Podczas, gdy pracownicy przymusowi z Zachodu pracowali po 12 godzin, pracownicy ze wschodu pracowali często po 16-18 godzin w trudniejszych warunkach. Robotnicy ze Wschodu byli niedostatecznie karmieni oraz byli obiektem przemocy fizycznej i szykan. Według oficjalnych statystyk od lutego do 1943 roku do kwietnia 1945 roku pracowało tam ponad 10 tysięcy więźniów obozów koncentracyjnych a w szczytowym okresie (koniec 1944 roku) stanowili prawie 60% załogi.
Pracowali głównie przy linii produkującej silniki lotnicze. Z każdym kolejnym miesiącem wojny wzrastała śmiertelność wśród pracowników przymusowych. Pogarszająca się sytuacja na froncie odbiła się również na kondycji niemieckiej gospodarki a to z kolei wpłynęło na zyski BMW, które już pod koniec 1944 roku zaczęło mieć problemy z produkcją na rzecz państwa – brak finansowania odbił się na kondycji przedsiębiorstwa co przełożyło się również na „dbałość” o pracowników.
Pracownicy przymusowi przy produkcji silników lotniczych w BMW
(propagandowa fotografia z 1943 roku)
Źródło: Polskie Radio
BMW po wojnie ukrywało prawdę, ale od lat 60-tych coraz częściej mówiło się o powiązaniach rodziny udziałowców z nazistowską machiną wojenną. Dopiero kilkadziesiąt lat później rodzina Quandt przyznała się do praktyk stosowanych podczas wojny a BMW wypłaciło część należnych odszkodowań. W tym pomogła trwająca kilka lat wojna medialna z rodziną Quandt i film dokumentalny, który pomimo cenzury trafił do milionów widzów.
Mercedes
Choć Mercedes wypiera się, że nie ma nic wspólnego z firmą Daimler-Benz, ale to w zakładach tej firmy pracowało w 1944 roku aż 32 tysiące pracowników przymusowych. Wcześniej, bo już od połowy lat 30-tych w zakładach Mercedesa zatrudniano kobiety z Europy Wschodniej. Kilka lat później pojawiły się transporty z jeńcami wojennymi. Bardziej przydatki pracownicy z wiedzą techniczną byli zakwaterowani w budynkach przy fabrykach, reszta mieszkała w obozach.
„Resztę” stanowili głównie jeńcy i więźniowie obozów narodowości żydowskiej. Ci ostatni mieszkali w barakach zlokalizowanych w kilku obozach. Byli pod ciągłym nadzorem, dostawali minimalne racje żywnościowe i nie mieli praw jak bardziej wykwalifikowani pracownicy. Wielu z nich zmarło z wyczerpania, część trafiła do komór gazowych. Tymczasem to fabryka Daimlera produkowała samochody dla najważniejszych nazistów, ale nie tylko …
Zakłady Daimlera produkowały silników do bombowców i były pod bezpośrednim nadzorem SS. Co to oznaczało? Ciągłą kontrolę i surowe kary dla pracowników z obawy o ryzyko szpiegostwa. Do pracy werbowano głównie mechaników, kowali i ślusarzy. Praca tych grup była ściśle nadzorowana, ale nagrodą za to był mniejszy rygor niż w przypadku innych grup pracowników. Pracownicy bez kwalifikacji byli wykorzystywani do transportu ciężkich części maszyn.
Książeczka pracy dla robotnika przymusowego
Źródło: wikimedia
Niestety po wojnie Mercedes zapomniał o dawnym „dziedzictwie”. Nawet po liście skierowanym od Natalii Nitek-Płażyńskiej Mercedes odpowiada, że nie chce brać odpowiedzialności za działalność Daimler-Benz i twierdzi, że spadkobiercą dawnego Daimlera jest kilka firm a produkcja na rzecz nazistów obejmowała jedynie silniki i ciężarówki. To prawda, ale nie ma w nim nic o zadośćuczynieniu i braniu odpowiedzialności za wydarzenia z lat 1939-1945.
Według Arolsen Archives większość załogi w latach 1941-1944 stanowiła ludność Generalnej Guberni. Za „wypożyczenie” więźniów dzisiejszy Mercedes odprowadzał składki na rzecz partii nazistowskiej. Dopiero w latach 80-tych ujawniono część archiwów. Przyczyniły się do tego pozwy byłych więźniów oraz obszerne zeznania dokumentujące pracę przy produkcji części do budowy samolotów. Co ciekawe, osobowe Mercedesy zbudowane podczas wojny osiągają rekordowe ceny na aukcjach.
Ekonomia, motoryzacja i malarz w nowej roli, część pierwsza
Ekonomia, motoryzacja i malarz w nowej roli, część druga
Ekonomia, motoryzacja i malarz w nowej roli, część trzecia
Ekonomia, motoryzacja i malarz w nowej roli, część ostatnia
Podobne wpisy:
Rodzina wraca z wojny
Szaleństwo Eugeniusza
Ekonomia, motoryzacja i malarz w nowej roli, część pierwsza
"W czym na wakacje?" - czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi "Historia ..." chciałby pojechać na ...
Car i jego car
Józefie, dziękujemy za prezent!
Najlepsze geny klasy A
Flaminio Bertoni - rzeźbiarz, który rzeźbił w cytrynie
Simms i jego pancerne zabawki

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.








