Czy „klasyczny” to tylko sportowy, luksusowy, drogi i „wyprodukowany” w jednej sztuce pojazd nieznanej marki? Nie, nawet samochody użytkowe zasługują na takie określenie. To nic, że kilkadziesiąt lat temu woziły wielodzietne rodziny lub płody rolne na targowisko. Dziś odzyskują należne im miejsce na kartach dziejów motoryzacji. Są dowodem na to, że „blaszak” może być ciekawym pojazdem. Oto zestawienie ciekawych historycznych samochodów użytkowych o małych i średnich rozmiarach. Zaczynamy.
Studebaker ZIP Van z 1963 roku – gdyby Listonosz Pat przeprowadził się do USA rozwoziłby pocztę właśnie tym furgonem. Produkowany w niewielkiej serii pojazd napędzał silnik o mocy 112 KM uzyskiwanej z pojemności 170 cali sześciennych był stosunkowo mały jak na typowo „amerykański rozmiar”. Cechą szczególną były przesuwane drzwi kierowcy i kierownica po prawej stronie co ułatwiało pracę. Auto posiadało dwa pedały gazu – mniejszy pozwalał na powolne pełzanie a napęd był przenoszony przez 3 – stopniową skrzynię automatyczną.
Studebaker ZIP Van
Źródło: Curbside Classic
Piaggio APE od 1948 roku – Włosi po przegranej wojnie próbowali odbudować swoją gospodarkę. W 1948 roku z taśmy montażowej zjechało pierwsze sztuki APE czyli „ciężarowego trójkołowca” – połączenie skutera z lekkim pojazdem dostawczym. Było to idealne rozwiązanie dla drobnych handlarzy. Pierwszy model był wyposażony w drewnianą skrzynię ładunkową o ładowności do 200 kg a do napędu służył silnik o pojemności 125 cm3. Pojazdy tej serii są produkowane do dnia dzisiejszego i jest na nie popyt w dużych miastach.
Piaggio APE z lat 50-tych
Źródło: Immobiliare Caserio
Citroen TUB z 1939 roku – produkowany przez zaledwie 2 lata przodek znanego typu H. Jeszcze bez charakterystycznej „mordki”, ale a to z techniką modelu Traction Avant. „Blaszak” o długości 4,04 m miał ładowność 800 – 850 kg a do jego napędu użyto silnika z modelu 7CV o mocy 35 KM. To właśnie w tym modelu po raz pierwszy Citroen zastosował podnoszone klapy z tyłu i z boku nadwozia, przez które można było załadować pakunki o dowolnym kształcie i rozmiarze. Nieco przedłużona odmiana tego modelu mieściła aż 6 m3 towarów.
Citroen TUB
Źródło: Citroen
VW serii LT – model z lat 1975-1995 to nie tylko większy brat słynnego „Ogórka”. To seria pojazdów dostępnych w niezliczonych wariantach nadwozi oraz napędzanych solidnymi silnikami, w tym od 1979 roku – pancernym silnikiem wysokoprężnym o pojemności 2.4 dm3 (powstałym w wyniku dodania dwóch cylindrów do bloku silnika 1.6 D), który początkowo rozwijał moc 75 KM. Silnik ten w latach 80 – tych zakupiło Volvo i po wielu zmianach oferowało jeszcze w … 2016 roku. Najmocniejsze wersje osiągały … 185 KM. Oryginalny LT pierwszej serii szybko zyskuje na wartości.
VW LT pierwszej generacji
Źródło: Pinterest
Fiat 850T z 1964 roku – później również jako 900T. Następca modelu opartego o pierwszą Multiplę – nieco mniejszy od VW Transportera, ale o podobnej konstrukcji z silnikiem umieszczonym z tyłu. Silnik pochodzący z osobowych modeli Fiata o mocy 34 KM w zupełności wystarczył do napędzania „blaszaka” o długości 3,8 m i wadze 900 kg. Osobowa odmiana mieściła 6 osób. Włoski mikrobus był bardzo popularny, nawet sprzedano licencję i był on dostępny również jako Zastawa. Ostatnie sztuki tego Fiata wyjechały zza bramy fabryki w 1976 roku.
Fiat 850T – osobowa odmiana Familiare
Źródło: autobelle.it
ZSD Nysa – na początku lat 50-tych zakłady, które montowały m.in. łóżka szpitalne dostały nakaz zmiany profilu działalności. Już w 1953 roku powstały pierwsze prototypy, których produkcja ruszyła 4 lata później. Pod nowoczesną karoserią kryły się mechanizmy pamiętające połowę lat 30-tych. Najlżejsze odmiany Nysy ważyły 1400 kg co było nie lada wyzwaniem dla 50 – konnego silnika. Ładowność wynosiła 750-850 kg a osobowe odmiany były przeznaczone do transportu 9 osób. Kilka lat po rozpoczęciu produkcji Nysa zyskała charakterystyczny „ryjek”.
Nysa N57 – jeszcze bez „ryjka”
Źródło: stronanysy.pl
Barkas B1000 z 1961 roku – Jedyny pojazd dostawczy tych rozmiarów produkowany w NRD. Konstrukcyjny bliźniak Wartburga 311, stąd silniki o mocach 43-58 KM. Dostępny w 3 długościach nadwozia. Cechą szczególną Barkasa była znaczna szerokość oraz wiele możliwości zabudowy co wpłynęło na masę pojazdu (na „sucho” pomiędzy 1,2 a 1,7 t). Ładowność wynosiła od 625 kg do 1 tony. Osobowa wersja mieściła 8 pasażerów. 2 – osobowy blaszak mieścił 6,4 m3 ładunku. Wbrew panującym trendom w tej klasie pojazdów silnik umieszczono z przodu.
Barkas B1000
Źródło: Auto – Bild
Subaru 360 Van z 1969 roku – mikrobus w mikroskali. Napędzany 2 – cylindrowym silnikiem pierwszy pojazd tego typu oferowany przez Subaru. Bardzo ekonomiczny środek transportu o długości zaledwie 3 metrów. Przednia para drzwi otwierała się do tyłu. Pierwsze egzemplarze miały silnik o mocy zaledwie … 16 KM, ale Japończycy szybko zmodernizowali napęd i z pojemności 356 cm3 wyciśnięto 26 KM a pod koniec produkcji 36 KM. Malcolm Bricklin był pierwszym importerem Subaru na rynek USA. W 1969 roku amerykański „Consumer Reports” wydał mu ocenę … non acceptable.
Subaru 360 Van
Źródło: subaru360club.org
Divco Milk Truck – nie tylko dla mleczarza, gdyż oferowano kilkanaście typów zabudowy. Wyglądem przypomina pojazdy z kreskówek Walta Disneya, ale jest prawdziwy. W produkcji od 1937 aż do … 1986 roku. Bez większych zmian – nawet w latach 80-tych do napędu służył stary 4 – cylindrowy silnik Continental, którego pierwsze wersje miały moc 50 KM a te z końca produkcji około 90 KM. Pojazd był mały jak na amerykańskie standardy. Część egzemplarzy posłużyła jako baza do tuningu i można spotkać Divco z 7 – litrowym silnikiem GM.
Divco Truck – Ice Cream Truck z 1950 r.
Źródło: cybertron.ca
Chevrolet Coirvair Greenbier – iście szatański pomysł, czyli amerykański furgon z silnikiem umieszczonym z tyłu i niedopracowanym układem jezdnym. Tak samo nieobliczalny na drodze jak inne wersje Corvaira. Dostępny ze słabszymi silnikami GM o mocach 80-95 KM. Produkowany w latach 1961-1965 nie zdobył uznania na rynku. Choć wnętrze 4,5 – metrowego mikrobusu było przestronne a po jednej stronie nadwozia zamontowano podwójne drzwi – klienci zniechęceni opinią o osobowych odmianach Corvaira omijali salony szerokim łukiem.
Corvair Greenbier z 1961 roku
Źródło: Mecum Auctions
Renault Estafette – w produkcji w latach 1959-1980. Najpopularniejsza więźniarka we Francji. Początkowo ze słabym 32 – konnym silnikiem, ale szybko zmienionym na 45 – konny o poj. 1108 cm3. Z tym napędem Estafette było w stanie rozwijać prędkość 90 km/h lub zabrać 800 kg ładunku. Mikrobus o długości 4,1 m ważył zaledwie 975 kg. Renault zrezygnowało z tylnego napędu na rzecz przedniego. Największe odmiany Estafette z końca lat 60 – tych mogły przewieść tonę ładunku a do ich napędu użyto silnika o poj. 1289 cm3.
Estafette francuskiej żandarmerii

Źródło: Les Chiens de la Gendarmerie
Jeep Forward Control Van – niczym amerykański Unimog. W produkcji w latach 1956-1965. Konstrukcja wykorzystywała przeniesienie napędu i silniki oryginalnego CJ-5. Zachowano nawet charakterystyczny przód. Najkrótsza wersja nadwozia o długości zaledwie 3,7 m, najdłuższa – 4,6 m. W ofercie zarówno odmiany 2 – osobowe i nośności 1 tony jak i 9 – osobowy luksusowy mikrobus. Jest sprawny w terenie tak, jak inne modele tej marki. Na podwoziu FCV do dziś w Indiach produkuje się minibusy zdolne przewozić kilkanaście osób.
Jeep Forvard Control w zabudowie osobowej
Źródło: SmartAge
Podobne wpisy:
Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie, #2
Klasyk w kinie - kino akcji, horrory i seriale. Część druga
Klasyk w "kreskówce" - część pierwsza
Klasyczne motorowery i skutery. Część pierwsza
Zabytkowe Misiomobile - najbardziej "tęczowe" pojazdy z duszą, część pierwsza
Retro po japońsku, część pierwsza
Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie, #1
50 twarzy ... Golfa, część ostatnia
Dobra do Dżihadu

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.

















