Przed wybuchem II Wojny Światowej Skoda była znana z produkcji wielu modeli i wypełniała prawie każdy segment rynku. Na samym szczycie oferty były duże Superby, które często oferowano w wersjach z opancerzeniem. Po wojnie Skoda skupiła się na produkcji samochodów tanich i popularnych, dlatego też nie mogła starać się o najbogatszego klienta i o kontrakty rządowe. To miało się zmienić, ale potrzebny do tego był odpowiedni zespół projektowy. Tak oto zaczyna się historia Skody VOS, znanej także jako „Czechosłowacki Maybach”.
Do projektu zaangażowano projektanta czołgów i inżyniera Tatry – Oldricha Medunę, karoserię miała wykonać Karosa (czyli tak naprawdę znacjonalizowana Sodomka) a projekt wnętrza … konkurencyjne zakłady Tatry. Był to projekt oryginalny pod każdym względem. Oczywiście nie zapomniano o ewentualnym opancerzeniu ukrytym pod karoserią. Ta według pierwszych rysunków miała przypominać miksturę amerykańskiego stylu oraz odważnych projektów Tatry. Wkrótce okazało się, że będzie to kosztowny i trudny technicznie projekt.
Tylna kanapa Skody
Źródło: Flickr
Projekt był trudny do wykonania i kosztowny, głównie ze względu na ilość i rodzaj materiałów użytych do montażu. Te pochodziły głównie z krajów zachodnich – np. elementy wykończenia wnętrza. Na szczęście nie było problemu ze znalezieniem odpowiedniego silnika. Silnik przejęto z przedwojennej ciężarówki marki Praga. Była to 6-cylindrowa jednostka o pojemności 5,2 dm3 i mocy około 120 KM. Taką moc udało się uzyskać w średnim zakresie obrotów. Silnik był rozwijany i w późniejszych egzemplarzach wzmocniono go o kolejne 30 KM.
Problemem były opony. Do szybkiej jazdy opancerzoną limuzyną potrzebne było mocne ogumienie. Opracowane przez konstruktorów opony były zbyt miękkie dla pojazdu, który miał ważyć nawet 4 tony dlatego postanowiono ograniczyć prędkość maksymalną. Jak to – aż 4 tony? Tak, bo VOS miał służyć jako limuzyna dla sekretarzy. Komunistyczni sekretarze byli lubiani przez tłumy, ale tylko na filmach propagandowych. W rzeczywistości w każdej chwili mogło dojść do zamachu z rąk antykomunistycznych działaczy.
Z tego powodu opracowano dwa warianty opancerzenia – lżejsza ważyła 3,3 tony, cięższa – 4,1 tony. Lżejsza miała służyć komunistycznej wierchuszce, cięższa – pierwszym sekretarzom oraz najwyższej rangi gościom. Szyby w lżejszej wersji miały 8 mm grubości, w cięższej były 6-krotnie grubsze. W cięższej wersji można było je uchylić aż na … 2 cm. Wszystko po to żeby do wnętrza nie wrzucono granatu lub nie wpadł pocisk o większych kalibrze. Założenia projektowe były ambitne, ale Skoda w ten sposób chciała odzyskać utraconego klienta. Co z tego wyszło?
Drzwi VOS-a
Źródło: Pinterest
Limuzyna o długości 5,48 m (istniała wersja dłuższa o 10 cm), rozstawie kół równym 1,5 metra i o dużym, przestronnym wnętrzu, do którego dostęp gwarantowały drzwi przednie otwierane do tyłu i tylne otwierane do przodu. Już wtedy było to rozwiązanie archaiczne, ale przednie „kurołapy” stanowiły podwójną ochronę dla wysiadającego „VIP-a”. Pojazd zbudowano na solidnej ramie, co gwarantowało jego solidność. Niestety, „pancerność” i solidność przewyższyła możliwości opon i układu hamulcowego. Dlaczego o to nie zadbano?
Opony o rozmiarach 9.00 na 16 i 10.50 na 16 (dla cięższej wersji) pękały przy szybkiej jeździe. Doświadczył tego osobiście Marszałek Rokossowski, w którego limuzynie opona wystrzeliła przy dużej prędkości. Po tym „politycznym incydencie” Skoda zalecała prędkość podróżną około 80-90 km/h, choć maksymalnie lżejsza odmiana mogła rozpędzić się do 130 km/h. O skutecznym hamowaniu nie było mowy, dlatego opracowano nowe hamulce z użyciem importowanych okładzin. Zastąpiły one te pamiętające przedwojennego Superba.
Średnie spalanie wynosiło około 30 dm3/100 km. Zasięg ponad 400 km gwarantował 150-litrowy zbiornik paliwa. Wysokie koszty użytkowania nie przeszkadzały aparatowi państwowemu, dlatego szybko zebrano zamówienia. Pojazd zaprezentowano w 1949 roku a pierwszym klientem oczywiście był czechosłowacki prezydent Klement Gottwald. Pojazdy zakupiono m.in. dla Mao Zedonga, Elvera Hodży a nawet Bolesława Bieruta. Dzięki temu Skoda zagroziła pozycji Tatry w tym segmencie rynku, ale nie na długo. Produkcję zakończono w 1952.
Skrótu VOS (czyli dla „władnej osoby specjalnej”) Skoda zastosowała tylko raz. Samochód używano przez całe lata 50-te i był alternatywą dla przestarzałego ZiS-a czy „kosmicznej Tatry”. Projekt okazał się zbyt drogi i skomplikowany logistycznie – konieczność transportu z Mlada Boleslav przez Vysoke Myto i Koprivnice generował duże koszty. Sprowadzanie części również przyczyniło się do zupełnego braku opłacalności produkcji. Po zakończeniu produkcji Skoda skupiła się na mniejszych konstrukcjach a kontrakty dla rządu Czechosłowacji przejęła Tatra.
VOS w odmianie kabriolet
Źródło: topworldauto.com
Przy produkcji tego modelu pojawiło się kilka wersji specjalnych. Jedną z nich był kabriolet ze składanych miękkim dachem oraz wersja przebudowana na luksusową drezynę należąca do Any Pauker – rumuńskiej działaczki partii komunistycznej. Ten egzemplarz istnieje do dziś i nosi ślady … zamachu. Co ciekawe, pomimo luksusowego charakteru pojazdu, tylko kilka spośród 107 wyprodukowanych egzemplarzy było wyposażonych w klimatyzację przedziału pasażerskiego. Być może „Zimna Wojna” była naprawdę zimna.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









