Gorzkie żale na Święto Niepodległości

przez | 12 listopada, 2019

Święto 11 listopada to czas parad, pochodów i manifestacji. W mediach to czas kiedy możemy pochwalić się naszymi osiągnięciami. Tak, Polacy to zdolny Naród. Potrafimy się uczyć i tworzyć wynalazki, które zmieniają nasze otoczenie. Polskie wynalazki są obecne w każdym przemyśle i w każdym rejonie świata. Mamy się czym i kim chwalić, choć niestety większość opracowanej technologii kupują zagraniczne „molochy” i to one zarabiają na nich miliony (a często nawet miliardy). Potencjalny zysk z podatków znika z budżetu państwa.

W motoryzacji również mamy wiele zasług a nasza myśl techniczna i prototypy były opisywane w największych tytułach prasowych. Nie, nie produkujemy milionów pojazdów własnej marki, ale to żaden powód aby nie umniejszać zasług naszych inżynierów. Tym mieliśmy i mamy wyjątkowo zdolnych. Pamiętajcie, że prototyp jest trudniej zmontować niż kolejnego klona, który opuszcza taśmę montażową. Tymczasem … niemieckie polskojęzyczne portale wykorzystują to Święto żeby przypomnieć, że nic nie potrafimy.

Artykuły, które publikuje się w połowie listopada to bilans tego co nam się nie udało. Oczywiście, jesteśmy beznadziejni, nic nie potrafimy doprowadzić do końca bo po prostu nic się nam „to” nie opłaca. Tworzymy technologię, ale bardziej opłaca się nam ją sprzedać niż zrobić z niej użytek. Nie musimy tego robić, ale chcemy. Czy powodem tego jest brak patriotyzmu a może to kalkulacja? I jedno i drugie – najlepiej zgarnąć kasę za patent i wyjechać pod palmy. Tak piszą o nas ten spolszczone „media” i taki obraz rozpowszechniają po całej Europie.

Czy „polskie” oznacza „gorsze”?

Źródło: mklr.pl

Trzeba przyznać, że nasza technika nie miała lekko. Przed wojną Fiat dał nam 'bana” na produkcję własnych modeli. Po wojnie GAZ dał nam swoją „zwycięską technologię”, później znowu Fiat dał „bana” na odważne prototypy z lat 70-tych. Przez ostatni wiek nasza technologia rozwijała się w tempie, którego nie były w stanie dotrzymać państwa zachodnie. Niestety wynalazczość przegrała z efektem skali. PZInż nie był w stanie osiągnąć skali produkcji Forda i GM, choć technologiczne nie był zacofany. W Falenicy też często brakowało pieniędzy.

Paradoksalnie, gdyby nie zainteresowanie mediów, o większości tych konstrukcji nikt by już nie pamiętał. To francuskie L’Auto było zachwycone naszą Syreną Sport a brytyjski Autocar rozpisywał się o Warsie, który miał rzucić wyzwanie Golfowi i pierwszej brytyjskiej Astrze (Kadetowi E). Tymczasem to media niemieckie już wtedy uważały Polskę za skansen Europy – wtedy przecież nie jeździliśmy Maluchami czy Polonezami, ale wozami konnymi a dachy domów nadal kryliśmy strzechą. Czy mieli rację? NIE, nie mieli racji, ale szukamy dla nich usprawiedliwienia.

Fakt, że Polski Fiat był polskim jedynie z nazwy nie ma żadnego znaczenia. „Wielki Brat” nie dał nam możliwości samorozwoju. „Ban” na najwyższe piętro piramidy Masłowa spowodował, że przestało nam się chcieć a przecież byliśmy od niego lepsi. W Turynie nikt nie wpadł na pomysł sportowego coupe na płycie Fiata 125 ani na 4-osobowego klina zmontowanego z części Fiatów 127 i 128. To zrobili Polacy. Zrobili również Warsa, który był lepszy od większości konstrukcji z tamtych lat., a także wiele innych konstrukcji.

Dla polskojęzycznych pseudoportali opisywanie wszystkich polskich osiągnięć motoryzacyjnych to często powód do wszczęcia dyskusji. Kliknięcia i komentarze reprezentują dwie strony – tych co chwalą i tych co „polskie” oznacza „nijakie”. Zaczyna się dyskusja – piszą ludzie i boty, które łatwo rozpoznać dzięki ograniczonemu zasobowi wyrazów. Piszą i nawzajem krytykują swoje zdanie używając coraz wymyślniejszych bluzgów. Akcja „STOP hejt” oznacza nie zakaz używania bluzgów, ale popularyzacji określonego światopoglądu.

Artykuły o prototypach jednak nie generują tak wielkiego bluzgu jak … o wypadkach i stylu jazdy polskiego kierowcy. Kierowcy-patrioci wszystko robią najlepiej, reszta to właściciele starych szrotów Audi i BMW, które najczęściej można spotkać 10 cm przed przednim zderzakiem – wyprzedzają i hamują licząc na dzwona i oczywistą winę tego, który najechał im na tył. Sztucznie nakręca się atmosferę wzajemnej wrogości żerując na najgorszych cechach Polaków. To prymitywne, ale skuteczne – jest ruch na stronie, można wciskać reklamy.

Czy kierowca tego potrzebuje?

Źródło: depositos

Obok takich komentarzy często publikuje się SCAM – cudowne suplementy, na które nabierze się każdy Polak, bo „głupi to wszystko kupi”. Tak wszystko nam się wydłuży, pogrubi i będąc bezrobotnymi będziemy zarabiać miliony. Żenada. Na szczęście nie każdy chce poddać się takiemu praniu mózgu. Ostatnio przy kolejnym bluzgu na polskich kierowców jeden mądry Czytelnik napisał zaczynając ” przestańcie szczuć na Polaków…”. Pod nim było kilkadziesiąt pań oferujących swoje wdzięki za numer doładowania. Szanuję to …

W ten oto sposób strolowano potencjalnych bluzgaczy, których wpisy miały znowu rozpocząć wzajemną naparzankę. Autorzy artykułów, które mają nas obrażać zapomnieli o tym co Nas łączy – tak, nie potrafimy docenić tego co zrobiliśmy, bo przecież Zachodnie jest lepsze, ale w momencie, gdy ktoś chce bluzgać na cały Naród to wtedy zapominamy o własnym piekle. Gotujemy je dla innych – dla tych, co Nas próbują poróżnić. Tak droga Interio, Wirtualna i Onecie – nasza motoryzacja to powód do dumy i nic tego nie zmieni. Rozumiecie to?

W dzień taki jak Święto Odzyskania Niepodległości na każdym Maluchu, Dużym Fiacie, Polonezie, Warszawie, Syrenie, Żuku czy Nysie – na każdym co powstało dzięki naszej pracy powinna znaleźć się flaga. Te pojazdy, choć miały tysiąc wad, były dowodem naszej pomysłowości. Potrafiliśmy zrobić „coś z niczego” i nie musimy się tego wstydzić. To, że nie jesteśmy idealni – trudno. Będziemy dążyć do tego ideału. Jego nie ma, ale jest pycha, która kroczy przed upadkiem. My uczymy się ją okiełznać, ale są tacy, którzy ją pielęgnują w sobie. Im nie mamy czego zazdrościć.