Unijna sterylizacja – poziom zaawansowany

przez | 22 grudnia, 2024

Jest lato więc … jest ciepło. W piątkowe wieczory na ulice miast wyjeżdżają ryczące potwory. Głośnym rykiem oznaczają swój teren i prężą muskuły. Warczą, bulgoczą i za nic mają sobie „motodewotki”, które z perfidnym uśmiechem na ustach właśnie zawiadamiają policję. Niestety Unia przygotowała dla tych zwierząt niespodziankę – już niedługo będą piszczeć jak myszy. Ryk lwa zniknie, bo nowe czasy wymagają ciszy i spokoju. Projekt zmian w prawie ma dotyczyć wszystkich producentów, bez żadnego wyjątku.

Warto przypomnieć, że pierwsze układy wydechowe były krótkie i wąskie przez co dźwięk wydobywający się z nich nie zachwycał a raczej przypominał dźwięk maszyny do szycia. Im większe stawały się silniki tym układy wydechowe stawały się dłuższe, szersze i grubsze. Duży, 12-cylindrowy silnik już w latach 30-tych potrafił wydobywać z siebie basowy gang, który potrafił być słyszalny z kilkudziesięciu metrów. Silniki  maszyn wyścigowych generowały hałas, który było słychać w kilometra. Już niedługo to pozostanie jedynie wspomnieniem.

Jak brzmi silnik trzycylindrowy? Jak opętana kosiarka. Sześciocylindrowy rzędowy? Jak BMW z najlepszych czasów. Wysokoobrotowe V16 o pojemności 1,5 dm3? Jak gigantyczna wiertarka. Silnik z kompresorem? Jak spalinowy odkurzacz. 1.9 TDI? Jak poezja (to był sarkazm). W zasadzie każdy dźwięk silnika można było przypisać do „czegoś”, ale to układ wydechowy podkreślał dźwięk wydobywający się spod nadwozia. Tymczasem już niedługo będzie cicho, cichuteńko i Wasze Porsche 911 Turbo będzie brzmiało jak „Ultrasilencer”.

Legendarny tłumik marki Akrapovic

Źródło: tomson.com.pl

To nie jest normalne. Fakt, że żyjemy z hałasie jaki był niespotykany nigdy wcześniej. Hałas uszkadza nam słuch, ale dla osób niewidomych jest niezwykle ważny. Kiedy osoba niewidoma będzie przechodziła przez przejście dla pieszych bez sygnalizacji to czy usłyszy świst silnika elektrycznego oraz wygłuszonego 3 – cylindrowego miksera? Być może tak, ale będzie to na ułamek sekundy przed wypadkiem, który spowoduje kierowca gapiący się w ekran i oglądający „tubę” lub inne portale z filmami. Przykład może i drastyczny, ale to możliwy scenariusz.

Czy możecie wyobrazić sobie ciche Ferrari z 12-cylindrowym silnikiem? Kto to kupi? Nawet mając worek pieniędzy większość klientów chce żeby ta maszyna dawała znaki życia w postaci basowego pomruku. Pamiętacie słynną panią Michalinę i jej nowe Subaru? Gdy zapytano się jej po co ma takie auto, to ona odpowiedziała – „bo tu wszystko gra i ma duszę”. W sumie w Tesli też trzeszczą plastiki, ale silniki nie wydają z siebie dźwięku godnego takich osiągów. Nawet gdyby założyć jej atrapy i puszczać dźwięk z głośnika …

Tak, głośnik odpowiedzialny za dźwięk wydechu to już standard. Atrapy również. Ta jakże zaawansowana technologia pozwala na zmniejszenie głośności, ale klient może czuć się oszukany. Wystarczy spojrzeć na Audi i Mercedesa oraz ich „fejkowe” zderzaki. Dźwięk jest podkręcany przez głośniki a spaliny wylatują z rurek zakończonych kilka centymetrów przed tylnym zderzakiem. Atrapa wydechu to po prostu plastik w zderzaku, który wydaje zapach spalenizny po dłuższej jeździe. To wszystko kosztuje … 300 tysięcy a nawet … milion.

Atrapa wydechu – Skoda

Źródło: Kodiak Klub

Unijny przepis być może ma pewne zalety – wyeliminuje domorosłych mistrzów tuningu, którzy spawają z rurek przelotówki i udowadniają światu, że ich Seicento brzmi jak amerykańskie V8. Niestety odbije się to na uznanych producentach układów, którzy będą zmuszeni pogodzić atrakcyjny wygląd z nowymi przepisami. Owszem, będzie to możliwe, ale ceną za to będzie wzrost ich wagi – wygłuszenie swoje waży i musi być odporne na wysokie temperatury. Im bardziej zaawansowana budowa układu tym wyższa cena.

Ceny wzrosną co odbije się na sprzedaży na rynku części. Przez to na ulicach pozostaną niesprawne układy lub samoróbki. Po co to potrzebne? Unia lubi nazywać ślimaka rybą, sama tworzy problemy by je potem rozwiązywać. To jej główne zadanie. Nie wszyscy zgadają się w takim prowadzeniem polityki, ale sprzeciwy są rzadkością. Nikt nie chce być posądzony o praktyki zmierzające do rozbicia Wspólnoty Europejskiej i szeroko rozumianej jedności, dlatego takie przepisy są uchwalane. Po co? Dla bliżej nieokreślonej potrzeby bliżej nieokreślonego środowiska.

Po co właściwie wprowadzać te przepisy kiedy wieszczy się rychły koniec spalinowej motoryzacji? O ile te bzdurne normy czystości spalin można częściowo uzasadnić, o tyle to mniejszy hałas już nie. W ten oto sposób na jedno amerykańskie V8 dostępne w Europie będzie przypadać 100 tysięcy zwykłych Golfów, które też dostąpią tego zaszczytu. Sterylny i czysty dźwięk silnika TSI będzie wypełniał nasze ulice i towarzyszył nam przez cały dzień. Będzie „fajnie jak na kombajnie” – cicho i ekologicznie. Prawie jak w raju.

A propo’s raju. Samochód, który towarzyszy mi od czasu szkolnych ma od niedawna nowy wydech. Silnik o pojemności 1.2 brzmi jak V8 i nie zamierzam tego zmieniać. Fakt, że wkrótce pojazd trafi zakończy swój ziemski żywot dodatkowo podkreśla fakt mojej decyzji zakupu tłumika. Tak, to „wiocha”, ale to swego rodzaju manifest przed zakupem kolejnego pojazdu, który będzie cichszy. Niech ten stary grat pokaże światu, że ma czym oddychać bo nowy będzie miał wydech w głośniku. Hmm, ale będzie czadowo.