Od ostatniego wpisu w tej kategorii minął już prawie rok. W tym czasie wiele się zmieniło i wybrane modele przekroczyły kolejne pułapy cenowe dlatego pułap cenowy 70 tys. zł byłby pełen modeli z poprzednich części. Celowo przestawione zostały oferty do 100 tys. zł, wśród których znajdziecie niemal wszystkie marki. Ceny niektórych modeli mogą zwalać z nóg, ale rynek przez ten czas został kompletnie zmieniony. Zaczynamy …
Porsche 928S – czy cena dwukrotnie wyższa niż 944 jest uzasadniona? Jest, bo 928 to prawdziwy pożeracz autostrad z wielkim silnikiem. Ma wszystko co potrzeba – osiągi, wygodne fotele i bagażnik mieszczący kilka toreb. Koszty obsługi – absurdalne, szczególnie wymiana napędu rozrządu zwala z nóg. Modele pierwszej serii w bardzo dobrym stanie to wydatek zwykle około 22-25 tys. euro czyli około 90-100 tys. zł. Młodsze są zwykle tańsze o około 25-30 tys. zł. Na rynku jest wiele „okazji”, ale to zwykle skarbonki, które w cenie zadbanego 944 oferują wiele „atrakcji” rozłożonych w czasie na kilka lat.
Porsche 928S
Mercedes W116 350 SEL – najmniejsze V8 w gamie silnikowej to najlepszy wybór łączący ekonomię z osiągami. To prawdziwy i komfortowy Mercedes. Jest wzorem niezawodności, ale każde zaniedbanie mści się wysokimi rachunkami. Można wybierać pomiędzy krótszą i dłuższą wersją, ale to dłuższa zasługuje na spory wydatek, czyli 62-80 tys. zł za wyjątkowo zadbany egzemplarz (nie kolekcjonerski). Czasem w ogłoszeniach trafi się unikalna wersja 300 SD z rynku amerykańskiego, którą też polecamy, choć ma znacznie gorsze osiągi. To jeden z pierwszych doładowanych diesli.
„Jego szerokość” – Mercedes W116 350 SEL
Alfa Romeo GTV 2000/V6 – oś De Diona, układ transaxle i w ogóle techniczna awangarda końca lat 70-tych. Jak prawie każda Alfa z tamtych lat – psuje się i koroduje, ale ma imponujące osiągi. Wśród silników – 2.0 Turbo o mocy 150 KM lub V6 mocniejsze o 10 KM. Pasjonaci montowali w niej V6 z serii 75 lub V8 z Montreala. Jeździł nią, a właściwie ukradł, sam James Bond. Poza problemem z częściami blacharskimi nie można narzekać na dostępność części mechanicznych. Gorzej z ich jakością. Cena uczuć, jakie towarzyszyły Bondowi w filmie „Ośmiorniczka” to około 45-55 tys. zł.
Alfa Romeo GTV V6
Nissan 280ZX – ogniwo łączące legendarne 240 i zupełnie nową serię 300. Konkurent Porsche 924 co dla Nissana oznaczało model o dobrej ekonomii i „przyzwoitych” a nie sportowych osiągach. Wielki sukces rynkowy w USA i właśnie stąd pochodzi większość sprowadzanych egzemplarzy. Z tego kierunku płyną do Europy części do serii ZX – ich ceny nie są zbyt drogie, ale czas oczekiwania i dostępność rozczarowują. Na szczęście ten Nissan ma opinię niezawodnego. Za coupe w dobrym stanie technicznym zapłacicie 52-65 tys. zł, targa jest droższa o około 10-12%.
Nissan 280ZX
Pinzgauer – „Czy Wy jesteście normalni”? Tak, gdyż „Pigz” to połączenie terenówki i mikrobusu. To generał wśród lekkich pojazdów wojskowych. Wjedzie w każdy teren i ma opinię pojazdu niezawodnego. To dobrze, gdyż dostępność części jest taka jak do zabytkowego Lamborghini. Osiągi? Jazda z prędkością około 70-80 km/h musi Wam wystarczyć. Odrestaurowany model z plandeką lub z zamkniętym nadwoziem to wydatek około 45-62 tys. zł. Na rynku są również wersje specjalne np. z napędem 6×6, ale ich ceny na rynku austriackim lub niemieckim oscylują wokół 20-25 tysięcy … euro.
Pinzgauer
Fiat 124 Spider – to najdroższa Łada? Na szczęście wspólny przodek nie przeszkodził w tym, że dziś jest to model uważany za równorzędny wobec Alfy Spider. Jest niewielki, lekki i ma mocne silniki. To nowoczesna konstrukcja – ma tarczowe hamulce i silniki DOHC. Ten Fiat brał udział w rajdach i odniósł sukces w Ameryce. Z tego rynku pochodzi większość egzemplarzy. Ich utrzymanie jest tańsze niż Alfy, ale to nadal „Włoch” i będzie miał problemy z osprzętem silnika i rdzewiejącymi blachami. Egzemplarze w dobrym stanie technicznym są warte około 45-57 tys. zł.
Fiat 124 Spider
Matra Murena – wygląda jak typowy japoński samochód sportowy z lat 80-tych, ale nim nie jest. Matra ma w sobie „coś” z Multipli (3 siedzenia w jednym rzędzie) i „coś” z Lotusa Eclat (podobna linia nadwozia), ale to produkt typowo francuski. Części nie są drogie, ale w Polsce praktycznie niedostępne. Osiągami plasuje się wśród sportowych kompaktów tamtych lat. Czy to wystarczy aby wyceniać zadbany egzemplarz na 45-53 tys zł? Zdecydowanie nie, choć to przypadek z „tych” beznadziejnych. Matrę kupuje się sercem i trzeba jej wybaczyć typowo francuskie przypadłości.
Matra Murena
Mercedes E190 2.3 16V – „zwykła 190-tka” to wydatek poniżej 10 tys. zł. Ceny wersji sportowych to zupełnie inna „bajka”. Ceny oryginalnego Coswortha są często … siedmiocyfrowe, dlatego też najrozsądniejszym rozwiązaniem dla osób chcących kupić sportową odmianę „małego Merca” jest zakup wersji 2.3 16V. Części są dostępne – zarówno mechaniczne jak i blacharskie. Model 2.5 16V ma lepsze osiągi i jest wyraźnie droższy. Za 2.3 16V z połowy lat 80-tych zapłacimy średnio 47-62 tys. zł. Nie będzie tanio, ale na tyle wyceniane są modele z dobrym stanie technicznym.
„Baby Benz” 2.3 16V
Cadillac Fleetwood Brougham – produkt amerykańskiego downsizingu lat 70 i 80-tych. Prosta konstrukcja odziana w prawdziwe skóry i drewno. Najlepsza z silnikiem 4.1 V8 lub 5.0 V8. Diesla (o tak, był taki) nie polecamy – głównie z powodu osiągów. Silnik o pojemności siedmiu litrów mógł odłączać dwa lub cztery cylindry, ale nie polecamy tej konstrukcji. Części są stosunkowo tanie, choć ich wysyłka z USA kosztuje i wymaga cierpliwości. Najtańsze egzemplarze w dobrym stanie są wyceniane na około 43 tys. zł. Za cenę około 65 tys zł dostaniemy najlepiej wyposażone wersje i takie też polecamy.
Odmiany nadwozia Cadillaka
TVR 350 – kanciaste coupe lub roadster z V8 pod maską nie bez powodu jest wyceniany na około 55-63 tys. zł. Silnik przejęty z Rovera SD1 ma 200 KM i zapewnia sportowe osiągi. To jedyna zaleta. TVR to rzadki okaz, którego utrzymanie nie jest bardzo drogie, ale dostępność części wymusza częste postoje w warsztacie. Co jest w nim wyjątkowego? W tej cenie nie kupicie pojazdu zabytkowego z Albionu w stanie, który nie wymaga inwestycji. Jako tzw. „funcar” sprawdzi się świetnie. Jako youngtimer do codziennej jazdy już nie, co nie znaczy żeby go skreślić z tej listy.
TVR 350i
MGB – typowo brytyjski roadster lub coupe produkowane od wczesnych lat 60-tych aż do połowy lat 90-tych. Modele z pierwszych lat produkcji posiadały … strefy kontrolowanego zgniotu co było ewenementem w tamtych czasach. Zdecydowanie warto polecić model MG RV8 produkowany w latach 1992-1995, który był jego zmodernizowaną wersją. Choć powstało ich niewiele to nie ma problemu z dostępem do części, co gwarantuje duży silnik Rovera oraz prosta konstrukcja zawieszenia. Egzemplarze z początku produkcji jak i z końca są podobnie wyceniane. Za „przyzwoity” egzemplarz zapłacimy 72-85 tys zł.
MGB Roadster
Citroen CX Longversion – tak, od momentu gdy Citroen zrezygnował z „hydro” ceny CX, DS a nawet BX niemal się podwoiły. Longversion to wersje specjalne zbudowane na podwoziu wersji kombi. Ma wszystkie najlepsze cechy Citroena – po prostu jest „inne” na swój sposób. Najlepszy z najmocniejszymi silnikami. To Citroen więc trzeba się liczyć z wieloma drobnymi usterkami, ale naprawa zawieszenia nie jest droga. Rozpiętość cenowa tego modelu jest ogromna, ale za cenę 55-63 tys zł kupimy opisywaną wersję lub 6-kołowe kombi, które czasem trafia na aukcje.
Citroen CX
BMW 633/635 – najsłabsze wersje kupują osoby posiadające „wariackie papiery”. Jeżeli chcemy być jak Bruce Willis musimy szukać wersji 633 lub 635 wyposażonych w mocną rzędową „szóstkę”, która zapewnia bardzo dobre osiągi. Cena kolekcjonerskiego egzemplarza to zwykle aż 75-107 tys zł. Na szczęście dostęp do części mechanicznych jest łatwy a ceny zamienników na rozsądnym poziomie. Nieco tańsze są wersje sprowadzone z USA, ale ich stan rzadko rokuje na użytkowanie przez długie lata bez dużych inwestycji. Dwudrzwiowy „rekin” to pewna lokata kapitału.
BMW 635
Toyota Corolla AE86 – o tak. Kultowa Toyota z japońskiego komiksu nie ma mocnego silnika, ale jest lekka i ma tylny napęd. To legenda, która ma swoją cenę. Pali mało, ale części są niedostępne. Części od Corolli z tamtych lat nie zawsze są zamienne, co powoduje dodatkowy postój w warsztacie. Cena sławy i opinia driftera to 75-88 tys. zł – za tyle kupimy egzemplarz, który nie wymaga żadnych inwestycji. Znalezienie wersji z kierownicą po „właściwej stronie” podobno jest możliwe. Kosmiczna cena za AE86 wydaje się nie być uzasadniona, ale wystarczy raz przejechać się AE86 żeby zrozumieć jej fenomen.
Toyota z komiksu
Źródło: http://www.usafricasynergy.org
Opel Manta B – 42-49 tys. zł? Tak, ale to cena nie za „zwykłą dwulitrówkę” z tylnym napędem. Tyle zapłacicie za najmocniejsze i najlepiej utrzymane Manty. Dlaczego Manta jest taka niezwykła? Dla Niemców to ich Mustang – była tania i to ona wielu z nich wprowadziła ich w świat motoryzacji. Była lekka i tylnemu napędowi wystarczało 100 KM żeby całkiem sprawnie wchodzić w zakręty. Na rynku części jest wiele zamienników, co pozwala utrzymać Mantę w dobrym stanie. To auto dla tych, którzy chcą zachować wieczną młodość i są w stanie zapłacić za to każde pieniądze.
Opel Manta B
Audi Coupe 1.8/2.0 – to nie jest Quattro. To najtańsze odmiany sportowego Audi. Ten model nie ma imponujących osiągów. Jest niezawodny i komfortowy, ale tylko kształtem przypomina rajdowego potwora grupy B. Ceny i dostępność części mechanicznych – wzorowe, blacharskich – „szału” nie ma. Nie ma też napędu na wszystkie koła. To nic, dla gapiów i tak to jest rajdowa maszyna co podnosi jej cenę do poziomu 55-70 tys. zł za wzorowo utrzymany egzemplarz. To dobra inwestycja, gdyż nawet „te pospolite” odmiany zyskują na wartości. „Prawdziwe Quattro” jest … nawet 10-krotnie droższe.
Audi Coupe B2
Lancia Delta HF Turbo – to nie jest Integrale. Ma silnik 1.6 z doładowaniem, ale tylko przedni napęd. To brakujące ogniwo ewolucji w Lancii. To „Evo” na co dzień – takie, które osiągnie 200 km/h, ale nie wygra żadnego rajdu. Koszty większości części nie są duże, ale blacharsko to tragedia połączona z niezawodną komedią pomyłek w wykonaniu układów elektrycznych. Do zalet należy zaliczyć praktyczne 5 – drzwiowe nadwozie. Czy warto? Tak, bo jest ich niewiele a te w idealnym stanie kupicie już za 65-82 tys. zł. To 1/3 ceny za Integrale i 1/4 za oryginalną „Martynę” w białym kolorze z charakterystycznymi naklejkami.
Delta HF Turbo
Jaguar XJS – następca typu E, który nigdy nie zdobył popularności poprzednika. To wygodne coupe do turystyki a nie do sportu. Najlepsze z silnikiem 4.0 lub z V12. XJS był produkowany przez ponad 20 lat, w tym czasie jego charakterystyczne linie nie zmieniły się, co dodatkowo wpływa na stabilność cen. W tym przypadku liczy się stan pojazdu a nie rocznik czy wersja silnika. Najtańsze modele to wydatek około 65 tys. zł. Większość odmian z V12 pod maską to koszt 83-90 tys. zł – ceny dotyczą coupe. Kabriolet jest droższy o połowę. Pamiętajcie, to Jaguar. Jak każdy kot bywa kapryśny a ceny oryginalnych części są wysokie.
Jaguar XJS z ostatniej serii
Alpine GTA – sportowe Renault z kanciastym nadwoziem i wielką tylną szybą to konkurent dla Porsche 911 w najsłabszych wersjach. Porównując do Porsche 911 można zastanowić się dlatego tak tanio? Otóż, 75-92 tys. zł za zadbany egzemplarz ma swoje uzasadnienie w postaci problemów z częściami karoserii i w problemach z osprzętem silnika. Alpine lubi się przegrzewać a francuska elektronika żyje własnym życiem. Jeżeli koniecznie chcemy Alpine, wtedy warto wybrać wersję z silnikiem wolnossącym i w jedynie słusznym odcieniu niebieskiego.
Alpine GTA
Mercedes W124 Coupe 300/320 – rok temu ceny „320-tki” w tym nadwoziu oscylowały wokół 27-35 tys. zł. Dziś ceny zadbanych egzemplarzy 300/320 to już ponad 35 tys. zł. Najlepsze jakościowo wkraczają do pułapu 40 tys. zł. Wzór niezawodności? Nie, ale o części mechaniczne nadal łatwo a widok pasa bezpieczeństwa, który Mercedes sam nam podaje jest wart każde pieniądze. Jakie? Najlepsze egzemplarze na polskim rynku kupimy za około 42-45 tys. zł, ale nie brakuje ofert za około 55-60 tys. zł. To najlepsza „lokata na kołach” jaką można sobie kupić, gdyż ceny tych odmian serii W124 nieustannie rosną.
Mercedes E320 Coupe
VW Golf II G60 GTI – o ile podstawowe „Dwójki” w dobrym stanie kupimy poniżej 10 tys. zł, o tyle wersje specjalne wyceniane są o wiele drożej. Ten Golf ma wszystkie zalety „Dwójki” a zatem tanie części nadwozia i większość mechanicznych, ale doładowany silnik wymaga troskliwej opieki. Co w zamian? Unikatowy charakter tej odmiany to pewna lokata. W przeciwieństwie do sportowych modeli, Golf jest praktyczny i można nim jeździć na co dzień. Odmianę G60 najlepiej naprawiać u „kogoś”, kto naprawia VW Corrado. Większość egzemplarzy wyceniana jest na 45-62 tys, zł.
VW Golf II G60 GTI
Ferrari Mondial – w tej grupie cenowej wyłącznie w średnim stanie i coupe. „Najszybsza Skoda na świecie” była uważana za niepełnowartościowe Ferrari, stąd stosunkowo niska cena. Koszty napraw? Nieadekwatne do wartości, ale to jedyna okazja aby mieć Ferrari w garażu i zapłacić za nie mniej niż 100 tys. zł. To Ferrari ma dwa bagażniki, 4 miejsca i specyficzną linię nadwozia, ale to oryginał a nie replika, jak większość modeli dostępnych w opisywanym pułapie cenowym. Egzemplarz w „zadowalającym” stanie kosztuje 85-107 tys. zł. Egzemplarze w doskonałym stanie technicznym są warte minimum 150 tys. zł.
Ferrari Mondial
Mercedes G280 – to nie Peugeot, ale oryginalny Mercedes z własnymi silnikami. Klasa G to samochód trwały, ale koszt części bywa zabójczy. Silniki benzynowe zużywają „kosmiczne” ilości paliwa. To nic. Modele G230 lub G280 to najtańsza możliwość posiadania klasy G i nie rezygnowania z osiągów (diesle są powolne). Warto zaznaczyć, że modele z lat 80-tych posiadają ręcznie dołączany napęd. Rozpiętość cenowa jest duża: 65-89 tys. zł, diesle są tańsze nawet o 1/3. Jeżeli wersja krótka lub kabriolet – wtedy „230-tka” może wystarczyć, ale wersja długa potrzebuje mocniejszego napędu i tą właśnie polecamy.
Mercedes G280
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 100 tys. zł – część druga
Podobne wpisy:
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 10 tysięcy zł
Czy składany dach to luksus? Ceny dachów do kabrioletów
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 20 tysięcy zł
Poradnikowy przegląd zabytkowych pojazdów terenowych, część pierwsza
Czy stać Ciebie na ..., #9 - Corvette
Poradnikowy przegląd zabytkowych pojazdów terenowych, część trzecia
"Złota plaża mi się marzy...", część trzecia
Wielkie samochody dla małych chłopców
Podsumowanie "Nagród Historii ..." za rok 2023

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.




























