Malezyjska motoryzacja opiera się głównie na montowniach dużych koncernów – Toyoty, Mazdy, Hondy czy Nissana. Wśród nich jest kilku małych producentów (np. rodzimy koncern Perodua) oraz kilku, którzy tworzą repliki oraz pojazdy małoseryjne. Jednym z nich jest Bufori – producent roadsterów (a ostatnio również limuzyn) stylizowanych na lata 30-te. Montownię założono w Australii w 1986 roku. W 1998 roku postanowiono przenieść produkcję do Malezji. Do 1999 roku wyprodukowano 300 sztuk roadsterów kilku generacji.
Tak zaczyna się historia „malezyjskiego Morgana” a także historia jednego z najbardziej oryginalnych samochodów – La Joya, który jest najbardziej znanym modelem tego producenta. Czym jest La Joya? Kształtem przypomina nowoczesne interpretacje Morgana. Długi przód, krótka kabina, odstające błotniki i … w zasadzie tylko to łączy pojazd ze stylem lat 30-tych. Tak prezentuje się styl Bufori, ale marka zaczynała od mniej ambitnych projektów – w garażu i z użyciem tanich podzespołów zakupionych od innych producentów.
Kiedy w 1986 roku bracia Khouri (właściciele) założyli swój pierwszy warsztat, zdecydowali, że będą naśladować styl przedwojennych roadsterów. Taki był pierwszy model – Madison, który wyposażono w zmodyfikowany napęd prosto z Garbusa. W praktyce oznaczało to silnik umieszczony z tyłu i nietypowe proporcje nadwozia. Nowy model, nazwany z brytyjskiego – Mk 1, zastąpił Madisona już po dwóch latach i … nadal był wyposażony w silniki chłodzone powietrzem. Tym razem pokuszono się o zakup silników VW o poj. 1.6-2.1 dm3.
Bufori Mk1

Źródło: autoevolution.com
Dopiero od 1992 roku napęd nowej serii Mk 2 oraz modelu V6i był wyposażony w chłodnicę. Dwie nowe serie modeli były wyposażone w dodatkową ławkę, na której można było przewozić dwoje niewyrośniętych dzieci. Pojazdy tych serii były wyposażone – w silniki Subaru (późniejszy Mk1 oraz Mk 2) oraz w wiekowy silnik GM – Buick 3.8 V6. Niezależnie od generacji – każdy egzemplarz wykonywano ręcznie zgodnie ze specyfikacją pod konkretnego klienta. To wyróżniało Bufori na tle kilku producentów replik. Firma szybko rozwijała się i potrzebowała nowej konstrukcji.
Przełomem dla producentów pojazdów w stylu retro była nowa oferta Morgana, który w 2001 roku pokazał model Aero 8 – nadal w stylu retro, ale z wydajnym oświetleniem, kompletnym nowoczesnym wyposażeniem i mocnym silnikiem. Bufori szybko podjęło prace nad podobną konstrukcją, przy czym starano się nie korzystać z dostępnych części BMW (jak Morgan), ale postawiono na części pochodzące z japońskich marek – były tańsze i wcale nie gorsze niż niemieckiego producenta. Prace nad nową konstrukcją zakończono w 2004 roku.
La Joya pojawiła się po raz pierwszy w 2004 roku. Do jej konstrukcji już nie używano metod z lat 30-tych. Nowoczesna interpretacja roadstera (z twardym dachem) ze „złotej ery art-deco” była wykonana z włókien węglowych i szklanych, nadwozie osadzono na ramie przestrzennej a w wyposażeniu nie zabrakło ABS-u, kontroli trakcji czy Bluetooth. Pojazd został doskonale przyjęty przez rynek. Klienci już nie narzekali na brak komfortu. Zadbano o właściwe wymiary karoserii – wnętrze było szerokie a pozycja za kierownicą wygodna.
Bufori La Joya


Źródło: autodata1.com
Bufori zaskoczyło również ceną. W cenie 47 tys. $ La Joya nie miała konkurencji. W tej cenie można było kupić replikę doskonałej jakości, ale … nadal replikę. Tymczasem nowe Bufori nie było kopią jednego modelu, ale interpretacją całego stylu wzornictwa. Zyski ze sprzedaży przeznaczono na inwestycję w reklamę i sport. Tak oto Bufori stało się ważnym inwestorem i konstruktorem pojazdu startującego w FIA GT serii 3 i 4. Pojazdem tym jest model BMS R1 – wyścigówka o nowoczesnej linii nadwozia, którą Bufori pokazało na torze w Macau w 2009 roku.
Jest to oryginalna konstrukcja, której nadwozie zawiera elementy BMW i Ferrari. Tak – wykorzystano w niej znane motywy, ale pod karoserią znajdują się autorskie rozwiązania techniczne. Drogowa wersja tego modelu o nazwie CS pierwotnie miała być napędzana dwulitrowym silnikiem z doładowaniem (od BMW), ale pokazano również wersję z potężnym V8 Chryslera o poj. 6.1 dm3. Silnik o mocy 425 KM był zbyt ciężki dla tej lekkiej konstrukcji, ale zapewniał imponujące osiągi („setka” poniżej 4 sekund). Bufori to również limuzyny w stylu retro.
Bufori Geneva

Źródło: bufori.com
Rok po debiucie wyścigówki na GP Macau Bufori zadziwiło świat motoryzacji pokazując model o nazwie Geneva. Zrobiło to na … Salonie w Genewie. Luksusowa karoca z silnikiem V8 Chryslera o poj. 6.1 dm3 ma tylne „kurołapy”, w środku najlepsze skóry, humidor, lodówkę i zawieszenie pneumatyczne. Pojazd wyglądem przypomina pojazd czarnego bohatera z kreskówki. Osiągi? Nie ma oficjalnych danych, ale tak mocny napęd musi być ich gwarancją. Samochód brzmi jak „typowe SRT”, ale klienci raczej nie skarżą się na ten dźwięk.
Czy nad Bufori przyszłość maluje się w czarnych barwach? Nie. Pracuje tam zaledwie ok. 120 osób a firma zajmuje kilka garaży. To niewiele, ale wystarczy aby porównywać ją do Morgana. Bufori nie ma tradycji tak długich jak Morgan, ale doskonale rozumie potrzeby klientów i dzięki temu przetrwała kilka kryzysów, które pogrzebały konkurencję. To doskonały przykład na to, że nawet bez długich tradycji można szybko nauczyć się fachu, wypracować własny styl i utrzymać go pomimo zmieniających się trendów.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.






