Klasyczny Land Rover po przekroczeniu 100 km/h zaczyna wykrzywiać czasoprzestrzeń. Nie nadaje się do szybkiej jazdy i na równym asfalcie nie czuje się zbyt pewnie, stąd lepiej nim nie szarżować a spokojnie przejeżdżać wszelkie wertepy. Jeżeli jest prawidłowo serwisowany to nie spotka nas taka przygoda jak graną przez Hellen Mirren królową Elżbietę II – jej podczas przejeżdżania przez strumień urwał się wał napędowy i nie mogła wyjechać z wody. Co zrobić, gdy jednak nie możemy pogodzić się ze słabym silnikiem i marnym przyspieszeniem?
Od tego jest brytyjska firma Bowler, która z każdego Defendera zrobi auto zdolne przegonić niejedno sportowe a przy tym „terenowy kloc” zachowa, a nawet poprawi, swoje zdolności terenowe. Przepis jest prosty: Defender, wyczynowe zawieszenie, silnik od Range Rovera lub Jaguara i lekka kompozytowa karoseria. Za kierownicą dowolnego Bowlera Królowa nie byłaby zaskoczona żadną awarią. Auto może jeździć nawet po głazach sporych rozmiarów bez obawy o stan zawieszenia … i kręgosłupa właściciela.
Pierwsze zestawy służące do modyfikacji podstawowego modelu Land Rovera w pojazd zdolny wygrać Camel Trophy czy Dakar pokazano w 1984 roku. Były to sprężyny, snorkele, kratownice i osłony podwozia – karoserie nadal były standardowe. Dopiero od początku lat 90-tych Bowler rozpoczął produkcję „od zera” na potrzeby zespołów wyścigowych (a właściwie rajdowych) a 10 lat później stworzył auto dla klienta indywidualnego, które uzyskało drogową homologację. Oficjalnie firma funkcjonuje już od 1985 roku, ale znana jest zaledwie od kilku lat.
Jedną z najbardziej znanych konstrukcji Bowlera jest Wildcat („dziki kot”), który, choć jest podobny do Defendera, reprezentuje zupełnie inny poziom pod względem osiągów oraz właściwości jezdne. Obecnie w ofercie jest już 3. generacja Wildcata oparta o mechanizmy Defendera o średnim rozstawie osi (110 cali). Bowler z racji osiągów i uzyskanych tytułów jest zaliczany do grupy pojazdów sportowych, pomimo zwalistej sylwetki i ogólnej „toporności”. W tym przypadku te cechy są zaletami a nie wadami, gdyż wyróżniają Wildcata na tle konkurencji.
Bowler Wildcat
Źródło: picauotos
Wildcat, pomimo znacznych rozmiarów, jest 2 – miejscowy. Posiada ciasne wnętrze, w którym wiją się metry rur kratownicy. Do środka prowadzą małe drzwi a wentylację zapewniają tylko małe otwory w szybach bocznych. Z tyłu jest wiele miejsca na narzędzia i nawet 4 koła zapasowe, które są niezbędne na trasach odcinków specjalnych liczących kilkaset kilometrów. Pomimo podobieństwa do Defendera, karoseria nie jest aluminiowa. Obecnie każdy element poszycia wykonuje się z lekkich i bardzo drogich włókien węglowych. Podwozie kryje pancerne płyty chroniące przez uszkodzeniami.
Do napędu stosuje się silniki Jaguara oraz Land Rovera. Pierwotnie w modelu serii 200 można było wybrać standardowe silniki V6 lub V8 o mocy 231 lub 290 KM lub zmodernizowanego diesla VM o poj. 2.5 dm3 i mocy 208 KM (popularną ” włoską zakładkę”). Dzięki krótkim przełożeniom skrzyni biegów Bowler ma zaskakująco dobre przyspieszenia, choć prędkość maksymalna została ograniczona do około 170 km/h. Na Dakar to wystarczy. Jeżeli nie, to zawsze można wybrać „coś” mocniejszego w postaci Bowlera serii 300.
Bowler serii 300 reprezentuje zupełnie inny poziom osiągów. Nowy model nie boi się jazdy po dużych kamieniach i brodzenia w mętnej wodzie a do tego może mieć napęd w postaci silnika V8 o poj. 4.4 dm3 i mocy 299 lub 390 KM lub nieco mniejszy 4.2 dm3 o mocy aż 396 KM. Dla najbardziej wymagających klientów jest dostępny silnik o poj. 5.0 dm3 i mocy aż 510 KM. Bowler 300 nie jest „demonem prędkości”, ale przyspieszeniem zawstydzi niejedno GT. Dla oszczędnych jest możliwość zainstalowania silników diesla z Range Rovera.
Bowler dla chętnych oferuje również model na bazie Range Rovera Sport. Nazwano go Nemesis i powstaje na skróconej płycie podłogowej. Pomimo seryjnego napędu pojazd jest znacznie odchudzony i mieści tylko dwie osoby chronione grubą klatką bezpieczeństwa. W tylnej części mieści się wszystko, co niezbędne na trasy rajdu terenowego, w tym: 415 – litrowy zbiornik paliwa, zapasowe koła, zbiornik na wodę, apteczka w wersji „maxi” czy gaśnica o średnicy wiadra. To wszystko tak na wszelki wypadek, o który w terenie bardzo łatwo.
Bowler Nemesis EXR i jego wnętrze
Źródło: motortrend
Komu nie wystarcza 510-konny silnik V8? Jest na to lekarstwo w postaci odmiany 600 – konnej, której osiągi są … absurdalne. Krótka skrzynia nie pozwala osiągać prędkości powyżej 300 km/h, ale za to przyspieszać od 0 do 100 km/h w około 4 sekundy. Dla tych, którzy na pełnym baku (415 litrach paliwa) chcą przejechać więcej niż 1200 km w ofercie jest 291 – konny turbodiesel V6 o poj. 3.0 dm3. Osiągi są gorsze, ale przez to auto wcale nie staje się powolne. Jest to najbardziej ekonomiczny Bowler – w terenie zużycie paliwa ok. 30 litrów na 100 km to bardzo dobry wynik.
Nie wiadomo czy Bowler planuje jeszcze jeden model. Za to pewnym jest, że będzie oparty na małym Evoque lub na „dużym” Range. Pewnym jest to, że żaden duży kamień i strumyk nie będzie mu straszny a wał napędowy tym razem na pewno się nie zerwie pozostawiając Królową wśród łąk i mgieł. Ciekawe tylko, czy Dwór Królewski jest klientem tej marki? Tej informacji na pewno nie zdradzi producent a tym bardziej sama Królowa. Choć o lepszą reklamę byłoby trudno.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









