Ale nuda ! Czyli o Loebie

przez | 16 stycznia, 2022

Zwykle, gdy ktoś zaczyna odnosić sukcesy to wówczas mu kibicujemy, ale gdy dobra passa trwa zbyt długo to wtedy przestajemy się nim interesować. Tak też jest ze sportowcami. Ich pierwsze rezultaty są obserwowane przez wielu entuzjastów sportu – pojawiają się media i sponsorzy, ale wraz z kolejnymi wygranymi zachwyt maleje. Wtedy zamiast podziwu z kolejnych wygranych pojawia się „- znowu ?” Chcemy nowych twarzy, lepszych wyników oraz bardziej atrakcyjnych konkurencji a w sporcie motorowym najczęściej chcielibyśmy … wypadków.

Przykładem zupełnej ignorancji potrzeb kibiców jest osoba Sebastiena Loeba, który od wielu lat wygrywa Mistrzostwa WRC zdobywając kolejne tytuły i denerwując tym samym rywali. Loeb zaczął starty w wieku 22 lat (ur. w 1974 roku), zatem podobnie jak jego najwięksi konkurenci. Zanim skończył „30-tkę” był już kilkukrotnym Mistrzem Świata a w statystykach nie miał sobie równych. Początki nie były łatwe – za Loebem nie stały wielkie pieniądze a tylko jego talent. Niedościgniony talent, bo od jego czasów nie znalazł godnego następcy.

Co ciekawe, zanim Loeb spowodował, że rajdy przestały być ciekawe dla widzów również uprawiał sport, o ile „sportem” można nazwać … gimnastykę sportową. Udowodnił to, gdy po  jednym z wygranych rajdów zrobił efektowne salto w tył stojąc na samochodzie i przy okazji wgniatając maskę. A teraz wyobraźcie sobie Loeba skaczącego przez kozła, skrzynię czy inne przeszkody. Dzięki niemu zawody gimnastyczne stałyby się jeszcze nudniejsze. Na szczęście (dla miłośników „fikołków”) zainteresował się rajdami. Te pokochały go z wzajemnością.

Sebastien Loeb i Daniel Elena na początku kariery

redbullcom

Źródło: redbull.com

Kariera przyszłego wielokrotnego mistrza zaczęła się w 1996 roku od startów w małym zespole Ambition Sport Auto. Pierwszym pilotem Loeba zostaje Dominique Heintz. Startowali na malutkim Peugeocie 106. Z Heintzem jeździł tylko kilka rajdów, później na prawy fotel usiadł  Daniel Elena, z którym Loeb jeździ do dziś. Rok 1998 był ostatnim przed początkiem wielkiej kariery w rajdach WRC. Wówczas, już za kierownicą Citroena Saxo Kit Car startując w pucharze Citroena osiągał coraz lepsze rezultaty. Jak się okazało – Citroen miał większą … ambicję.

Rok później w Rajdzie Katalonii nie odnosi sukcesu. Dwa kolejne rajdy – Rajd Francji oraz San Remo wygrywa, ale jeszcze w klasie A6, o wiele słabszej od „czołówki”. Dopiero w 2000 roku siada za kierownicą auta WRC. Jeszcze nie Citroena a … Toyoty Corolli WRC. Było to możliwe dzięki wstawiennictwu samego Didiera Auriola, który polecił go zespołowi Toyoty. W sezonie 2000 w Rajdach Francji i Włoch Loeb plasuje się w pierwszej „dziesiątce” a Rajd Wielkiej Brytanii wygrywa w klasie A6. Rok później po raz pierwszy startuje za kierownicą Citroena Xsara Kit Car.

„Zepsuta wiertarka” jak zawsze wygrywa

citroen_xsarawrc2002_sl_monte_01

Źródło: carenthusiast

W roku 2001 za kierownicą, „wyjącej jak zepsuta wiertarka”, Xsary zdobywa mistrzostwo Francji oraz zostaje Mistrzem Świata Super 1600 dzięki lekkiemu, szybkiemu Saxo. Pierwsze podium w WRC zdobywa na Rajdzie San Remo – do dziś jest to jeden z najbardziej prestiżowych rajdów w cyklu mistrzostw. Zajmuje 2. miejsce, co sprawia, że władze Citroena podejmują najbardziej właściwą decyzję – od następnego sezonu Loeb będzie kierowcą fabrycznego zespołu Citroena. Od tego momentu duet Loeb – Elena nie będzie miał sobie równych.

W sezonie 2002 Rajd Monte Carlo kończy na 2. stopniu podium a Rajd Niemiec wygrywa. Rok później jest już Wicemistrzem Świata i pretendentem do tytułu mistrza. W sezonie 2004 po raz pierwszy jest Mistrzem. W 2005 po raz drugi, w 2006 po raz trzeci itd. W 2007 z winy pilota na Rajdzie Japonii ma wypadek, ale usprawiedliwia Daniela Elenę mówiąc, że „raz na 11 lat miał prawo do błędu”. Rozwodu pomiędzy załogą nie było. W 2008 znowu wygrywa, podobnie jak w 2009, … i w 2010 a, i nawet w 2011. Nuda! Odtąd złośliwi mówili, że „nie jest ważne kto wygra rajd, mistrzem i tak zostanie Loeb”.

8 i 9. z kolei tytuły zdobywa w 2011 i 2012 roku, z tym samym pilotem, ale w zupełnie nowym samochodzie – Citroenie DS3, samochodzie nieco mniejszym, ale równie udanym co Xsara i jej następczyni – C4. Zmieniają się przepisy a auta WRC stają się mniejsze, choć nie wolniejsze. Choć małe DS3 ma wiele cech wspólnych z nowym rajdowym Mini, brytyjski mini SUV nie ma żadnych szans wygrać z francuską konstrukcją. Pomimo kilku awarii i nieukończonych rajdów, dla konkurentów Loeba klasyfikacja jest bezlitosna. Francuz wygrywa.

Citroen DS3 WRC i Sebastien Loeb

fiacomŹródło: fia.com

Poza krótkim epizodem z Toyotą Corollą, od początku kariery Loeb związany jest z Citroenem. Po wycofaniu Xsary przesiadł się do C4 a następnie DS3. Tytuły mistrzowskie zdobywał w każdym z tych Citroenów, przez co marka nie była kojarzona tylko z nudnymi, wygodnymi, „kanapowymi” autami, ale powoli nabierała należnego jej miejsca wśród konkurencji. „Loeb” już nie było tylko nazwiskiem, ale marką wartą miliony. Pomimo tego, utytułowany kierowca nie stał się celebrytą. Nie występował w reklamach ani nie był bohaterem w tabloidach. Po prostu był sobą.

Zamiast wymieniać listę jego zwycięstw, warto skupić się na sposobie jazdy, dzięki któremu Loeb wygrywał prawie wszystkie rajdy. Podczas, gdy jego konkurenci często rywalizowali o każdy ułamek sekundy, Loeb jechał szybko, ale bardzo równo. Nie było mowy o błędach. Złośliwi porównywali go do robota, gdyż zawsze trafnie przewidywał to, co może go spotkać na kolejnym odcinku specjalnym. Dzięki przemyślanej jeździe zawsze był w ścisłej czołówce, oczywiście jeżeli nie wygrywał. W środowisku rajdowym zyskał przydomek „Mistrz Zen”.

Od sezonu 2013 Loeb startował tylko w kilku rajdach cyklu Mistrzostw Świata. Chyba nawet jemu ciągłe zwycięstwa się znudziły. Gdyby WRC już mu nie wystarczało zawsze może przenieść się do Formuły 1. Brał udział w testach i przejechał się bolidem zespołu Red Bull. A na koniec – wyobraźmy sobie zespół Red Bull, w którym obok Sebastiana Vettela jeździ Loeb i klasyfikację na koniec sezonu Formuły 1. Dopiero byłoby nudno. Tylko, co wówczas zrobiłby pozostawiony sam sobie Daniel Elena?