „rekin” to pewna lokata kapitału.

BMW 635

Źródło: Bring a Trailer

Toyota Corolla AE86 – o tak. Kultowa Toyota z japońskiego komiksu nie ma mocnego silnika, ale jest lekka i ma tylny napęd. To legenda, która ma swoją cenę. Pali mało, ale części są niedostępne. Części od Corolli z tamtych lat nie zawsze są zamienne, co powoduje dodatkowy postój w warsztacie. Cena sławy i opinia driftera to 75-88 tys. zł – za tyle kupimy egzemplarz, który nie wymaga żadnych inwestycji. Znalezienie wersji z kierownicą po „właściwej stronie” podobno jest możliwe. Kosmiczna cena za AE86 wydaje się nie być uzasadniona, ale wystarczy raz przejechać się AE86 żeby zrozumieć jej fenomen.

Toyota z komiksu

Źródło: http://www.usafricasynergy.org

Opel Manta B – 42-49 tys. zł? Tak, ale to cena nie za „zwykłą dwulitrówkę” z tylnym napędem. Tyle zapłacicie za  najmocniejsze i najlepiej utrzymane Manty. Dlaczego Manta jest taka niezwykła? Dla Niemców to ich Mustang – była tania i to ona wielu z nich wprowadziła ich w świat motoryzacji. Była lekka i tylnemu napędowi wystarczało 100 KM żeby całkiem sprawnie wchodzić w zakręty. Na rynku części jest wiele zamienników, co pozwala utrzymać Mantę w dobrym stanie. To auto dla tych, którzy chcą zachować wieczną młodość i są w stanie zapłacić za to każde pieniądze.

Opel Manta B

Źródło: autozine

Audi Coupe 1.8/2.0 – to nie jest Quattro. To najtańsze odmiany sportowego Audi. Ten model nie ma imponujących osiągów. Jest niezawodny i komfortowy, ale tylko kształtem przypomina rajdowego potwora grupy B. Ceny i dostępność części mechanicznych – wzorowe, blacharskich – „szału” nie ma. Nie ma też napędu na wszystkie koła. To nic, dla gapiów i tak to jest rajdowa maszyna co podnosi jej cenę do poziomu 55-70 tys. zł za wzorowo utrzymany egzemplarz. To dobra inwestycja, gdyż nawet „te pospolite” odmiany zyskują na wartości. „Prawdziwe Quattro” jest … nawet 10-krotnie droższe.

Audi Coupe B2

Źródło: Archiwum Allegro

Lancia Delta HF Turbo – to nie jest Integrale. Ma silnik 1.6 z doładowaniem, ale tylko przedni napęd. To brakujące ogniwo ewolucji w Lancii. To „Evo” na co dzień – takie, które osiągnie 200 km/h, ale nie wygra żadnego rajdu. Koszty większości części nie są duże, ale blacharsko to tragedia połączona z niezawodną komedią pomyłek w wykonaniu układów elektrycznych. Do zalet należy zaliczyć praktyczne 5 – drzwiowe nadwozie. Czy warto? Tak, bo jest ich niewiele a te w idealnym stanie kupicie już za 65-82 tys. zł. To 1/3 ceny za Integrale i 1/4 za oryginalną „Martynę” w białym kolorze z charakterystycznymi naklejkami.

Delta HF Turbo

Źródło: catawiki.nl

Jaguar XJS – następca typu E, który nigdy nie zdobył popularności poprzednika. To wygodne coupe do turystyki a nie do sportu. Najlepsze z silnikiem 4.0 lub z V12. XJS był produkowany przez ponad 20 lat, w tym czasie jego charakterystyczne linie nie zmieniły się, co dodatkowo wpływa na stabilność cen. W tym przypadku liczy się stan pojazdu a nie rocznik czy wersja silnika. Najtańsze modele to wydatek około 65 tys. zł. Większość odmian z V12 pod maską to koszt 83-90 tys. zł – ceny dotyczą coupe. Kabriolet jest droższy o połowę. Pamiętajcie, to Jaguar. Jak każdy kot bywa kapryśny a ceny oryginalnych części są wysokie.

Jaguar XJS z ostatniej serii

Źródło: classicpark.com

Alpine GTA – sportowe Renault z kanciastym nadwoziem i wielką tylną szybą to konkurent dla Porsche 911 w najsłabszych wersjach.  Porównując do Porsche 911 można zastanowić się dlatego tak tanio? Otóż, 75-92 tys. zł za zadbany egzemplarz ma swoje uzasadnienie w postaci problemów z częściami karoserii i w problemach z osprzętem silnika. Alpine lubi się przegrzewać a francuska elektronika żyje własnym życiem. Jeżeli koniecznie chcemy Alpine, wtedy warto wybrać wersję z silnikiem wolnossącym i w jedynie słusznym odcieniu niebieskiego.

Alpine GTA

Źródło: Bring a Trailer

Mercedes W124 Coupe 300/320 – rok temu ceny „320-tki” w tym nadwoziu oscylowały wokół 27-35 tys. zł. Dziś ceny zadbanych egzemplarzy 300/320 to już ponad 35 tys. zł. Najlepsze jakościowo wkraczają do pułapu 40 tys. zł. Wzór niezawodności? Nie, ale o części mechaniczne nadal łatwo a widok pasa bezpieczeństwa, który Mercedes sam nam podaje jest wart każde pieniądze. Jakie? Najlepsze egzemplarze na polskim rynku kupimy za około 42-45 tys. zł, ale nie brakuje ofert za około 55-60 tys. zł. To najlepsza „lokata na kołach” jaką można sobie kupić, gdyż ceny tych odmian serii W124 nieustannie rosną.

Mercedes E320 Coupe

Źródło: własne

VW Golf II G60 GTI – o ile podstawowe „Dwójki” w dobrym stanie kupimy poniżej 10 tys. zł, o tyle wersje specjalne wyceniane są o wiele drożej. Ten Golf ma wszystkie zalety „Dwójki” a zatem tanie części nadwozia i większość mechanicznych, ale doładowany silnik wymaga troskliwej opieki. Co w zamian? Unikatowy charakter tej odmiany to pewna lokata. W przeciwieństwie do sportowych modeli, Golf jest praktyczny i można nim jeździć na co dzień. Odmianę G60 najlepiej naprawiać u „kogoś”, kto naprawia VW Corrado. Większość egzemplarzy wyceniana jest na 45-62 tys, zł.

VW Golf II G60 GTI

Źródło: wheelsage

Ferrari Mondial – w tej grupie cenowej wyłącznie w średnim stanie i coupe. „Najszybsza Skoda na świecie” była uważana za niepełnowartościowe Ferrari, stąd stosunkowo niska cena. Koszty napraw? Nieadekwatne do wartości, ale to jedyna okazja aby mieć Ferrari w garażu i zapłacić za nie mniej niż 100 tys. zł. To Ferrari ma dwa bagażniki, 4 miejsca i specyficzną linię nadwozia, ale to oryginał a nie replika, jak większość modeli dostępnych w opisywanym pułapie cenowym. Egzemplarz w „zadowalającym” stanie kosztuje 85-107 tys. zł. Egzemplarze w doskonałym stanie technicznym są warte minimum 150 tys. zł.

Ferrari Mondial

Źródło: catawiki.pl

Mercedes G280 – to nie Peugeot, ale oryginalny Mercedes z własnymi silnikami. Klasa G to samochód trwały, ale koszt części bywa zabójczy. Silniki benzynowe zużywają „kosmiczne” ilości paliwa. To nic. Modele G230 lub G280 to najtańsza możliwość posiadania klasy G i nie rezygnowania z osiągów (diesle są powolne). Warto zaznaczyć, że modele z lat 80-tych posiadają ręcznie dołączany napęd. Rozpiętość cenowa jest duża: 65-89 tys. zł, diesle są tańsze nawet o 1/3. Jeżeli wersja krótka lub kabriolet – wtedy „230-tka” może wystarczyć, ale wersja długa potrzebuje mocniejszego napędu i tą właśnie polecamy.

Mercedes G280

Źródło: catawiki.eu

Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 100 tys. zł – część druga