3 drzwi w służbie PFRON-u

przez | 23 kwietnia, 2025

Wyobraź sobie, że jesteś niepełnosprawny. Jeździsz na wózku, ale nie poddajesz się ograniczeniom. Jednak chcesz być samodzielny i nie chcesz mieć „szofera”. Nie potrzebujesz mikrobusu od Toyoty i VW. Tu pojawia się problem. Na rynku nie ma nowych 3-drzwiowych samochodów, które można przerobić na samochód dla zmotoryzowanej osoby niepełnosprawnej. Dlaczego najlepszy jest taki pojazd? Ma długie drzwi, za którymi można zmieścić wysuwaną szynę na składany wózek.

To idealne rozwiązanie – obracany fotel i szyna pozwalają na to aby cieszyć się samodzielnością pomimo oczywistych ograniczeń. Mikrobus tego nie daje, modele 5-drzwiowe mają krótkie drzwi i chcąc złożyć wózek należało go zdemontować i umieścić go z tyłu lub przed fotelem pasażera. Kiepski pomysł? Tak, 3-drzwiowe nadwozie ma tą przewagę, że dostosowanie go do potrzeb niepełnosprawnego kierowcy nie wymaga zmian w karoserii. To duża oszczędność dla producenta.

Dobra … potrzebne są zmiany, ale we wnętrzu. Dodatkowe przyciski lub manetka jak w motocyklu, fotel regulowany we wszystkich kierunkach i … już. Do tego wysuwany mechanizm dla wózka i można jechać gdzie się chce a nie gdzie zawiozą. Tymczasem idziesz sobie do salonu z walizką pełną pieniędzy i … masz problem. 3-drzwiowe możesz mieć Mini i … kompletnie nic w tym segmencie. Żaden producent w segmencie B i C nie ma w ofercie 3-drzwiowego nadwozia.

Windą na tył pojazdu? Nie!

Źródło: Hummer

Chwila … przecież jest Yaris, ale to tylko wersja specjalna w cenie trzech „normalnych” Yarisów. Co z tego, że możesz mieć dofinansowanie z PFRON-u jak nie możesz kupić to czego chcesz? Jimny nie kupisz. Zwyczajnie jest za małe i za wysokie. „Krótkiego” Defendera? Za drogi i niepraktyczny. BMW? Przecież seria 2 w nadwoziu coupé ma długie drzwi. Co na to PFRON? Cóż, ta opcja nie jest dostępna. Mikrobus jest najlepszy i … już. Z drugiej ręki? Przepisy dają pewną „furtkę”.

W przypadku samochodów używanych jest lepiej. Można wybierać do woli, ale dofinansowania możesz nie dostać. Pojazd może mieć najwyżej 6 lat i musi być dostosowany do potrzeb wnioskodawcy. W praktyce oznacza to, że można kupić modele z 2020 roku. W tym czasie kilku producentów miało w ofercie wersje 3-drzwiowe w segmencie B i C. Były to głównie marki koreańskie oraz japońskie. Część z nich po kilku latach pewnie wymaga interwencji blacharza, ale …

to jedyny rozsądny wybór. Chcesz starszy? Kupisz tylko za własne pieniądze. Renault Avantime ma drzwi idealne – długie i na podwójnym zawiasie. Jeszcze lepszy był Peugeot 1007 z przesuwanymi drzwiami. Toyoty Porte nie dostaniemy w Europie. Gullwing? Nie, odpada, bo próg jest za wysoko. Ciekawą opcją jest Microlino, ale kosztuje „miliony monet” i najwyżej może być postrzegane jako nowoczesny następca … Simsona Duo i podobnych konstrukcji. Czy jest inne rozwiązanie tego problemu?

Czy to przepisy PFRON-u są beznadziejne a może producenci nie dostrzegli ważnej niszy? Raczej to drugie. Dawniej trzydrzwiowe modele segmentu B i C były postrzegane jako zwykłe, najtańsze odmiany nadwozia przeznaczone dla niewymagającego klienta. We Francji ich nadwozia przekształcano w pojazdy dostawcze. Pod koniec lat 90-tych odkryto w nich sportowy potencjał, ale nikt nie zwrócił uwagę, że mają inną grupę klientów. Nie jest liczna, ale warto ją zauważyć. Odpowiedzialność społeczna?

Tak, można to rozpatrywać w tej kategorii. Nie potrzeba wiele aby wpłynąć na decyzję wielu producentów. Wystarczy, że jeden odważy się na wprowadzenie do produkcji takiego modelu i będzie go odpowiednio promował. Nie potrzeba wiele aby dostosować się do nowego trendu. W zasadzie wystarczy przywrócić stary trend i dostosować go do bieżących wymagań pewnej grupy odbiorców. To dużo? Nie, szczególnie, że w tym przypadku nie ma żadnych unijnych norm i zakazów. Naprawdę niewiele potrzeba.

Za kierownicę? Idealnie

Źródło: pixabay

Niepełnosprawny kierowca nie potrzebuje 300 KM pod maską. Ograniczona sprawność ruchowa wpływa na czas reakcji i bardziej niż osiągi liczą się praktyczność oraz niska cena. Trzydrzwiowy hatchback jest praktyczny, ale dla dwóch osób i może być tani. To wystarczy aby zapewnić „mobilność” jednej lub dwóm osobom a w miejsce za fotelem kierowcy umieścić mechanizm wciągający wózek do środka. To samo można zrobić z prawej strony. Rozwiązanie proste, logiczne i … względnie tanie.

Dlaczego o tym? Chcąc to zrozumieć cofnę się o 20 lat. Jest początek XXI wieku. Na targowisko miejsce wjeżdża … Trabant z końca produkcji z naklejką informującą o tym, że to pojazd osoby niepełnosprawnej. Wysiada z niego facet w średnim wieku. Wysiada, ale o kulach. Czy potrzebuje pomocy? Być może tak, ale za wszelką cenę sam kupuje co chce a potem wsiada za kierownicę i odjeżdża w nieznanym kierunku. Kilka lat później po Trabancie miał Lupo w żółtym kolorze.

To był czas kiedy dofinansowania były w bardzo ograniczonym zakresie. Nie było luksusów, ale ludzie szukali rozwiązań. Dziś mamy dofinansowania i są rozwiązania problemu transportu dla osób niepełnosprawnych. Brakuje tylko prostego rozwiązania dla tych, co nie chcą być uzależnieni od innych a nie chcą dużego samochodu. To rozwiązanie jest proste i może przyczynić się do poprawy życia tysięcy osób. Pomysł pod rozwagę. Co o nim sądzicie?