50 twarzy … BMW serii 3, część piąta i ostatnia

przez | 8 sierpnia, 2022

BMW Z3 Coupé (1999) – w zasadzie to shooting brake a nie coupe. To roadster z dużymi szybami bocznymi, stałym dachem i dużą klapą bagażnika. Długi przód, ciasne dwa miejsca w środku i ustawny (nieduży) bagażnik. W ofercie tylko najmocniejsze silniki o oznaczeniach „28” i „M”. Idealny na długie podróże we dwoje i dzięki unifikacji części względnie tani w naprawach.

BMW Z3 Coupe

Źródło: Moto.pl

BMW E46 Compact (2000) – nowy „kompot” z zupełnie innym przodem (podwójne rozdzielone lampy), dostępny do wersji 325 (podobno były też prototypy „M-ki”) i nadal 3-drzwiowy. Nie był tak popularny jak Audi A3, ale to już nie jest „biedawersja” jak poprzednik. Dla tych, którzy koniecznie chcą mieć „małe BMW”, choć jego długość to i tak ponad 4 metry.

BMW E46 Compact

Źródło: autokult.pl

BMW 330d (2001) – diesel jak marzenie. Dynamiczny, trwały i oszczędny. Z lekką „Trójką” to najlepsze BMW tamtych czasów. Podatny na „cyfrowy” tuning. Przebieg? Bez problemu osiąga 500.000 km (a często również tyle mil). Trudny do zdobycia na rynku wtórnym. Marzenie handlarzy. Najlepszy w kombi i z napędem na 4 koła. To wyjątek.

Prawdziwa legenda

Źródło: allegro

BMW M3 GTR (2001) – „most wanted E46” to prawdziwy samochód a jakby z gry. 6 cylindrów i 343 KM? Nie, to nie jest zwykłe M. Pod maską V8 o poj. 4,0 dm3 i mocy od 350 KM. Ciężkie? Nie, silnik jest lżejszy od silnika „M” o 14 kg. Bohater znanej gry i początek rywalizacji BMW i Mercedesa na jak największe silniki w najmniejszym nadwoziu. Niedostępny na rynku wtórnym.

BMW M3 GTR

Źródło: trends.com.pl

BMW X3 (2003) – „Trójka” na szczudłach. To pierwszy SUV tej klasy od BMW. Właściwie „SAV”, ale to tylko wymysł BMW aby wyróżnić się od podobnych konstrukcji. W rzeczywistości to sportowe kombi przystosowane do poruszania się po leśnej drodze. To nie jest terenówka. Najlepsze z 3-litrowym dieslem. W tym czasie w zasadzie nie ma konkurenta z silnikami o podobnej mocy.

BMW X3

Źródło: wybór kierowców

BMW E46 to „Cobra 11”. To niemiecki serial, lawety pełne używanych „perełek” i diesel, którego chcą wszyscy bo pali mniej niż benzynowa „316-tka”. Ta seria to narzędzie uniwersalne – iX z dieslem pod maską, „kompot” z 6-cylindrowym silnikiem, „M-ka” w kabriolecie i SUV, który jest bardziej tylnonapędowy niż konkurencja. To pierwsze 8 cylindrów z BMW tej wielkości i równoległa produkcja modeli starszej generacji i nowszej. To taka tradycja BMW – nowe modele powoli wypierają stare. Tymczasem Z3 nadal opiera się o starszą technikę a i tak znajduje klientów – przynajmniej do czasu, kiedy dwie panie narysują linie nowej generacji oznaczonej jako Z4.

BMW E46 już nie prowadzi się tak lekko jak poprzednik, ale nadal nie jest zawalidrogą. Po prostu stało się bardziej dojrzałe i bezpieczne. Podobnie następna generacja – większa i z mocniejszymi silnikami. E90 w M będzie miała 8 cylindrów, dwie turbiny i zaprojektuje ją sam Chris Bangle. Tak, to ten, który był odpowiedzialny za BMW E60 oraz E65. Tym razem nie udało się klientom tak zohydzić nowego modelu. E90 to niestety również „Książę” – silnik „Prince”, który psuje Peugeoty i Mini. Wśród wielu wersji silników i nadwozi na uwagę zasługuje w zasadzie tylko jeden typ, którego wcześniej nie było a stał się modny.

BMW 3 CC (2007) – pierwsze BMW cabrio bez akcesoryjnego hardtopa. W tym przypadku dach jest twardy i składany tak jak w modnych Peugeotach i Fordach. Cierpi na tym pojemność bagażnika – po złożeniu to zaledwie 210 dm3. Ciężka konstrukcja, raczej do lansu niż do sportu. Mieści 4 osoby, choć z tyłu nie ma dużo miejsca. W ofercie nawet 3-litrowy diesel. W tym czasie to już „norma”.

BMW 3 CC

Źródło: Motofakty

U progu drugiej dekady XXI wieku ekologia zaczęła walczyć z silnikami o dużej pojemności. To oznaczało, że wkrótce nawet producenci „pojazdów o podwyższonym standardzie wykonania” będą zmuszeni do cięcia – cylindrów, pojemności, ale nie mocy. Klient nie wyda swoich pieniędzy na „coś” co jest słabsze od poprzedniej generacji a jednocześnie jest droższe. Nowa „Trójka” musiała być bardziej dostępna – nie tańsza, ale miała spełniać wszystkie możliwe normy bezpieczeństwa i ekologii. Tak oto serię kompaktową i średnią (czyli 5) dzieli tylko kilkanaście centymetrów długości. Nie jest już mała i trzeba w jej miejsce zaproponować klientom „coś” mniejszego.

BMW F30 (2011) – główny bohater „tęczowych” statystyk (zamiennie z Volvo XC60) to zupełnie nowa generacja. Dlaczego „tęczowych”? Gdyż taka była jedna z największych grup klientów. Jest dłuższy i szerszy od poprzednika. Po raz pierwszy silnik R6 to luksus – w gamie dominują silniki 4-cylindrowe z doładowaniem, które powoli zapewniają całą ofertę. 325 i 328 a nieco później 330 zostanie wykastrowane z cylindrów.

BMW F30

Źródło: Maxton Design

BMW 328 F30 (2012) – koniec świata. To 328 ma tylko 4 cylindry i doładowanie. Z mocą 245 KM jest o 13 KM słabsze od 330-tki, ale tego absolutnie nie czuć dzięki momentowi obrotowemu i lżejszej konstrukcji. Spalanie? Na papierze niskie, w rzeczywistości różnica pomiędzy R6 nie jest zauważalna (przy spokojnej jeździe). Pomimo niższej ceny i mniejszego podatku to już nie jest „TO”.

BMW 328 F30

Źródło: Wikimedia

BMW 3GT (2013) – to miało być MPV na podwoziu „Trójki” – dłuższy rozstaw osi, wielka tylna klapa i pojemny bagażnik. Wyższy dach to gwarancja większej ilości miejsca z tyłu. Tymczasem w parze z późniejszym Gran Coupe (niższym i bardziej sportowym) zyskało przydomek „niemieckiego Poloneza”. W sumie podobny – tylny napęd, duża klapa i mocny silnik. A nie czekaj …

Niemiecki Polonez

Źródło: VW Trends

Tak oto dochodzimy do ostatniego przykładu. Koniec drugiej dekady XXI wieku to czasy „bobra”. Osłona chłodnicy miała być zaprojektowana na wzór przedwojennych konstrukcji, ale jest wyraźnie szersza przez co zyskuje to ciekawe porównanie. Faktem jest, że taki kształt to więcej powietrza dla silnika, ale projektanci byli w stanie narysować inne, bardziej „normalne” kształty. Na szczęście za kierownicą „bobra” nie widać. Widać za to serię 4, która jest powiększoną „Trójką”. Tak trzeba było zrobić aby podzielić klientów – od tego momentu „Trójka” w nadwoziu coupe i cabrio to „Czwórka”. Podobnie jak „Polonez”, który nie spodobał się klientom.

BMW M3 Touring (2022) – ostatni bohater akcji. Gdy Alfa Romeo rezygnuje z kombi z silnikiem od Ferrari, BMW wkracza na rynek demolując Włochów i Francuzów. To praktyczna rakieta do długich tras z całą rodziną – 510 KM, duży bagażnik i „bóbr”, który prześladuje purystów BMW. Tak, ma „bobra”, ale klienci są już przyzwyczajeni do tego kształtu.

BMW M3 Touring

Źródło: BMW

Podsumowanie

Historia BMW serii 3 to nie tylko powojenna „Trójka”. Zaczyna się już od pierwszych modeli tego producenta. To one ukształtowały miejsce tej serii w gamie. Gdzie jest to miejsce? Tak … na środku, ale bliżej początku skali niż w idealnie wycentrowanej pozycji. „Trójka” jest dla masowego klienta, ale takiego, który ma jasne oczekiwania – chce usportowionego samochodu, który może wykorzystywać bez ograniczeń typowych dla wyścigówek. „Trójka” jest droższa od typowego „średniaka”, ale nieco mniejsza. Zawsze ma większy silnik (próbowano z trzema cylindrami, ale odstraszyło to klientów).

„Trójka” to pionier innowacji. Kupują ją głównie 30-40- latkowie a oni lubią gadżety. „Trójka” to również tradycja – od „Hofmeistera”, przez konsolę środkową skręconą w kierunku kierowcy aż po zegary, które obecnie niestety wyginęły na rzecz paskudnych wyświetlaczy. Podobnie klienci reagują na zamianę „nerek” w „bobra”. Trójka to „Seba”, który w ortalionowych szatach „wyrywa laski” na dyskotece i wielkomiejski „niedźwiedź”, którego podrywa inny „Seba” na portalach przeznaczonych dla „kleru”. „Trójka” to stateczny ojciec rodziny, który ma w sobie wewnętrzne dziecko i rozrywkowa emerytka, która nie zmienia BMW na nic innego.

„Trójka” to generator emocji, odrobina szaleństwa i błogi spokój o to, że mocy zawsze będzie wystarczająco. Trójka nie musi być ładna, ma mieć charakter i proporcje – długi przód, linię szyb na linii maski, zagiętą boczno-tylną szybę oraz krótki, nieco wyższy od przodu, tył. Tak jest to dziś i nie zmienia się do od lat 30-tych. Fakt, przechodzi różne „mutacje”, ale raczej nie spodziewajmy się przedniego napędu. Już „Polonez” był wystarczającym eksperymentem. Trójka ma to, czego nie ma Mercedes ani Lexus – wiernych fanów, którzy nie zamienią jej na nic innego. Nawet zaakceptują „bobra”.

Patrząc na wszystkie generacje można dostrzec, że BMW nie wprowadza radykalnych zmian, ale powoli – z generacji na generację. Każda kolejna różni się na tyle aby poczuć różnicę, ale również nie wpłynąć niekorzystnie na decyzje już obecnych klientów. Zupełnie jak … Golf, ale to trochę inna „liga”. „Trójka” to potężna marka. W BMW znaczy najwięcej i jej sprzedaż decyduje o „być albo nie być” całej firmy. Choć wokół cała seria przednionapędowych „Jedynek” i większe „Piątki” to model pośredni jest motorem napędowym całego BMW. Na szczęście jeszcze nie motorem elektrycznym.

i na koniec oczywiście musi być to:

50 twarzy … BMW serii 3, część pierwsza

50 twarzy … BMW serii 3, część druga

50 twarzy … BMW serii 3, część trzecia

50 twarzy … BMW serii 3, część czwarta