Archiwum miesiąca: lipiec 2022

Bezpieczny jak „Beczka”

Testy zderzeniowe Mercedesów od lat 50-tych do 80-tych, „Katapulta zagłady” oraz pierwsze testy Mercedesa wyposażonego w poduszkę powietrzną. To wszystko w dzisiejszym filmie. Źródło: Blog HZKWT/Youtube Zbigniew KluczkowskiZ wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem… Dowiedz się więcej »

50 twarzy … BMW serii 3, część trzecia

BMW 325e (1984) – 2,5 litra? Nie, to 2,7 dm3 i moc od 121 do 150 KM. Wersja „ekologiczna” na rynek USA, ale silnik stosowano w kilku innych modelach (np. w Bertone Freeclimber). Większe zderzaki, mniejsza moc – to wszystko dla bezpieczeństwa. Słaby? Nie, amerykański Chrysler podobnej wielkości ma 83-konny silnik i … „jakoś” jeździ. Silnik… Dowiedz się więcej »

Opowieść o cwaniakach z Zelowa i z Allegro

Jak zapewne wiecie, piszący te słowa ma bardzo oryginalne „wozidło”. „Japończyk” to trwały sprzęt, ale trzeba o niego dbać. Choć przypisuje się mu niezawodność to jednak nie zwalnia to właściciela od okresowych przeglądów i wymian części, które podlegają zużyciu. Tak jest m.in. z łańcuchem rozrządu i jego napinaczem. Ten wymaga okresowej kontroli i wymianie, którą… Dowiedz się więcej »

50 twarzy … BMW serii 3, część druga

W 1958 roku BMW miało „szansę” być wykupione przez Mercedesa. Do tego jednak nie doszło. przedsiębiorstwem zainteresował się Herbert Quandt. Pieniądze wpompowane w spółkę przeznaczono na konstrukcję nowej linii pojazdów oznaczonych jako „Nowa Klasa”. W rzeczywistości były to sedany średniej wielkości. To jeszcze nie była „seria 3”, ale to od tych modeli rozpoczął się nowy… Dowiedz się więcej »

Batmobil z OBR-u

200 – konny Fiat 125p z silnikiem doładowanym lub z dużym, 6-cylindrowym silnikiem z limuzyny prezesa. Szalone czasy, w których OBRSO z rodzinnego Fiata potrafił zrobić wyścigówkę lub rajdówkę. To wszystko na: Blog HZKWT/Youtube Zbigniew KluczkowskiZ wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów… Dowiedz się więcej »

50 twarzy … BMW serii 3, część pierwsza

Na początek cytat z pewnego znanego poematu: „Trójka, Piątka czy też Siódema – Najlepsza maszyna to jest Beema. Betka, Beemka w metalik kolorze. Niepotrzebny mi Szmerc. Beemą się wożę”. Ten tekst znają niemal wszyscy. BMW to symbol pokolenia dzisiejszych „30-letnich” nastolatków. Marka, która obrosła mitami. Dla jednych jest najlepsza. Drudzy nie zaliczają jej do segmentu… Dowiedz się więcej »

Karawaning w latach 30-tych w XX wieku

Własny „dom na kółkach” ciągnięty przez samochód” w latach 30-tych był marzeniem, które kosztowało równowartość domu jednorodzinnego. W Polsce dopiero w latach 60-tych przyczepy stały się modne. Więcej na: HZKWT/Youtube Zbigniew KluczkowskiZ wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska… Dowiedz się więcej »

Wielka historia małego czterokołowca, część trzecia

W latach 90-tych powszechnym użyciu pojawiły się ograniczenia mocy – 5,4 i 20,4 KM. W 2002 roku pojawiły się kategorie L6e i L7e. Pierwsza dotyczyła pojazdów o masie do 425 kg i ograniczała pojemność silnika do 50 cm3. Druga dotyczyła pojazdów o masie „na pusto” 425 kg i ładowności do 600 kg oraz mocy do… Dowiedz się więcej »

Wielka historia małego czterokołowca, część druga

Pojawienie się Fiata Topolino zmieniło preferencje klientów. W połowie lat 30-tych klienci byli bardziej wymagający niż dekadę wcześniej. Topolino miało większy silnik i było prawdziwym samochodem za niewiele większe pieniądze. 12-konny silnik, 4 koła i szczelne nadwozie przyciągało klientów czterokołowców skuteczniej niż DKW, które swoim „drewnianym” mikrosamochodem chciało przejąć znaczną część rynku. To przez te… Dowiedz się więcej »

Wielka historia małego czterokołowca, część pierwsza

Na pierwsze pojazdy bez koni stać było niewiele osób. Producenci nie byli zainteresowani produkcją tanich pojazdów, gdyż brak standaryzacji oraz wysokie koszty pracy były głównymi składnikami ich cen. Pod koniec XIX wieku równowartość około 1000 dolarów wydana za przeciętnej klasy automobil oznaczała kilkuletnie wynagrodzenie dobrze zarabiającego lekarza lub „inteligenta”. Pracownicy wielkich fabryk, rzemieślnicy czy drobni… Dowiedz się więcej »