W latach 20-tych samochodowy sport motorowy w USA był rozrywką dla najbogatszych. Chcąc założyć zespół wyścigowy należało mieć przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy „dolców” lub kilku bogatych sponsorów (najlepiej rafinerie). Nie każdy miał takie możliwości co nie przeszkodziło Amerykanom w próbach organizowania amatorskich wyścigów. Jak ciąć koszty? Tuning seryjnych samochodów lub konstrukcje typu „SAM” – rama, kilka zespawanych rur, silnik, kierownica i … gotowe.
Sportowe małe „SAM-y” stały się popularne pod koniec lat 20-tych XX wieku. W USA liczba warsztatów, w których je spawano z dostępnych części (najczęściej z części Fordów i Chevroletów) corocznie zwiększała się i organizowano pierwsze amatorskie wyścigi. W 1933 roku postanowiono powołać organizację nadzorującą nowy sport – MARA (Midget Auto Racing Association) a pojazdy zaczęto nazywać „Midgetami”. W następnym roku rozegrano pierwsze oficjalne wyścigi w Australii.
Midget z 1938 roku (współcześnie)
Źródło: Audrain Auto Museum
„Karłowate wyścigówki” szybko stały się popularne. Organizacja wyścigów była o wiele łatwiejsza i tańsza od wyścigów pełnowymiarowych bolidów. Przykład? Wystarczył szutrowy tor przeznaczony do wyścigów rowerowych lub nawet do wyścigów konnych. Mniej przejechanych okrążeń, mniej paliwa, mniej pieniędzy a mimo to atmosfera jak na europejskim Grand Prix. Długość wyścigu wynosiła zwykle do 25 mil, co odpowiadało około 30-40 okrążeń żwirowego toru.
Jednym z najważniejszych konstruktorów pojazdów tej kategorii był Kurtis Kraft. W ciągu 20 lat ta manufaktura zmontowała 387 wyścigówek (to oficjalne dane). „Midgety Kurtisa” przypominały europejskie wyścigówki Maserati i Alfy Romeo. Silniki (najczęściej V8 serii Flathead od Forda lub dwucylindrowe silniki Harleya) umieszczano z przodu, wydech poprowadzono wysoko a tył zakończony był zbiornikiem paliwa ukrytym pod owiewką o kształcie kaczego kupra. Znajomy opis? Tak, to „wielka rura”, ale w skali mikro.
Kurtis Kraft z 1947 roku (współcześnie)
Źródło: Gooding & Company
Jak szybkie były przedwojenne Midgety? Ważące poniżej 500 kg wyścigówki napędzały silniki o mocy około 65-100 KM. Stosunek masy do mocy pozwalał na osiąganie prędkości przejazdu okrążenia nawet 80-90 MPH. Mało? Przypomnijmy, że prosta na torze była zwykle bardzo krótka. Wrażenia z jazdy były porównywalne z najszybszymi Mercedesami i Auto-Unionami. Wszystko to za ułamek ceny „prawdziwej wyścigówki”. Cena za gotowy pojazd (Kurtisa lub Solara) wynosiła 600-800 dolarów.
Po wojnie popularność wyścigów Midget Cars wzrosła. Wśród dziesiątek nieznanych kierowców, których sukcesy pozostawały bez echa na linii startu, pojawili się Bill Vukovich, Mario Andretti, Ryan Newman, Sarah Fisher czy Tony Stewart – kierowcy znani z IndyCar i NASCAR. To przyczyniło się do utrzymania popularności serii. Ta w latach 50-tych stała się obiektem nagonki ze strony organizacji promujących bezpieczeństwo na torach wyścigowych. Wszystko przez liczne wypadki na torze.
„Typowy wyścig”
Źródło: Pinterest
Dlaczego? „Midgety” były szybkie i niebezpieczne. Wąskie opony, mały rozstaw osi i kół w połączeniu z mocnym silnikiem były gwarancją spektakularnych wypadków. Wyścigówki często wypadały z toru, kierowcy podczas zderzenia zostawali wystrzeleni w powietrze i tylko kaski uratowały im życie. Zachowało się wiele zdjęć dokumentujących te zdarzenia i trudno uwierzyć, że większość kierowców przeżyła te wypadki odnosząc jedynie otarcia lub niegroźne złamania kończyn.
Gdzie rozgrywano najważniejsze wyścigi? Chili Bowl w Tulsa, O’Reilly Raceway Park w Indianapolis czy Turkey Night Grand Prix na Irwindale Speedway. W Australii rozgrywano mistrzostwa na Perth Motorplex Speedway i na Murray Bridge Speedway. W 1952 roku kategoria Midget Cars stała się oficjalną „Dywizją” serii NASCAR i trwało to aż do 1968 roku. Czy rezygnacja z „Dywizji” oznaczała zamknięcie serii? Nie, Midgety nadal były popularne, ale nacisk na bezpieczeństwo wymusił zmiany konstrukcyjne.
Prototypowy Cushman z 1960 roku
Źródło: autobarnclassiccars.com
W latach 60-tych pojazdy tej serii znacznie się zmieniły. Zaczęto stosować mniejsze silniki i coraz częściej zwracano uwagę na aerodynamikę konstrukcji. Pojawiły się wielkie spojlery umieszczone z tyłu nadwozia a kształt „małej rury” zastapiły kanty znane z mniejszych kartów. Nad głową kierowcy pojawiła się stalowa kratka, która miała go ochronić w przypadku dachowania (co było częste podczas wyścigów). W tym czasie wyścigi pojazdów tej klasy pojawiły się w Wielkiej Brytanii i Irlandii.
To właśnie tam popularne stały się konstrukcje z silnikiem z Mini Morrisa umieszczonym z tyłu. „Midgety” z brytyjskimi silnikami spopularyzowały serię a nowa konstrukcja spowodowała wycofanie się zagorzałych przeciwników. Nowa generacja Midget Cars była lżejsza, szybsza i bardziej bezpieczna. W takiej formie są znane do dziś. W USA w latach 60-tych do napędu tych pojazdów powszechnie stosowano silniki motocyklowe, w Europie brytyjskie silniki a w Australii stosowano japońskie.
W obecnej formie pojazdy tej kategorii bardziej przypominają plażowe buggy niż wyścigówkę. Są budowane w oparciu o lekką, ale grubą kratownicę a ich silniki mają moce pomiędzy 300 a 400 KM (dzięki doładowaniu i specjalnym paliwom). Masa własna takiej konstrukcji to około 450 kg. Co to oznacza? Przyspieszenia rodem z Formuły 1, przy czym wyścigi odbywają się na krótkich torach i osiągane przez nie prędkości nie są tak imponujące jak w przypadku bolidów F1.
Współczesny „Midget”
Źródło: IndyCAR.com
„Midgety” nie są tak popularne jak 70 lat temu, ale ich wyścigi przyciągają wiernych fanów. Dlaczego? Gwarancja rywalizacji, spektakularnych kraks i akcja a wszystko to na „krótkim” torze. Próg wejścia do tego sportu jest niski (jak na sport motorowy) co pozwala na rozpoczęcie kariery wyścigowej bez wielu sponsorów. Gdzie najbliżej można podziwiać wyścigi tych pojazdów? W Niemczech, gdzie lokalnie rozgrywane są mistrzostwa. To świetna zabawa – zarówno dla kierowców jak i widzów.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.











