Wyzwolenie, kłęby dymu i fałszywe informacje

przez | 24 stycznia, 2025

Na początku XX wieku motocykliści byli uważani za szaleńców i nieodpowiedzialnych ludzi. Byli znani z tego, że pędząc z szaleńczymi prędkościami rzędu 30-40 km/h wzniecali tumany kurzu i powodowali zagrożenie dla pieszych. Motocykle wkrótce miały mieć konkurencję w postaci wszelkiego rodzaju „aparatów z napędem”, które w drugiej dekadzie XX wieku pojawiły się na ulicach. Tymi „aparatami” były  hulajnogi wyposażone w miniaturowe silniki spalinowe montowane na przednim kole.

Wynalazek hulajnogi był znany od lat 20-tych XIX wieku (tak, jako podest z kołami), ale pomysł powrócił w nieco innej formie. Zalety hulajnogi – jej wielkość i niską masę własną konstruktorzy łączyli z małymi silnikami przemysłowymi. Jedną z najlepszych i najbardziej znanych konstrukcji tego typu był Autoped produkowany przez Long Island City’s The Autoped Company. Jego historia to historia jednego z największych „fake news” w historii internetu. Ten należy niezwłocznie wyjaśnić.

Historia Autopeda zaczyna się w 1909 roku. Wtedy to wynalazca Arthur Gibson zaczął pracę nad lekkim silnikiem, który można było zamontować w … samolocie. W tym czasie z litra pojemności uzyskiwano moce rzędu 10-12 KM. Oczywiście dla lekkiego aparatu do jazdy silnik o pojemności jednego litra był za duży. Gibson opracował i podjął się konstrukcji mniejszego silnika, którego pojemność wynosiłaby poniżej 200 cm3. Ostateczna wersja silnika miała pojemność 155 cm3 i oczywiście jeden cylinder.

Reklama prasowa Autopeda

Źródło: anadue.com

Jeden cylinder, 4 suwy i moc około 1,5 KM było wartością pozwalającą na skuteczne rozpędzenie pojazdu do prędkości około 20 mil na godzinę. Silnik miał prostą budowę, małe wymiary i mógł być umieszczony obok przedniego lub tylnego koła. Autoped ostatecznie otrzymał przedni napęd. Gotowy do produkcji pojazd pokazano w 1915 roku a rok później wprowadzono do produkcji masowej. Amerykanie początkowo nie byli przychylni do tego pojazdu. Dla nich był karykaturą pojazdu.

Zalety tej konstrukcji zauważyły służby miejskie. Autoped szybko stał się pojazdem wykorzystywanym przez policję i listonoszy. Widok listonosza na dymiącym, hałasującym wynalazku sprawiał, że psy w okolicy reagowały z jeszcze większą wściekłością. Ten aby jechać do przodu wychylał kierownicę a zwalniał przyciągając ją do siebie. Przyspieszanie odbywało się poprzez przekręcenie uchwytu po lewej stronie kierownicy – zupełnie jak we współczesnych nam konstrukcjach. Hulajnoga miała nawet instalację elektryczną.

Hulajnoga miała światło czołowe oraz klakson. Zasilanie urządzeń elektrycznych odbywało się dzięki 6-voltowemu akumulatorowi. Ten nie służył do napędzania pojazdu. Do tego służył silnik spalinowy, ale media kilka lat temu na zdjęciach nie zauważyły zbiornika paliwa umieszczonego tuż przed składaną kierownicą i tak postał jeden z motoryzacyjnych „fake news”. Tymczasem pod koniec drugiej dekady XX wieku ważnym klientem Autopeda stały się bogate, wyzwolone kobiety z wyższych klas. Ruch Sufrarzystek uwielbiał ten pojazd.

Autoped? Idealny dla kobiety

Źródło: africacheck.org

Widok wyzwolonych kobiet na amerykańskich ulicach jadących po chodniku tym wynalazkiem wywoływał u mężczyzn mieszane uczucia. Tymczasem kobiety uważały Autopeda za symbol swojego wyzwolenia. Nie musiałby pytać męża o kluczyki do Forda czy Chevroleta. Po prostu uruchamiały silnik, stawały na podeście i ruszały na podbój świata pełnego mężczyzn. Mały, hałaśliwy wytwór amerykańskiej techniki trafił do Europy. Licencję na produkcję kupił niemiecki Krupp (ten od czołgów) i czechosłowacki CAS.

W Europie był raczej ciekawostką, która nie zdobyła uznania. Krupp zakończył produkcję tego wynalazku w 1922 roku. Czym różnił się oryginalny Autoped od licencyjnego Kruppa? Krupp miał mocniejszy silnik (1,7 KM), rozpędzał się do 35 km/h i mógł być wyposażony w składane siodełko. Czy Autopeda można było wypożyczyć jak dzisiejsze hulajnogi? Nie, był dostępny tylko za gotówkę. Posiadanie nawet w Europie uważano za ektrawagancje a nie sposób na ciekawe życie.  Jazdę na nim uważano za szaleństwo.

Policjanci dzięki niemu byli w stanie szybko dogonić uciekającego kieszonkowca, kobiety udowadniały na nim swoje prawa a złodzieje … potrafili na nim szybko zgubić pościg gubiąc policjantów na ciasnych wielkomiejskich ulicach. Oczywiście szalona jazda Autopedem odbywała się również po chodnikach (może stąd współczesne problemy z użytkownikami hulajnóg elektrycznych?). Niestety Autoped nigdy nie był tanim środkiem transportu, był raczej ciekawostką techniczną i modnym dodatkiem co zostało udokumentowane w Wielkiej Brytanii.

Autoped od producenta czołgów? Idealny dla listonosza

Źródło: New Atlas

W Wielkiej Brytanii cena wynosiła około 110 funtów, co było ceną znaczną – pomimo dodatku w postaci skrzynki z narzędziami. Po wojnie to rower był podstawowym środkiem transportu. Za takie same pieniądze można było nabyć motocykl o porównywalnej (lub nieco wyższej) pojemności. Wybór był prosty. Ostatnie amerykańskie Autopedy z napędem spalinowym zmontowano w 1921 roku. Do konstrukcji lekkiego „aparatu jeżdżącego” powrócono w latach 30-tych. Był to projekt na potrzeby wojska, ale to już inna historia.