Historia VW nie tylko wiąże się z wieloma „znanymi” nazwiskami – Porsche, Hitlerem, Ledwinką, ale również z nazwiskiem Pon, które jest nieco zapomniane. Jest ono znane nielicznym i kojarzy się głównie z holenderskim przemysłowcem i jego synem – kierowcą wyścigowym startującym w zespole Porsche. Często to zdjęcia syna wstawia się obok pewnego pojazdu (my też tak błędnie kiedyś zrobiliśmy), ale historia rozwoju VW to przede wszystkim sukces „Seniora” rodu Pon – Bernardusa Marinusa Pona i to jego historię pragniemy Wam przybliżyć. Kim był?
Ojciec naszego bohatera na przełomie XIX i XX wieku sprzedawał maszyny do szycia a nieco później tytoń i akcesoria dla palaczy. Szybko nauczył się fachu handlowca i rozwijał swoje przedsiębiorstwo. Później sprzedawał rowery braci Opel aby w latach 20-tych zająć się sprzedażą Fordów i Opli. Imperium handlowe szybko się rozwijało a w tym czasie Bernardus był przygotowywany na przejęcie biznesów. W latach 30-tych młody „Ben” handlował używanymi samochodami i miał już własny komis.
Ben Pon Senior
Źródło: Creative Salon- classics and design
Ambitne plany handlowca przekreśliła wojna, ale po niej interes szybko odbudowano. W sierpniu 1947 roku rodzina Pon stała się pierwszym sprzedawcą VW w Holandii. Już w tym samym roku udało się sprzedać 51 Garbusów. Rok później nawiązano współpracę z rodziną Porsche i Ben stał się sprzedawcą ich samochodów. Biznes przynosił zyski a pan Pon zdobył zaufanie władz obu firm. Volkswagenowi podsunął pewien pomysł, który w perspektywie kilku lat miał przynieść wielkie zyski. Tak oto rozpoczęła się historia „Ogórka”.
Kiedy w 1946 roku zwiedzał dopiero co budowaną fabrykę w Wolfsburgu zauważył mały wózek. Był napędzany silnikiem Garbusa, miał wysokie podwozie i miejsce kierowcy umieszczone za skrzynią ładunkową. Pon w swojej głowie miał już pomysł jak wykorzystać ów wynalazek i sprzedać go jako „coś” nowego. Kilka miesięcy później przedstawił swój projekt na pojazd dostawczy zmontowany z części Garbusa. Był dokładnie 23 kwietnia 1947 roku kiedy wózek fabryczny zyskał nadwozie. To ważna data dla Volkswagena.
Co zrobił Pon? Przesunął pozycję kierowcy przed przednią oś zwiększając jednocześnie zwisy przyszłej karoserii. Następnie podniósł podłogę tak aby była płaska. Projekt nadwozia narysował tak aby stanowiło jedną bryłę. Dostęp do wnętrza miały zapewniać jedynie boczne drzwi. Silnik zabudowany jak w Garbusie uniemożliwiał zastosowanie tylnej klapy o dużych rozmiarach. Boki nadwozia miały być zaokrąglone aby pojazd nie wyglądał na zmontowany „po taniości”. Tak powstał rysunek pierwszego nadwozia pojazdu oznaczonego jako „VW typ 2”.
Pierwszy rysunek odręczny i techniczny (poniżej) VW Typ 2

Źródło: amklassiek.nl
„Typem Jeden” był Garbus. Kierownictwo VW entuzjastycznie przyjęło projekt. Napotkano kilka problemów – silnik z Gabusa był za słaby aby osiągnąć zakładaną ładowność w okolicy 700 kg. Silnik o mocy około 25 KM umieszczony z tyłu potrzebował innego zestopniowania skrzynii biegów. Wykorzystano mechanizm pochodzący z wojskowego „Kubelwagena”. Przez to nowy model był wolniejszy od Garbusa, ale słaby silnik wreszcie mógł rozpędzić prototyp do prędkości około 75-80 km/h. W tym czasie mikrobusy nie były szybsze.
Według oficjalnych danych prototypy z racji unifikacji części złożono w rekordowym czasie 3 miesięcy. Zanim Heinz Nordhoff 19 maja 1949 roku osobiście zatwierdził produkcję seryjną nowego modelu prototypy poddawano wielu testom. Wykorzystano w tym celu m.in. tunel aerodynamiczny. Charakterystyczny, pudełkowaty kształt nadwozia zaokrąglono dla uzyskania lepszego współczynnika oporu powietrza. Dotychczas producenci tego wynalazku używali jedynie przy konstrukcji pojazdów osobowych. VW wyznaczył nowy trend.
12 listopada 1949 roku pojazd zaprezentowano dziennikarzom. 8 marca 1950 roku pierwsze Transportery zjechały z taśmy montażowej. Były to wersje dostawcze, nadwozie pod zabudowę i mobilny sklep. Rok później zaprezentowano odmianę osobową – mikrobus o nazwie Samba z 21 szybami, „rolldachem” i dwukolorowym nadwoziem, który był przeznaczony dla dużych rodzin. Na jego sukces rynkowy należało jeszcze poczekać – przynajmniej do momentu eksportu do USA i produkcji w Brazylii.
Prototyp z 1949 roku
Źródło: pinterest
Czym zajmował się (nowy) Pon Senior po wprowadzeniu Typu 2 do produkcji? Oczywiście jego dystrybucją. Nie tylko w Holandii, ale również na rynek USA, gdzie zbił majątek na sprzedaży „Busa” – jak Amerykanie określili nowy model. Pon Senior zmarł w 1968 roku w wieku 64 lat. W czasie gdy pomysł Pona Seniora przynosił rodzinie ogromne zyski, Pon Junior (ur. w 1936 roku) ścigał się w barwach Porsche. Nadal był związany z rodzinnym biznesem, ale próbował swoich sił w sporcie motorowym. Nie odniósł jednak żadnych znaczących sukcesów.
Kilkadziesiąt tysięcy sprzedanych VW rocznie pozwoliło Ponom osiągnąć milionowe zyski i stać się jedną z najbogatszych rodzin w Holandii. W latach 70-tych w sieci dealerskiej Pon Dealer sprzedawano również Audi. W latach 80-tych sieć sprzedaży rodziny Pon zatrudniała ponad 9 tysięcy osób. Czym zajmował się Pon Junior na emeryturze? Na emeryturze zajął się handlem. Tyle, że nie był to już handel samochodami a winem. Zmarł w 2019 roku. Ciekawe czym zajmuje się kolejne pokolenie tej rodziny?

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









