Na początku XX wieku producenci silników spalinowych byli tak samo ważni dla przemysłu jak producenci gotowych pojazdów. Z fabryk wyjeżdżały tysiące silników, które manufaktury automobilowe montowały do pojazdów własnej konstrukcji. Zakup gotowych silników był szybszy i tańszy niż projekty i konstrukcja własnego, który często nie był konstrukcją udaną i już po kilku tysiącach przejechanych kilometrów wymagał tzw. „naprawy głównej”. W tym czasie większość początkujących konstruktorów montowała zakupione od Daimlera silniki.
Niezależnie od mocy, ilości cylindrów i zasilania wszystkie silniki miały wspólną cechę – aby napędzać pojazd musiały być połączone z kołami. Nie każdy z konstruktorów był tego zdania.Marcel Leyat uważał, że tak nie musi być. Czy silnik lotniczy był połączony z kołami samolotu? Nie a mimo to napędzał samolot i pozwalał wznosić się jemu w przestworza. Tak, Leyat był konstruktorem lotniczym, francuskim pionierem lotnictwa i jednym z pierwszych konstruktorów bombowców.
Marcel Leyat (1885-1986)
Źródło: frwiki
Już w 1909 roku zbudował i pomyślnie przetestował samolot. 4 lata później zadziwił Francję swoją nietypową konstrukcją. Postanowił, że pozbędzie się z automobilu całej konstrukcji przeniesienia napędu i zastąpi skomplikowany mechanizm śmigłem. Do tego wyrzuci paskudne kanciaste nadwozie i zastąpi je smukłym kadłubem. Pasażer? Posadzi go za kierowcą. Zupełnie jak w swoim samolocie. Z tą różnicą, że pojazd nie wzbije się w powietrze. Konstrukcja była tyle oryginalna co po prostu … dziwna.
Zamiast skrzyni biegów, sprzęgła, wałów, półosi – śmigło, którego siła miała poruszać pojazd w kierunku wskazanym przez ruch kierownicą. Wraz z brakiem konieczności stosowania wielu mechanizmów spadła masa własna pojazdu. Wykonane ze sklejki nadwozie ważyło 225 kg w przypadku otwartej karoserii lub 295 kg w przypadku nadwozia zamkniętego. Jaki silnik zastosowano do pierwszego prototypu? Motocyklowy o dwóch cylindrach. Miał „oszałamiającą” moc 8 KM, co jednak nie oznaczało, że pojazd był zawalidrogą.
Silnik znajdował się przed kierowcą a przed nim znajdowały się ostrza wielkiego urządzenia tnącego. Konstrukcja miała 1,5 metra średnicy i jak się okazało później nie była bezpieczna dla przechodniów. Podczas potrącenia pieszego „napęd” mógł działać jak krajalnica, stąd decyzja o zainstalowaniu cienkich drutów zabezpieczających konstrukcję. Pomimo usprawnień przód pojazdu wciąż budził grozę wśród pieszych. Jednak nie ma żadnych informacji stanowiących dowód na to ilu pieszych zostało poszkodowanych w wypadkach z tym pojazdem.
Pierwszy prototyp Leyata
Źródło: helica.index.fr
Jak prowadził się ten pojazd? Szybko. Lekki tył należało dociążyć – inaczej konstrukcja nie była stabilna. Z przodu znajdowała się prawie cała masa pojazdu i jedyne hamulce na przedniej osi. Na równej i prostej drodze wehikuł rozpędzał się do 80 km/h. W latach 1913-1915 zmontowano 2 sztuki, ale trudno było znaleźć na nie klienta. W czasie wojny Leyat nie rozwijał wynalazku. Dopiero w 1919 roku powrócił do prototypu i zaczął go rozwijać. Chciał aby jego pojazd miał bardziej „rodzinny charakter”.
Dwa lata później na wystawie w Paryżu Leyat pokazał gotowy prototyp pojazdu o nazwie Helica. Nadwozie, a w zasadzie kadłub, było szersze od poprzednika. Całkowicie zamknięta konstrukcja miała dach obity skórą, boczne szyby przypominały te znane z pierwszych samolotów pasażerskich a w środku mogła zmieścić się cała rodzina. I odlecieć? Nie, ale nowy 18-konny silnik był gwarantem dobrych osiągów. Pojazd nadal był lekki a brak „pośredników” w napędzie pozwalał w pełni wykorzystać całą moc.
Helica z niebywałą łatwością i przy dźwiękach znanym lotnikom na drodze rozpędzała się do 100 km/h. Zastosowanie większego, 3-cylindrowego silnika poprawiło osiągi. Tak przygotowany pojazd rozpędzał się do 127 km/h. Łącznie zmontowano 19 sztuk, ale klienci nie byli zainteresowani tym wynalazkiem. Leyat po klęsce swojego pomysłu skupił się na muzyce. Zbudował fortepian własnej marki. Nie porzucił jednak marzeń o wykorzystaniu śmigła do napędu. Jego następny projekt był równie szalony.
Helica z otwartym … kokpitem i nadwozie zamknięte
Źródło: mini.43.free.fr/helica.html
W 1925 roku na zlecenie kopalni w Kongo zbudował lekką drezynę z napędem śmigłowym, która mogła poruszać się po torach i po utwardzonych drogach. Brak rozbudowanych mechanizmów napędowych pozwalał na szybką adaptację podwozia. Chcąc o sobie przypomnieć Leyat w 1927 roku wystawił swojego trójkołowca do próby prędkości na torze w Montlhery. Lekki pojazd rozpędził się do 170 km/h wzbudzając powszechny podziw i rozgłos w prasie. Był to ostatni sukces konstruktora i jego maszyny.
Leyat skupił się na muzyce i opiece nad utalentowaną córką. Wiele podróżował – nie pociągami czy samolotami a Heliką, której używał na co dzień pomimo ciągłych upomnień ze strony francuskiej drogówki. Zmarł w wieku 101 lat pozostawiając po sobie wiele prac naukowych z dziedziny muzyki, projekty samolotów i niezwykły samochód, którego ocalałe egzemplarze są odnawiane przez powołane w tym celu stowarzyszenie. Można je podziwiać na wystawach … starych samolotów.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.










