W porównaniu do kierowców wyścigowych sprzed 50 lat, dzisiejsi to prawdziwe „primadonny”. Przeszkadza im deszcz na torze, uwierają pasy a każda nierówność nawierzchni naraża ich kręgosłupy na urazy. Zamiast wygrać, często kalkulują ile punktów muszą zdobyć aby w klasyfikacji uplasować się wyżej od rywali. W początkach Formuły 1 nikt nie myślał o tym, że rosnące przy torze drzewo może stanowić zagrożenie dla życia kierowcy – przecież nikt nie kazał mu w nie wjeżdżać, ale znaleźli się i tacy, którzy i tak w nie wjechali.
Przykładem kierowcy wyścigowego, który wygrywał w tamtych czasach jest Stirling Moss, sir Stirling Moss. Karierę zaczynał w … 1948 roku, kiedy sport motorowy dopiero odradzał się po wojnie. Co ciekawe, zamiłowanie do wyścigów wyniósł z domu. Jego ojciec, Alfred Moss (z zawodu … dentysta) w 1924 roku brał udział w Indianapolis 500, gdzie zajął 16. miejsce. 5 lat później na świat przyszedł Stirling. Jako 19 – latek rozpoczął karierę kierowcy. Odniósł wiele zwycięstw, ustanowił rekordy, ale nigdy nie został mistrzem.
W ciągu 14 lat kariery wygrał aż 212 z 529 wyścigów, w których startował, wliczając w to 16 wyścigów Formuły 1. Przez ten okres zasiadał za kierownicą aż 84 różnych pojazdów, w tym nie tylko „rur z dużymi kołami” – jak nazywano pierwsze bolidy F1, ale również kilkunastu pojazdów rajdowych oraz „srebrnych strzał”. Jeździł zarówno Vanwallem, Lotusami, Mercedesem jak i Sunbeamem – Talbotem. Tym ostatnim zajął 2. miejsce w Rajdzie Monte Carlo w 1952 roku. Jego pilotem był sam John Cooper (ten John Cooper).
Moss na Cooperze – wyścig na Silverstone w 1951 r.
Źródło: 500race.org
W 1954 roku jako pierwszy kierowca niebędący Amerykaninem wygrał 12 – godzinny wyścig na Sebring. Rok później wygrał Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Aintree. Startował na najlepszym „sprzęcie”, czyli w Mercedesie W196. W rozmowie z Juanem Manuelem Fangio zapytał się, czy pozwolił mu wygrać. Fangio mu odpowiedział, że „tego dnia był po prostu szybszy”. Moss wyprzedził prowadzącego Fangio na ostatnim zakręcie, tuż przed przekroczeniem mety. Pochwała od mistrza była największą nagrodą, większą niż najcenniejsze trofeum.
W 1955 roku Moss wygrał Mille Miglia pokonując wielu utytułowanych zawodników. Tysiąc mil przejechał w rekordowym czasie 10 godzin, 7 minut i 48 sekund. Drugi był Fangio ze stratą … 32 minut. Trasa wyścigu liczyła dokładnie 1597 km a prędkości znacznie przekraczały 250 km/h. Pomimo niebezpieczeństw czyhających na drogach publicznych, średnia prędkość Mercedesa wyniosła około 160 km/h. W trudach podróży towarzyszył mu pilot Denis Jenkinson – znany dziennikarz motoryzacyjny, który chciał na własnej skórze przeżyć trudy tego wyścigu.
Na mecie Moss i Jenkinson nie wyglądali jak dżentelmeni. Przypominali raczej … kominiarzy po dniu pełnym czyszczenia kominów w elektrowni węglowej. Jego Mercedes 300 SLR o bocznym numerze 722 był poobijany, ale bez awarii dojechał do mety. Inni znani kierowcy, jak np. Piero Taruffi, Eugenio Castellotti, czy nawet „kierowczyni Formuły 1” – Maria Teresa de Filippis, mieli mniej szczęścia. Pomimo wielu innych sukcesów, to właśnie ten wyczyn Mossa jest najczęściej opisywanym faktem z jego kariery.
Moss i Jenkinson odbierają nagrodę – Mille Miglia 1955 r.
Źródło: espn.co.uk
Równie ważny był wyścig na dystansie 1000 km na torze Nurburgring. W latach 1958-1960 wygrał wszystkie edycje, dwie za kierownicą Astona Martina, trzecią na Maserati Tipo 61. W tych latach odniósł również kilka zwycięstw w Formule 1. W 1960 roku przed GP Belgii miał groźnie wyglądający wypadek. Dwa lata później w Goodwood rozbił Lotusa, po czym przez pół roku był w połowie sparaliżowany. Po tych dwóch wypadkach postanowił zakończyć karierę. Jednak nie było to definitywny koniec, bo Moss tak łatwo nie rezygnował.
Już kilka miesięcy po wypadku objął role komentatora. Wraz z powrotem sił coraz częściej pojawiał się za kierownicą. W 1974 roku w World Cup Rally jechał Mercedesem, w latach 80-tych kilka razy wziął udział w BTCC – tym razem jadąc Audi. Pomimo związku z Mercedesem zawsze lubił auta brytyjskie – mówił, że „wolę honorowo przegrać w brytyjskiej wyścigówce, niż wygrać w zagranicznej”. Jednak to właśnie zagraniczne zespoły wyścigowe przyczyniły się do jego najważniejszych zwycięstw.
Stirling Moss (z prawej) i James Hunt – zdjęcie z 1976 r.
Źródło: Daily Mail
Pomimo wieku, Moss regularnie pojawiał się na wyścigach aut zabytkowych. Tak było w 2011 roku na Le Mans Legends, gdzie jechał Oscą – tą samą, którą przed laty odniósł zwycięstwo na Sebring. Często pojawiał się w Goodwood na corocznej imprezie organizowanej przez Lorda Marcha. Tam pokazywał się za kierownicą Mercedesa 300 SLR. W wieku 80 lat miał kolejny wypadek. Spadł ze schodów łamiąc obydwie nogi, jednak szybko wyzdrowiał. Pomimo słusznego wieku nadal jest aktywny.
Jak wynagrodzić zasługi dla brytyjskiego sportu motorowego? Królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki a McLaren – Mercedes w momencie zakończenia produkcji modelu SLR zmontował serię 75 sztuk otwartego modelu 722 Stirling Moss, który nawiązywał do legendarnego 300 SLR. W jego testach brał udział nie kto inny jak sam Moss. Podobno auto bardzo mu się spodobało. Brytyjczycy uznali go za najlepszego brytyjskiego kierowcę w historii, drugim był Nigel Mansell.
Stirling Moss zmarł 12 kwietnia 2020 roku.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









