Preston Tucker uważany jest powszechnie za osobę, która chciała oszukać amerykańskich obywateli wizją nowoczesnego, wyprzedzającego konkurencję samochodu. Auto Tuckera jako pierwsze miało gwarantować rzeczywisty, a nie tylko pozorny poziom bezpieczeństwa. Oszustwem to jednak nie było a zły wydźwięk tego przedsięwzięcia przede wszystkim zawdzięczamy wielu ówczesnym skorumpowanym politykom, zależnej prasie i bardzo złym praktykom „Wielkiej Trójki”, której innowacyjny pomysł mógł zagrozić.
Preston Tucker (ur. 1903 r.) już jako 11 – latek potrafił prowadzić. Karierę zawodową zaczynał przy taśmie w zakładach Forda. Wysoko cenił sobie niezależność, dlatego też próbował własnych sił udoskonalając wówczas już istniejące rozwiązania technologiczne. Prawdziwego rozgłosu doczekał się dopiero pod koniec lat 30-tych, głównie za sprawą opancerzonego modelu własnej konstrukcji, który dzięki 12-cylindrowemu silnikowi Packarda osiągał nawet 115 mil/h, i którego z resztą armia nie zakupiła, gdyż wówczas opracowywano już założenia dla Jeepa.
Preston Tucker
Źródło: kustomrama.com
Prace nad własnym innowacyjnym modelem zaczął już w połowie lat 20- tych od analizy rynku. Na powołanie do życia swojego pomysłu czekał aż do początku lat 40-tych. Po ataku na Pearl Harbour producenci samochodów zmienili profil działania na produkcję sprzętu wojskowego, dlatego też po wojnie żaden z nich nie oferował nowej konstrukcji a tylko unowocześnione przedwojenne. Klienci pragnęli nowości, dlatego też poziom sprzedaży nowych modeli nie był wcale zachwycający.
Podczas, gdy wszystkie fabryki Forda i GM produkowały na potrzeby wojny czołgi i transportery opancerzone, Tucker pozyskiwał inwestorów, którym zależało na szybkim, milionowym zysku. Udało mu się zdobyć 17 mln $, dzięki czemu mógł zrealizować swoje dawne marzenie. Niestety, ten jakże zdolny konstruktor był człowiekiem tzw. „lekkiej mowy” – więcej obiecywał przyszłym klientom niż w praktyce mógł spełnić. I to w przyszłości miało przyczynić się do ostatecznej porażki jego najbardziej znanego samochodu.
Pierwsze zdjęcia pojazdu Tuckera pojawiły się w grudniu 1946 roku w czasopiśmie naukowym „Science Illustrated”. Zaprojektowana przez młodego Greka Alexa Tremulisa (projektanta Auburna, Corda i Duesenberga, a więc najbardziej luksusowych samochodów przełomu lat 20 i 30 – tych) bardzo nowoczesna, a wręcz futurystyczna sylwetka miała wewnątrz nadwozia skrywać rozwiązania techniczne wyprzedzające swoją epokę. Szczególnie skupiono się na kwestii bezpieczeństwa i dynamice jazdy.
Założenia konstrukcyjne autorstwa Tuckera były ambitne np. dodatkowy, centralny ruchomy reflektor doświetlający zakręty, magnezowe, bardzo lekkie (i wyjątkowo podatne na uszkodzenia) obręcze kół, tarczowe hamulce na każdym kole i wtrysk paliwa, który wówczas był nowinką znaną z konstrukcji wyścigowych. Silnik miał znajdować się z tyłu i napędzać tylne koła co było ewenementem wśród limuzyn – to miała być amerykańska Tatra, ale dla przeciętnego Amerykanina a nie dla VIP-ów.
Rysunek patentowy Tucker Torpedo
Źródło: kustomrama.com
Do napędu Tuckera miał służyć ogromny, 6 – cylindrowy, silnik o pojemności aż 589 cali (9,65 litra) i mocy 150 KM. W praktyce jednak okazało się, że osiąga tylko 88 KM, co było niewystarczające do napędu prawie dwutonowego auta. Dlatego też od producenta silników lotniczych Lycoming zakupiono 6 – cylindrowy, chłodzony powietrzem o pojemności dokładnie 334 cali (5,5 dm3) i mocy 166 KM, który był bardziej odpowiedniej do napędu dużej masy. Nie było natomiast żadnego problemu z przeniesieniem napędu, gdyż zastosowano przekładnię bezpośrednio przejętą ze starych Cordów i Auburnów.
Gdy w tzw. „środowisku” rozeszły się plotki o nowej, przełomowej konstrukcji, „Wielka Trójka” zaczęła kombinować nad tym jak pozbyć się rosnącego w siłę konkurenta. Tucker, choć nie miał jeszcze gotowego auta, był śledzony przez prasę a skorumpowani urzędnicy utrudniali mu zdobycie zezwoleń i dostępu do rządowych dotacji. Tucker i tak był nieugięty – planował, że jego dzieło zostanie wprowadzone do produkcji w połowie 1947 roku. Choć zarzucano mu działanie pod publikę – słowa dotrzymał.
Premiera odbyła się 19 czerwca 1947 roku. W fabryce Tuckera zgromadziło się ponad 3 tys. osób. W momencie prezentacji prototyp miał jeszcze wiele usterek (m.in. nieszczelności silnika i skrzyni biegów), dlatego też podczas, gdy zniecierpliwionym gościom zafundowano zwiedzanie nowej fabryki, konstruktorzy próbowali za wszelką cenę jak najszybciej usunąć wykryte niedomagania jedynego prototypu. Ostatecznie Tuckera zaprezentowano zgromadzonej publiczności, ale na produkcję seryjną należało poczekać jeszcze przynajmniej rok.
Zdjęcie z premiery
Źródło: prewarcar.com
A klienci nie chcieli czekać. W porównaniu z konkurencyjnymi Fordami i Chryslerami Tucker był znacznie nowocześniejszy. Wyprzedał wszystko, co produkowała Ameryka o przynajmniej 10 lat – przynajmniej w założeniach. Czekali wszyscy, w tym dziennikarze, którzy z czasem zaczęli wątpić w intencje Tuckera. W końcu zaczęto zastanawiać się na funduszami, które rozeszły się szybko i nie do końca wiadomo, na co je przeznaczono. A jak wiemy – duży pieniądz nie lubi rozgłosu, więc zaczęły się plotki.
Chcąc skompromitować prasę zaproszono dziennikarzy na test na torze Indianapolis. Podczas wyczynowej jazdy Tucker Torpedo wypadł z zakrętu i kilkukrotnie dachował. Pomimo prędkości 95 mil/h kierowca wyszedł o własnych siłach a samochód był tylko nieznacznie uszkodzony i co najważniejsze – po wypadku był nadal zdolny do jazdy. Miało to świadczyć o dużej doskonałości tej konstrukcji. Rzeczywiście, po raz pierwszy oferowano tak wysoki poziom bezpieczeństwa (jeszcze przed Saabem i Volvo).
Z czasem zaczęto rozpowszechniać plotki o rzekomej o defraudacji i nieuczciwych praktykach Tuckera. Wkrótce sprawą zajął się sąd. Postępowanie było „ustawione”. W wyniku manipulacji i fałszerstw ze strony skorumpowanych przez „Wielką Trójkę” polityków Preston Tucker stanął przed wymiarem sprawiedliwości. Zarzucano mu, że świadomie okłamał miliony obywateli amerykańskich. Nakazano mu niezwłoczne dostarczenie klientom zamówionej partii 50 egzemplarzy. Zanim sędziowie skończyli obrady przez budynkiem sądu zaparkowało 50 Tuckerów.
Fragment artykułu o rzekomej defraudacji
Źródło: rarenewspapers.com
Ostatecznie, 22 stycznia 1950 roku wydano wyrok: „niewinny”. Winny natomiast okazał się sędzia, któremu postawiono liczne zarzuty (w tym za stronniczość oraz korupcję). Ostatecznie fabrykę Tuckera zamknięto. Próbowano jeszcze pozyskać inwestora, ale z czasem szansa na produkcję zmalała do zera. 26 grudnia 1956 roku Preston Tucker zmarł w wyniku powikłań po gruźlicy, jednak tak naprawdę „ z żalu pękło mu serce” – jak stwierdził później Alex Tremulis, główny stylista.
Pojazd Tuckera miał zagrozić dominacji „Wielkiej Trójki” (Chryslera, Forda i GM). Był nowinką techniczną – żaden ówczesny producent nie wprowadził w jednym typie aż tylu rewolucyjnych zmian, które później wpłynęły na bezpieczeństwo jazdy i rozwój technologii motoryzacyjnej. Do dziś przetrwały prawie wszystkie sztuki. Większość z nich jest w oryginalnym stanie, dlatego też jego wartość Tuckera ocenia się na 1,2 mln $. To wartość porównywalna z najszybszymi produkowanymi obecnie sportowymi samochodami najwyższej klasy.
Pomimo niepowodzenia, nawet dziś idea Tuckera jest żywa. Dziś każdy producent dąży do bycia tym jedynym i niepowtarzalnym. Chce szybko zaistnieć na rynku i „przygarnąć” do siebie nowe rzesze klientów. Problem tylko w tym, że niewielu się to udaje a ich pomysł na nowy środek transportu albo zostaje tylko na papierze, albo w najlepszym wypadku powstaje w jednej sztuce i po hucznej prezentacji zostaje zamknięty w garażu. Pomyślmy, co by było, gdyby jednak Tucker osiągnął sukces?
Niespełnione marzenia
Źródło: szwab-kolb.com

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.











