Diesle z piekła rodem

przez | 6 grudnia, 2024

Diesel kojarzy się z oszczędną i powolną jazdą – ten stereotyp był znany do początku lat 90-tych. Później pojawiło się TDI. Nie, od początku rozwoju silników o zapłonie samoczynnym próbowano wykorzystać go jako napęd do pojazdów wyczynowych. Historia sportowych diesli sięga okresu międzywojennego i rozpoczyna się od Cumminsa – znanego producenta silników wykorzystywanych do napędu maszyn. Był rok 1931 kiedy Clessie Cummins zadziwił świat sportu samochodowego swoim wynalazkiem.

Cummins „Diesel Special” – oryginalna wyścigówka osiągnęła prędkość 162 km/h na plaży Daytona i imponującą średnią prędkość okrążenia 138 km/h podczas Indianapolis 500. 4-cylindrowy silnik wysokoprężny zamontowano na … podwoziu produkcji Duesenberga. Mercedes? Dopiero za kilka lat wprowadzi do modelu seryjnego Diesla i z trudem będzie rozpędzać się do 100 km/h. Przed Mercedesem był … Citroen i jego „Rozalia” z klekotem pod maską.

Cummins Diesel Special 

Źródło: Old Machine Press

Citroen już w 1933 roku rozpoczął oferowanie klientom modelu Rosalie wyposażonego w silnik Diesla. Silnik o oznaczeniu 11UD z pojemności 1766 cm3 uzyskiwał moc 40 KM. Była to moc porównywalna do silników benzynowych o podobnej pojemności. Pierwsze diesle Mercedesa były wyraźnie słabsze od silników benzynowych. „Rozalia” z dieslem pod maską była raczej eksperymentem niż propozycją dla przeciętnego klienta.

Jak na taką moc była szybka – z łatwością osiągała 100 km/h, choć przyspieszanie trwało długo. Silnik wysokoprężny Hanomaga z 1938 roku był słabszy o 5 KM, ale miał wyższą pojemność 1910 cm3. Ro później silnik wysokoprężny Hanomaga miał już 40 KM a marka zobaczyła w tej konstrukcji potencjał do ustanawiania … rekordów prędkości. Nikt wcześniej nie próbował ustanawiać rekordów pojazdem z takim silnikiem, tymczasem Hanomag w 1939 roku zrobił z tego doskonałą reklamę.

Rekordowy Hanomag

Źródło: Heinkel Scooter Project

Wyczynowy streamliner Hanomaga napędzany olejem napędowym z łatwością rozpędzał się do 155 km/h i ustanowił kilka rekordów, które przetrwały dwie dekady. Hanomag D19 Rekordwagen Diesel jednak nie przyczynił się do wzrostu popularności silnika Diesla w sporcie motorowym. Nie pomogły nawet wyścigówki marki M.A.P z końca lat 40-tych. Były ciekawostką, ale nie wpłynęły na zmianę postaw miłośników benzyny i wysokich obrotów.

M.A.P pobił kilka rekordów. Przejechał 50 km ze średnią prędkością 178 km/h i 200 km z prędkością 182,8 km/h. Manufaktura wyścigowa swoje bolidy wyposażała w Diesle o pojemnościach nawet 5 dm3. Silniki umieszczano … centralnie. To jednak nie było szokujące. Silniki o tak dużej pojemności miały „tylko” 4 cylindry i … wyścigówki tej marki brały udział w wyścigu na Le Mans w 1950 roku. W tym samym roku firma zbankrutowała.

W 1952 roku Fred Agabashian na wyścigówce z doładowanym dieslem o pojemności 6,6 dm3 osiągnął imponującą prędkość okrążenia na Indianapolis – 222,1 km/h. Co ciekawe, odnotowano, że silnik posiadał potężną „turbodziurę” – przy prędkości około 150 km/h potrafił przestać gwałtownie przyspieszać po czym wyrywał do przodu jak szalony. Na kolejne rekordy silników o zapłonie samoczynnym należało poczekać kilkanaście lat.

Diesel na Indianapolis

Źródło: Find a Grave

Peugeot 404 w specjalnym nadwoziu przejechał 5000 km w 72 godziny. Średnia prędkość przejazdu wynosiła imponujące 160 km/h. Moc silnika wynosiła 68 KM, co świadczy o wysokiej trudności uzyskania takiego rekordu. To był wielki marketingowy sukces Peugeota, który w tym czasie oferował już kilka silników wysokoprężnych. W 1972 roku Opel pobił Peugeota za pomocą specjalnie przygotowanego Opla GT z nowym doładowanym Dieslem.

Opel GT wyposażony w 95-konny silnik pobił dwa światowe i 18 międzynarodowych rekordów w klasie Diesli o pojemności 2-3 dm3. Jednym z ważniejszych rekordów było osiągnięcie prędkości 197,5 km/h oraz pokonanie 10000 km w czasie zaledwie 52 godzin. Rekord udowodnił, że sportowy samochód z silnikiem wysokoprężnym nie jest absurdem konstrukcyjnym – to naprawdę działa. Tymczasem długo należało czekać aż Mercedes podejmie rękawice i osiągnie imponujący rekord.

Opel GT i Mercedes C111 (poniżej)

Źródła: Hagerty, Tumblr

W 1976 roku Mercedes pokazał, że silnik wysokoprężny potrafi więcej niż niejeden silnik benzynowy. Znany silnik o mocy 80 KM doposażono w sprężarkę Garrett i dodatkową chłodnicę. Moc wzrosła do imponujących 190 KM (silnik miał 5 cylindrów i 3 litry pojemności). Umieszczono go w doświadczalnym Mercedesie C111 i wysłano na tor Nardo. 12 czerwca 1976 roku zaczęto bić dotychczasowe rekordy. Efekt? Średnia prędkość 252 km/h i pobite rekordy na kilku odległościach.

Dotychczasowe rekordy na dystansach 5000 mil, 10000 km i 10000 mil Mercedes pobił bez najmniejszych trudności. Zmierzono mu przyspieszenie do 100 km/h. Ze startu zatrzymanego 100 km/h osiągnął po upływie 6,8 sekundy. Podobne osiągi uzyskiwały 8-cylindrowe turbodiesle dopiero 30 lat po rekordach ustanowionych przez Mercedesa. Tymczasem Diesle wygrywały kolejne wyścigi. Przykład 24 godzinny na Nurburgringu w 1998 roku padł łupem BMW 320d.

W tym czasie silniki Diesla otrzymały szynę wtryskową Common Rail a VW lansował rolniczy wynalazek – pompowtryskiwacze. Szczególnie ten drugi wynalazek pozwalał na zwiększanie mocy – za pomocą zmiany elektroniki sterującej silnikiem uzyskiwano dodatkowe 20-30% mocy a niewielkie zmiany sprzętowe pozwalały uzyskać około 50% więcej. 1.9 TDI o mocy 200 KM? To było możliwe dla każdego właściciela Golfa i Passata.

„Rolniczy odrzutowiec”

Źródło: Gregorio Chip Tuning

Diesle świetnie sprawdziły się podczas Rajdu Dakar. Volkswagen wystawiał tam swoje Touaregi z TDI pod maską. Jednak to 24-godzinny wyścig na Le Mans został w połowie pierwszej dekady XXI wieku zdominowany przez silniki wysokoprężne. Audi i Peugeot z centralnie umieszczonymi Dieslami wygrywały z konkurencją dzięki mniejszej ilości tankowań. 12-cylindrowe silniki miały moce rzędu 550-650 KM i moment obrotowy przekraczający 1000 Nm.

W pierwszej dekadzie XXI wieku producenci prześcigali się w umieszczaniu silników wysokoprężnych w drogowych samochodach sportowych. Audi TT, Peugeot RCZ, większe –  BMW serii 6 czy nawet Mercedes klasy E coupe można było kupić z mocnymi silnikami napędzanymi olejem napędowym. Jednak to Audi pokazało największy i najmocniejszy silnik Diesla dostępny w SUV-ie. To V12 TDI o mocy 500 KM składający się z dwóch trzylitrowych silników.

V12 TDI i JCB Dieselmax (poniżej)

Źródła: Audi, Motor Trend

Najbardziej znanym rekordowym Dieslem ostatnich lat jest pojazd do ustanawiania rekordów prędkości – JCB Dieselmax zmontowany przez firmę znaną z produkcji maszyn budowlanych. Napędzają go dwa silniki o mocy 750 KM wyposażone w dwustopniowe turbosprężarki oraz intercoolery. Zaskakuje niski opór powietrza – to zaledwie 0,147 Cx oraz zbiornik paliwa w sam raz na jeden przejazd (o pojemności 9 dm3).  Dieselmax rozpędził się do 563 km/h.

W ostatnich latach zainteresowanie silnikami wysokoprężnymi spada. W ich miejsce coraz częściej to hybrydy biją kolejne rekordy prędkości oraz wygrywają coraz więcej wyścigów i rajdów. Mają jednak jedną wadę – nic nie brzmi tak jak „podkręcony” silnik wysokoprężny ani nie generuje takiej chmury gazów podczas nagłego przyspieszania. Ekologia? Nawet najbardziej wysilony diesel jest bardziej trwały niż wymyślne układy hybrydowe.

Tekst: Maksymilian Wójcicki

Dobór zdjęć i redakcja: Zbigniew Kluczkowski