Tempo, tempo, raus, raus!

przez | 13 sierpnia, 2017

Armia III Rzeszy w połowie lat 30-tych była dobrze wyposażona. Adolf Hitler myśląc o podboju Europy a nieco później całego świata wyposażył ją we wszelkie możliwe środki transportu. Większość z nich stanowiły transportery opancerzone i czołgi. Jako pojazdy dostawcze używano ciężarówek. Jednak nawet bogata armia III Rzeszy nie miała czegoś, co wypełniłoby lukę pomiędzy motocyklami z koszem a lekkimi ciężarówkami. Prace nad lekkim pojazdem taktycznym zaczęto już w I połowie lat 30 – tych.

Prototyp przedstawił nawet Mercedes. Ten jednak był zbyt skomplikowany. Konstrukcja napędu 4×4 była dość zawiła i opierała się na niezależnie napędzanych, 4 skrętnych kołach. Mniej odważny projekt przedstawiła firma Vidal&Sons. Nie był on wcale konstrukcją zwyczajną, gdyż napęd 4×4 pochodził od dwóch silników, z których każdy napędzał jedną oś. Tempo G1200 (liczba oznaczała pojemność jednego silnika) miało być w zasadzie konstrukcją złożoną z dwóch konwencjonalnych samochodów.

G1200 było rozwinięciem przedstawionego w 1935 roku modelu T1200, którego napęd nie był jeszcze dopracowany. Nowy model pojawił się już rok później jako odpowiedź na próby armii USA, która w tym samym okresie rozpisała konkurs na dostarczenie bardzo lekkiego, uniwersalnego pojazdu (znanego jako … Jeep). G1200 swoim wyglądem przypominał wczesne prototypy Volkswagena, choć był od niego znacznie brzydszy. Miał jednak to, czego Volkswagen Typ 1 nigdy nie posiadał – pomysłowego napędu na wszystkie koła.

Tempo 1200

37mm_37_2

tempo-1200-3

Źródła: armyvehicles

Do napędu Tempo zastosowano dwa silniki o łącznej pojemności 1200 cm3 i mocy po 19 KM każdy. Zdublowane były również wszystkie elementy układu jezdnego – oczywiście bez kierownicy. Choć sumaryczna moc silników wydaje się znikoma, małe Tempo dzielnie pokonywało przeszkody. Dzięki lekkiej konstrukcji nie bało się terenów piaszczystych a wysoki prześwit umożliwiał brodzenie. Nie należało jednak wjeżdżać w przeszkody wodne z impetem, gdyż nadwozie było otwarte, dachem była rozwijana połać brezentu.

Wśród najważniejszych danych technicznych należało wymienić: prędkość maksymalną – zaledwie 70 km/h, głębokość brodzenia – 60 cm oraz zasięg około 500 km na dwóch zbiornikach paliwa o łącznej pojemności 59 litrów. Tempo poruszało się na 17 – calowych kołach a napęd na nie z silników przenosiła 4 – biegowa ręczna przekładnia. Standardowa, 4 – miejscowa odmiana Tempo miała dokładnie 4 m długości, 1,6 m szerokości i 1,5 m wysokości (mierzonej do krawędzi przedniej szyby). Na potrzeby szwedzkiej armii produkowano również przedłużoną, 6 – miejscową wersję.

Gdy zaczęła się wojna Tempo było używane jako „lekki pojazd taktyczny”. Na polu walki służył kurierom, przewoził czterech uzbrojonych żołnierzy lub amunicję. Choć trudno odmówić mu dzielności, w porównaniu do Jeepa był po prostu za słaby a jego skomplikowana konstrukcja nie pozwalała na szybkie naprawy. Jeep w tej kwestii był lepiej przemyślaną konstrukcją. I to właśnie konstrukcja amerykańska przyczyniła się do wygrania wojny.

Wersja E1200 Limousine

tempo3

Źródło: Peter Wibmer

Zakłady Tempo produkowały ten model do 1943 roku. Być może nie był udaną konstrukcją, ale na pewno jedna z najbardziej oryginalnych. Jego następcami zostały łaziki na bazie DKW, liczne konstrukcje Volkswagena – od Kubelwagena po Iltisa a dziś podobną rolę w niemieckiej armii pełni klasa G Mercedesa, która, choć powstała głównie z myślą o armii, jest sprzedawana wielu cywilom. Bogatym cywilom, gdyż jej ceny w polskich salonach marki wahają się od 350 tys. do miliona zł.

Firma Tempo obok produkcji na rzecz armii wytwarzała również lekkie trójkołowce w różnych odmianach a nieco później bardzo dobre lekkie ciężarówki. Mniej znane, choć poszukiwane przez kolekcjonerów są modele osobowe tej marki. Firma nie dotrwała do czasów nam obecnych. W latach 1965-1970 właścicielem jej był, nieistniejący już, Hanomag a kolejne 7 lat Mercedes. W 1977 roku została zamknięta a jej kompetencje przejęła marka koncernu Daimler – Benz, czyli Unimog.