Latynoskie Lamborghini – włoski byk prosto z Ameryki

przez | 25 listopada, 2021

„Fabryka Traktorów” z logo byka mieści się we włoskim miasteczku Świętej Agaty – to fakt, który znają wszyscy. Historia Lamborghini jest jednak nieoczywista, pełno w niej niejasnych wydarzeń i tajemniczych prototypów. Ważną rolę w dziejach Lamborghini stanowią przejęcia oraz nowi „egzotyczni” właściciele. Fabryka kilkukrotnie zmieniała właściciela. W 1987 roku pakiet kontrolny przejął Chrysler i to właśnie od niego należy zacząć historię niezwykłego Lamborghini. Dlaczego Chrysler chciał przejąć Lamborghini?

Chrysler początkowo postrzegał markę jako „luksusowy dodatek” do portfela marek. Niestety, produkcja i sprzedaż była śladowa – około 200-300 sztuk rocznie co przekładało się na niewielkie zyski ze sprzedaży. Nowy model Diablo miał szansę na większą sprzedaż, ale Chrysler na początku lat 90-tych miał ważniejsze wydatki – musiał odnowić całą paletę modeli, które nie mogły konkurować z europejskimi i azjatyckimi konstrukcjami. Oznaczało to sprzedaż Lamborghini. W 1994 roku małą firmą zainteresował się MegaTech – indonezyjski koncern.

Joan Ferci – projektant „latynoskiego Lambo”

Źródło: La Nacion

Przejęcie firm nastąpiło w 1995 roku. Chcąc zarobić na podupadającej marce MegaTech … zaczął szukać klienta, który wykupiłby licencję na produkcję Diablo. W ten oto sposób Diablo byłoby produkowane we Włoszech i w kilku innych krajach przez różne firmy. Prawie jak kit-car. Włosi nie byli zadowoleni z tej propozycji, ale nie mieli możliwości sprzeciwu. Licencję wykupił meksykański biznesmen Jorge Antonio Fernandez Garcia. W ten sposób Lamborghini miało zyskać kolejny model o zbliżonych do Diablo osiągach i cenie.

Fabryka miała powstać w Meksyku lub w Argentynie. Co ciekawe, licencja zakładała, że będzie można rozwijać projekt w dowolnym kierunku. Co to oznaczało? Modyfikacje nadwozia i silnika. Lamborghini (Italia) miało być dostawcą silnika V12 oraz podwozia. Karoseria – jej kształt i aerodynamika zależały od inwencji licencjobiorcy. MegaTech w ten sposób chciał „spieniężyć legendę” – uwolnić moce produkcyjne i zarabiać więcej niż na dotychczasowej produkcji Diablo. Prace nad zmodernizowaną „kopią” Diablo trwały trzy lata.

Efektem rozwoju pozyskanej licencji był pokazany w 1998 roku Coatl GT. Konstrukcja przejęta z Diablo została przykryta nową karoserią z zupełnie innym przodem i większymi bocznymi wlotami powietrza. Za projekt nadwozia argentyńskiego Lambo odpowiadali Ariel Casariego oraz Joan Ferci – projektanci niezależni, niezwiązani z żadną włoską pracownią. Projekt nadwozia był agresywny – wiele wlotów powietrza, zupełnie inne reflektory oraz tylny pas. Do projektu pozyskano wielu zdolnych inżynierów.

Lamborghini Coatl GT

Źródła: SuperCars.net, Carthrottle

W stosunku do oryginału projekt odchudzono o około 200 kg. Najlżejsze Diablo w odmianie wyczynowej ważyło około 1300 kg, tymczasem argentyńska odmiana dzięki zastosowaniu lekkich tworzyw ważyła 1134 kg. Spadek masy własnej przełożył się na wzrost osiągów. Te poprawiano, gdyż umowa licencyjna gwarantowała swobodę modernizacji oryginalnego napędu. Ten był już leciwą konstrukcją, ale był podatny na modyfikacje. Pierwszym, co zrobiono, było rozwiercenie dla uzyskania większej pojemności.

Standardowy silnik V12 rozwiercono do 6.2 dm3. Silnik nadal był pozbawiony doładowania. Dzięki większej pojemności oraz zmianom w dolocie zyskano moc 635 KM oraz teoretyczną prędkość maksymalną 390 km/h. Zmierzone przyspieszenie do 100 km/h wynosiło 3,54 sekundy. Były to osiągi porównywalne z McLarenem. Oczywiście to był dopiero początek „tuningu” włoskiej techniki. Oczywiście próbowano zastosować doładowanie. Połączenie turbiny z większą pojemnością miało pomóc przekraczać kolejne granice mocy.

Lamborghini Eros GT-1

Źródło: yowmodellini.com

Dalszym etapem rozwoju był model Eros GT-1, w którym silnik rozwiercano początkowo do 7,7 dm3 a później 8,2 dm3. Według nieoficjalnych informacji korzystano również z bloków silników przeznaczonych dla łodzi. Moc wzrosła o 40 KM – do 675 KM, później dzięki doładowaniu osiągnięto aż 795 KM i w końcu 860 KM. Oczekiwano, że będzie to najszybszy drogowy pojazd świata zdolny przekroczyć 400 km/h (w tym czasie jeszcze nie było Bugatti). Według wstępnych danych prędkość maksymalną szacowano na około 410 km/h.

Czy tak było? Nie ma oficjalnych danych świadczących o próbach ustanawiania rekordu. Jest natomiast wzmianka o wersji „budżetowej”. Lamborghini pracowało nad Eros GT-2, który był bardziej budżetową wersją Lamborghini. Do napędu zastosowano 6-cylindrowy silnik o mocy 300 KM. Pojazd oparto na mechanizmach Diablo, ale skrócono płytę podłogową i tym samym rozstaw osi. Przez to projekt nie był proporcjonalny. Lamborghini LatinoAmerica (taką nazwę przyjął producent) pracował jeszcze nad jednym prototypem.

Amerykański oddział Lamborghini pracował nad własną wersją SUV-a. Kilkanaście lat po włoskim eksperymencie z LM002 i na kilkanaście lat przed Urusem pracowano nad konstrukcją z użyciem silnika Diablo. Pojazd miał roboczą nazwę Baco 4×4. Czy był produkowany seryjnie? Nie, zachowały się jedynie plany konstrukcyjne. Był to projekt zbyt drogi i nieopłacalny – licencyjna technologia nie pasowała do terenówki. Podobne konstrukcje, jak np. Mega nie przyjęły się a platforma Diablo nie była dostosowana do umieszczenia silnika z przodu.

Lamborghini Alar

Źródło: pinterest

Finalną wersją modeli opartych na Diablo był model Alar z 2006 roku z 770-konnym silnikiem. Był to prototyp o dość niepospolitej urodzie narysowany przez Joan Ferci. Od tego czasu Lamborghini LatinoAmerica skupiło się na rozwoju napędów do łodzi motorowych. Obecnie trwają prace nad nowym modelem własnego pomysłu. Równolegle włoskie Lamborghini pracuje nad nowym Countach a argentyńskie nad superlekkim supersamochodem z 1000-konnym silnikiem. Czy będą to porównywalne konstrukcje?

Rewolucyjna konstrukcja napędzana będzie silnikiem V12 składający się z dwóch rzędów …. silników elektrycznych umieszczonych w kształt widlastego silnika spalinowego. Pojazd posiada zawieszenie z włókna węglowego i ma ważyć 1162 kg. Przewidywana cena? Nie ma szacunków. To wszystko jedynie na papierze, ale pomysł ma szansę na realizację. Czy to wskazówka dla nowego Countach? Kto wie? Szefowie VW, którzy nadzorują „oryginalne” Lamborghini z pewnością będą zaskoczeni efektem.

P.S.

W 1998 roku Megatech sprzedał prawa do Lamborghini niemieckiemu Audi. Kwota 110 mln dolarów wydawała się niską ceną za prawa do używania marki. Przez kilka lat Megatech był właścicielem praw do marki Vector – amerykańskiego producenta supersamochodów. MegaTech był posądzany o złe zarządzanie. Decyzja o sprzedaży Lamborghini z perspektywy czasu okazała się słuszna. Problemem jest ustalenie, które Lamborghini to „TO” właściwe. „Duchowym spadkobiercą” jest Coatl i jego ewolucje. Technologicznym – „niemieckie Lambo”.