Po wojnie Piaggio było na kraju upadłości. Dawny producent samolotów i silników zaburtowych szukał sposobu na przetrwanie. Niestety, statystycznego Włocha po przegranej wojnie było stać na dobre buty lub rower. Pojazd silnikowy był po za zasięgiem, ale gospodarka potrzebowała pojazdów – trzeba było odbudować cały kraj po latach „cudów” Mussoliniego. Potrzebne były ciężarówki i autobusy. Niestety Piaggio nie miało doświadczenia w produkcji takich pojazdów. W zakładach pracowało wielu zdolnych inżynierów, których wiedzę należało wykorzystać.
W zakładach Piaggio pracował Corradino D’Asconio. Był to człowiek znany z tego, że potrafił zrobić „coś z niczego”. Zauważył, że po wojnie wzrastał popyt na najmniejsze motocykle. W 1944 roku wpadł na pomysł jednośladu, który byłby konstrukcją bardziej zaawansowaną niż rower z silnikiem a jednocześnie na tyle tanią aby wycenić ją na kieszeń przeciętnego Włocha. Tak narodził się pomysł na włoski skuter. Sam pomysł nie był nowy – skutery były produkowane już w latach 20-tych, ale D’Asconio nakreślił ciekawe linie owiewek inspirując się przedwojennym stylem art-deco.
Piaggio MP 5 – prototyp z 1944 roku

Źródło: firstversions.com
Kształt był inspirowany przedwojennymi streamlinerami – obłe linie, zabudowane mechanizmy i kilka drobnych akcesoriów nie były drogie w produkcji, ale wyróżniały się na tle motorowerów włoskiej konkurencji. Najmniejsze motocykle nadal przypominały rowery z silnikami umieszczonymi na dole ramy. Skuter miał mieć niski podest pomiędzy przednim kołem a siedzeniem tak, aby wygodnie nim mogły jeździć panie. Cenę modelu podstawowego ustalono na 55 tys. lirów. Model z dodatkowym wyposażeniem był o 6 tys. lirów droższy. Drogo? Nie, ale nie była to najtańsza oferta.
Problemem była promocja. Piaggio wkraczało na nowy rynek i nie miało reklamy. Z czasem pojazd przyjął się we Włoszech, ale właściciel fabryki miał większe ambicje. Już rok po premierze standardowego modelu do oferty wprowadzono wersję z silnikiem o poj. 125 cm3. Dodatkowe 27 cm3 wpłynęło na większą moc i nieco lepsze osiągi. Powiększała się sieć sprzedaży i serwisów, ale brakowało „tego czegoś”, co przyczyniłoby się do zapamiętania nowego pojazdu. Momentem przełomowym dla włoskiego skutera była śmiała decyzja właściciela fabryki – Enrico Piaggio.
Enrico Piaggio (1905-1965)

Źródło: geni.com
Enrico Piaggio jako jeden z nielicznych przedsiębiorców w latach 50-tych rozumiał potęgę tzw. „product placement”. Umiejscowienie produktu w filmie okazało się najlepszą formą reklamy. Reklamy prasowe były skuteczne na małym obszarze. Kino i telewizja docierały do milionów widzów. W amerykańskich filmach było to normą, tymczasem w Europie ten sposób reklamy nie był doceniany. W 1952 roku reżyser William Wyler rozpoczął prace nad ekranizacją scenariusza – opowieści o księżniczce, która zwiedza Rzym w towarzystwie poznanego tam dżentelmena.
Film kręcony we Włoszech? Na ekranie musiały być włoskie marki. Enrico nawiązał współpracę z producentem i jednocześnie reżyserem filmu. W filmie, w scenach jazdy po ulicach Rzymu miał znaleźć się pojazd produkowany przez Piaggio. Na plan zdjęciowy dostarczono podstawową wersję – nawet bez lusterka. Filmowa Vespa była srebrna. W ten oto sposób Vespa zagrała główną „rolę motoryzacyjną” w filmie „Rzymskie wakacje”. To na niej główni bohaterowie przemierzali ulice Rzymu. Tym samym obalono mit, że księżniczka potrzebuje szofera, Rollsa i wszelkich „luksusów”.
Modny amant w garniturze, księżniczka i skuter? Tak, wystarczyło kilka scen aby zmienić postrzeganie jednośladów. Na ekranie Vespa z łatwością i wdziękiem przemyka wśród samochodów. Nie straszny jest jej włoski sposób jazdy i wiekowy bruk rzymskich ulic. Za kierownicą głównie mężczyzna – tak, widok kobiety za kierownicą tego „wynalazku” nie był jeszcze widokiem powszechnym, ale to miało się wkrótce zmienić. Vespa dla kobiet? Widok Audrey Hepburn na dziwnym, małym, ale pełnym uroku pojeździe spowodował, że popyt zaczął przewyższać możliwości produkcyjne producenta.
Kadr z filmu „Rzymskie wakacje”


Źródło: kadr z filmu
Chciały ją kobiety, biznesmeni, celebryci, piosenkarze i, co oczywiste, nastolatkowie. Vespę chcieli wszyscy – niezależnie od wieku, płci i stanu portfela. Była już znana we Włoszech, ale sukces filmu przyczynił się do dalszego zainteresowania skuterem. Sukces przyszedł nieoczekiwanie na zupełnie nowym rynku. Skuter w USA? Był to pierwszy taki przypadek, kiedy pojazd mniejszy od motocykla kupowano nie ze względu na niską cenę, ale dlatego, że był modnym gadżetem. Modnym, bo sukces filmu przełożył się na znajomość Vespy w każdym kraju. Charakterystyczny kształt znali wszyscy.
Jazda Vespą w USA (a w zasadzie niezależnie od kraju) była przejawem oryginalności, niezależności, młodego ducha i ciekawego sposobu na życie. Tak narodziła się moda na stylowy skuter. Dzięki magii kina cały świat zakochał się w małym, brzęczącym cudzie techniki. Zakochali się również … radzieccy inżynierowie a w ślad za nimi kilku innych producentów. Radziecka Wiatka, indyjski Bajaj to tylko dwa przykłady kopiowania Vespy. Pojazd zaadaptowano nawet dla potrzeb wojska (była wersja przystosowana do przewożenia broni, którą można było zrzucić na spadochronie).
Wojskowa Vespa – model 150 TAP

Źródło: inforiders.pl
W ciągu pierwszych 18 lat produkcji we Włoszech zmontowano 3,3 mln sztuk skutera. Żaden producent w tym czasie nie miał podobnych statystyk. Sukces Vespy przełożył się na kondycję finansową Piaggio. Ten w oparciu o silnik oraz niektóre mechanizmy skutera produkował kolejne pojazdy, w tym APE – trójkołowiec dostosowany do potrzeb drobnego handlu. Pojazd mógł być wyposażony w dach i drzwi. Oczywiście konkurencja również skopiowała pomysł. Czy właściciel firmy był świadkiem sukcesów Vespy? Tak, ale niestety zmarł przedwcześnie w 1965 roku w wieku 60 lat.
Był to szczytowy okres popularności Vespy. Ta, pomimo upływu czasu, nadal zachowała kształt pierwowzoru a także przez większość produkcji – dwusuwowy silnik, który w latach 90-tych otrzymał … bezpośredni wtrysk. Dziś Vespę kojarzą wszyscy a zawdzięczamy to nie tylko jej tradycyjnym kształtom i konstruktorowi. To również zasługa kina. Enrico Piaggio był nie tylko przedsiębiorcą, ale również zdolnym marketingowcem. Po filmowym sukcesie Vespy inni producenci kopiowali pomysł. W kinie coraz częściej znaki firmowe nie były zasłaniane. Dziś często film jest tylko tłem do produktów.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.






