Niestety, kosmiczny styl pod koniec lat 50-tych przestał być popularny. Świat wzornictwa zwrócił się ku ostrym kantom – pojawił się styl „trzech pudeł” i powoli zmniejszała się waga chromu użytego do ozdobienia wlotów powietrza i zderzaków. Styl Arbiba powoli przechodził do historii – musiał ewoluować, żeby dostosować się do nowych czasów. Próbą utrzymania „kosmicznego” stylu było przeniesienie go na łodzie motorowe. Arbib podjął współpracę z marką Century, dla której zaprojektował motorówkę Coronado 104 a nieco później kolejne modele tej serii.
Coronado 104
Źródło: centuryclassicpowerboat.com
Wzornictwo łodzi odpowiadało klientom, natomiast klienci samochodów chcieli nowości. Tak oto w latach 60-tych pojawiły się „kanciaki” jego projektu. Nowy styl był odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku na samochody tanie i praktyczne. W momencie przejściowym pomiędzy „kosmosem” a „kanciakami” był czas, kiedy Arbib zaprojektował m.in. skuter, który wyposażył w dużą szybę i brak siodełka – tak, prowadziło się go w pozycji stojącej – zupełnie jak dzisiejsze hulajnogi elektryczne. Pomysł pozostał jedynie na papierze, ale dał początek całej serii podobnych projektów.
W latach 60 i 70-tych projektował głównie mikrosamochody oraz „narzędzia mobilności” jak nazywa się pojazdy służące do transportu pojedynczej osoby na niewielkie odległości. W ten oto sposób powstał projekt „Cyclar Mark III” – przeszklonego mikropojazdu o rombowym układzie kół. W zasadzie był to skuter kabinowy z małymi kołami bocznymi, które zmniejszały przechył na pokonywanych zakrętach. Wizja kryzysu naftowego sprzyjała tego typu konstrukcjom, ale amerykański rynek z trudem przyjął konstrukcje o wielkości Renault 5 i Hondy Civic. Na mniejsze nie było popytu.
Cyclar Mark III
Projekty dla GM z tego okresu były zupełnie inne. Trapezowa Bonanza, czyli ciężarówka przystosowana do przewozu jachtu, to symbol amerykańskiego wzornictwa z 1972 roku – kanciasta bryła, duże płaszczyzny bez ozdób. Ciężarówka ta miała być wyposażona w odczepiany zespół napędowy – taki sposób umieszczenia napędu miał przyspieszyć proces jego naprawy. Ciekawostką są również Cadillaki projektu Arbiba z lat 70-tych. To również dzieła sztuki czego dowodem są projekty na podwoziu kanciastego Eldorado.
Propozycje nowych Cadillaków były oparte o kanciaste formy, w których błotniki i drzwi miały zaokrąglone powierzchnie boczne, tylny słupek był poprowadzony pod ostrym kątem a linia bagażnika była wyraźnie oddzielona od błotników. Elementem, który nawiązywał do przeszłości był duży chromowany grill i potężne „pięciomilowe” zderzaki – dostosowano do nowych norm bezpieczeństwa. Powrócono również do ukrycia wewnątrz błotników części koła. Takie były linie prototypów LaSalle i Seville – tak oto powstał trend wzornictwa, który przetrwał aż dwie dekady.
Na przełomie lat 80 i 90-tych wszystkie Cadillaki projektowano w ten sposób. De Ville, Seville i Eldorado ewoluowały z form, które Arbib narysował na początku lat 70-tych. Projektant był czynny zawodowo jeszcze w latach 80-tych. W tym okresie zmontowano krótką serię pojazdu nazwanego CUB – był to projekt Arbiba i jednocześnie jeden z niewielu udanych trójkołowców. Pojazd mieścił dwie osoby, rozpędzał się do około 90 km/h i miał zużywać poniżej 3 litrów na każde 100 km. Silnik umieszczono z tyłu pod podłogą bagażnika. Amerykanie nie chcieli takiego „samochodu”.
CUB
W 1987 roku w prasie ukazał się wywiad, z którego można wnioskować, że … samochodem, którego wzornictwo wytyczyło trendy w ostatnich latach był AMC Pacer. Opinia Arbiba była inna niż klientów AMC i całego rynku, który uznał Pacera za „samochód z kreskówki”. Według projektanta tak należało projektować pojazdy, żeby na najmniejszej powierzchni zmieścić jak najwięcej osób. Podczas rozmowy wspominał czasy, gdy projektował zegarki – nie tylko dla Hamiltona, ale nawet dla Omegi, dla której zaprojektował „kosmiczną” linię zegarków automatycznych.
Zauważył również, że wizja motoryzacji przyszłości z lat 50-tych nie spełni się w 2000 roku, ale kilkadziesiąt lat później. Wizji autonomicznych pojazdów i autostrad z wieżami kontroli ruchu nie można było testować w latach 80-tych. Nie było odpowiedniej technologii – postęp informatyki był duży, ale zmiana sposobu kierowania ruchem i budowa sieci nowych dróg zajęłaby kolejne kilkadziesiąt lat. Co ciekawe, Arbib nie wspominał o życiu prywatnym. Na szczęście jego osobie poświęcono obszerny fragment w dokumencie o Bettie Page.
Richard Arbib i Bettie Page (zdjęcie z lat 50-tych)
Życie prywatne Arbiba było bogate, czego dowody znajdziemy w prasie brukowej z lat 50 i 60-tych. Był celebrytą a jego związek z Bettie Page był obiektem plotek w całym USA. Była ona … gwiazdą burleski oraz żywą reklamą jego projektów – z dumą nosiła model Hamiltona, który dostała od niego w prezencie. Był podwójnym rozwodnikiem. Arbib zmarł w 1995 roku, w czasach, gdy amerykańska motoryzacja porzuciła chrom na rzecz bezpiecznego plastiku i ostre kształty na rzecz obłości. Z setek rysunków Arbiba powstało zaledwie kilka prototypów. Reszta pozostała na papierze.
Rysiek prosto z kosmosu, część pierwsza
Podobne wpisy:
Komar z Kyjova
Harley Earl doda ci skrzydeł
FF jak "Fantastyczna Fura"
Polskie przedwojenne motocykle od A do Z, część druga
Polskie przedwojenne motocykle od A do Z, część pierwsza
Z "Historią ... u rolnika" czyli historia ciągników rolniczych, część druga
Tradycyjny Diesel ze Szwajcarii
Campari - największy u Enzo
Zanim Skoda stała się Skodą

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









