Druga generacja Golfa to już nie projekt Giugiaro, ale rodowitego Niemca – Herberta Schafera. Golf urósł w każdym kierunku i przytył. Zwiększono kabinę i bagażnik, którego pojemność wynosiła aż 345 dm3. W wersji z napędem na wszystkie koła wynosiła dokładnie tyle, co u poprzednika – 260 dm3. Ta generacja próbowała udowodnić, że Golf może być różny i „podany na wiele sposobów”, stąd dziesiątki wersji specjalnych, kilkanaście silników i dwie wersje napędu. Mistrz wszechstronności? Uzasadnienie poniżej.
VW Golf C (1983) – podstawowa „bieda wersja” z prawym lusterkiem w opcji i na oponach o szerokości 155 mm. Bez rozbudowanej konsoli środkowej, ale za to z automatyczną przekładnią w wyposażeniu opcjonalnym. Dostępna w większości wersji silnikowych o mocach 54-85 KM. Oszczędności dotknęły nawet silniczków wycieraczek, które nie oferowały przerwanego trybu pracy. Najtańsza wersja wyposażenia zniknęła z oferty w 1987 roku i odtąd odmiana CL rozpoczynała cenniki.
Deska rozdzielcza wersji wyposażenia C
Źródło: vwvortex.com
VW Golf 2 Carat (1984) – luksusowy Golf, czyli ze wspomaganiem kierownicy, centralnym zamkiem, wszystkimi bocznymi szybami „w prądzie”, podgrzewanymi lusterkami i skórzanymi elementami wykończenia. Do tego komputer pokładowy z kilkunastoma funkcjami i chromowane wykończenie listew na zderzaku i wokół okien. Tylna kanapa była wyposażona w zagłówki i posiadała dzielone oparcie. Cztery lata później ta wersja została zastąpiona przez GLX, która różniła się zderzakami oraz jednolitą szybą w przednich drzwiach.
Deska rozdzielcza wersji wyposażenia Carat
Źródło: halooglasi.com
VW Corrado (1988) – najmocniejsze silniki z Golfa 2, do tego połowa jego płyty podłogowej (tył z Passata), automatycznie wysuwany spojler a dziś status „kultowego youngtimera”. Aż trudno uwierzyć, że „coś” takiego powstało z Golfa. Fotele Recaro, komputer pokładowy z 18 – ma funkcjami i najlepsze wyposażenie z oferty VW wcale nie oznaczało sukcesu rynkowego. Corrado była za drogie jako VW. To najbardziej zaawansowana technologicznie forma Golfa 2 i jedna z najbardziej pożądanych na rynku youngtimerów.
VW Corrado
Źródło: automobilio
Golf 2 GTI G60 Limited Edition Syncro (1989) – gdy 160 KM to za mało powstaje wersja z napędem na wszystkie koła i mocniejszą sprężarka typu G. Efekt? 210 KM z silnika o poj. 1.8 dm3 w 1989 roku. Ciasno zestopniowana skrzynia biegów – prędkość maksymalna 220 km/h i przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7,2 sekundy. Tylko 71 sztuk w cenie 68,5 tys. DM. Drogo, ale wkroczenie na teren Delty Integrale musi kosztować. Przez następną dekadę nie będzie szybszego Golfa chyba, że … patrz wyżej.
Golf 2 GTI G60 Limited Edition Syncro
Źródło: vw-clubpolska.pl
Golf 2 1.6 TD 82 KM (1989) – najmocniejszy wariant wysokoprężnego silnika w Golfie przed debiutem TDI. To przyzwoite 155 Nm momentu obrotowego i krótkotrwały rekord dla silników o tej pojemności. Ta wersja posiadała ciasno zestopniowaną przekładnię i najczęściej występowała z oznaczeniem GTD. To wyjątkowo rzadki okaz. W tamtym czasie silniki o podobnej pojemności i zapłonie samoczynnym osiągały najwyżej 65-70 KM. Silnik ten dał się poznać jako trwały, prosty i podatny na modyfikacje – zupełnie jak cały Golf 2.
Silnik Golfa 2 GTD
Źródło: vw-clubpolska.pl
Golf 2 Ecomatic (1989) – pierwszy Golf z systemem Start&Stop. Prototyp, który miał udowodnić, że silnik uruchomiony podczas postoju to samo zło. Wzmocniony alternator i akumulator miały pomóc w uruchamianiu silnika i redukcji zużycia paliwa do 5 litrów ON na 100 km. Pojazd był wyposażony w silnik wysokoprężny. Celem tego rozwiązania była redukcja emisji szkodliwych pyłów do atmosfery, jednak cała aparatura była ciężka i zbyt droga do seryjnej produkcji. Pomysł powrócił kilka lat później w Golfie 3.
Golf 2 Ecomatic
Źródło: auto-news.de
Golf 2 Country (1990) – zbyt małe koła? To nic. Ważne, że jest napęd na wszystkie koła, duży prześwit i zapasowe koło na klapie. „Terenówka”? nie, to raczej SUV segmentu C – prekursor tego gatunku napędzany 90 lub 98-konnym silnikiem. To pierwszy Golf, w którego opisie pojawiły się kąty natarcia i zejścia. Niestety rynek nie docenił tej konstrukcji, gdyż cena była zaporowa a VW na nim nie zarabiał. SUV VW na 15 lat przed przebojowym Nissanem? Tak, to możliwe, choć klienci VW bywają konserwatywni.
Golf Country (z dodatkowymi akcesoriami)
Źródło: autozeitung.de
Seat Toledo 1 (1991) – Golf 2 w największym opakowaniu. Na płycie podłogowej wspólnej z Jettą udało się uzyskać jeszcze więcej miejsca a duża tylna klapa kryje bagażnik o pojemności aż 550 litrów, który można powiększyć do 1360 dm3. Toledo wypełniało lukę pomiędzy Jettą a Passatem co w praktyce miało oznaczać aspiracje do segmentu D. Najlepsze oczywiście z TDI oraz 16 – zaworowymi silnikami o poj. 1.8 i 2.0 dm3 a do tego niska masa własna. Auto doczekało się kilkunastu chińskich „klonów”.
Seat Toledo 1
Źródło: carspyshots.net
Jaki jest Golf 2?
Nuda na wiele sposobów? Nie, to raczej sposób na „’coś” z niczego. Może być tani lub drogi, szybki lub wolny. Może być terenówką lub limuzyną aspirującą do segmentu D. Nie musi być oparty o sprawdzone rozwiązania, może testować wszelkie nowości. Może być szybkim dieslem lub 200 – konną „rakietą”, która chce dorównać drogim samochodom wyczynowym. Niezależnie od aspiracji – Golf II zawsze jest praktyczny i można na niego liczyć – nawet po imprezie w wiejskiej remizie.
Golf 2 to obiekt pożądania Polaków w pierwszych latach transformacji ustrojowej. Dla rodzin – oczywiście diesel lub 1.8 z „gazem”, dla zamożniejszych klientów GTI i Carat. Ten pierwszy w 2. generacji stracił na znaczeniu, gdyż pojawiły się mocniejsze silniki i to te są dziś marzeniem kolekcjonerów. Z tego powodu rozpiętość cen pomiędzy zadbanymi Golfami jest do dziś tak wielka – o ile zadbane Country kupimy w cenie zadbanego „pierwszego” Tiguana, o tyle „Limited Edition” jest droższy niż obecna wersja R.
Corrado i Toledo obrazują jak wielkie modyfikacje może przejść Golf. Funkcjonalne sportowe coupe z „bajerami” lub rodzinny, funkcjonalny model w cenie, za którą wówczas nie można było kupić nic większego. Oba modele to początek „platformersów” – wielu samochodów na tym samym podwoziu. Historia pokazała, że to najlepsza decyzja i oszczędności dla producenta i dla klientów. U progu XXI wieku władze VW zrozumiały, że taki sposób projektowania to konieczność – Skody, Audi i Seaty na zewnątrz a pod spodem …?
Od Golfa trzeciej generacji oczekiwano, że będzie najważniejszym modelem w całej gamie. Miał być wszechstronny jak poprzednicy. W tej generacji wreszcie zadebiutował nowy kabriolet oraz oczekiwane przez klientów kombi. Największa zmiana pod maską – TDI czyli „naprawdę szybki diesel” oraz 6 – cylindrowe silniki, których nie miał żaden konkurent. Po co? Dlatego, że po klienci chcą 4 – metrowego samochodu luksusowego opartego o sprawdzone części a tego nie dostaną u Włochów, Francuzów czy Brytyjczyków. Audi też im tego nie da. Co stanowi o wyjątkowości Golfa 3? M.in. to.
Golf 3 Kombi (1991) – wreszcie. Ile można czekać? W latach 80-tych każdy konkurent Golfa był dostępny w tym nadwoziu, ale władze VW nie myślały o tak uniwersalnej odmianie nadwozia. Rodziny mogły kupić Jettę, rolnicy i rzemieślnicy – Caddy. Kombi miało ładowność 500 kg a powierzchnia bagażnika po złożeniu kanapy wynosiła przyzwoite 1426 dm3. Wielki sukces rynkowy VW, który został powielony w kolejnych generacjach, przy czym w czwartej dostępny był jako dwa (!) osobne modele.
Golf 3 kombi TDI Syncro
Źródło: similarcar.com
VW Vento (1991) – nowa Jetta z nową nazwą dla bardziej wymagającego klienta, czyli w sam raz dla Policji. Niewiele mniejsze od Passata, dostępne nawet z 6 – cylindrowym silnikiem i oczywiście z TDI. Ilość dostępnych konfiguracji jak w każdym Golfie, czyli można kupić „golasa” jak i dwukrotnie droższą „full opcję”. Niezależnie od konfiguracji zawsze 550 – litrowy bagażnik, największy w tej klasie. Co ciekawe, Vento jest minimalnie szersze od Golfa (w zależności od wersji do 4 cm). Najpopularniejszy polski policyjny youngtimer.
Wysłużony polski radiowóz
Źródło: czerwonesamochody.com
Golf 3 A59 (1992) – mocny i szybki Golf napędzany 2 – litrowym silnikiem z doładowaniem o mocy 275 KM. Moment obrotowy o wartości 370 Nm i wyrzucone wszystko, co niepotrzebne na trasie rajdu. Tak dokładnie, to jest prototyp rajdowego Golfa. Co to oznacza? Napęd na wszystkie koła, niską masę własną, krótką skrzynię biegów i około 4,5 sekundy do „setki”. Powstały tylko dwie sztuki a dla klienta, który chciał jeździć mocnym Golfem pozostały jedynie wersje z 6 – cylindrowym silnikiem. Może to dobre rozwiązanie …
Golf 3 A59
Źródło: VW Heritage
Golf 3 VR6 (1992) – duży silnik w Golfie? Próbowano „uturbić” silnik z odmiany GTI, ale stwierdzono, że 6 – cylindrowy silnik to lepsze rozwiązanie. Fakt, że z trudem zmieścił się pod maską, ale w zamian za to stworzył niszę dla luksusowych kompaktów. Silniki o poj. 2.8 i 2.9 dm3 różniło 16 KM i możliwość występowania z napędem 4×4. Co ciekawe, mniejsza odmiana dysponowała momentem obrotowym porównywalnym ze 112 – konnym TDI. Ta wersja była o 1,5 sekundy szybsza od 16 – zaworowego GTI.
Golf 3 VR6
Źródło: wykop.pl
Golf 3 TDI (1993) – pierwsze diesle w trzeciej generacji nie grzeszyły mocą. Pierwsze 90-konne TDI to wielki krok dla VW. Prosta konstrukcja, niskie spalanie i moment obrotowy 202 Nm osiągalny dla dwukrotnie mocniejszych jednostek benzynowych. W ostatnich dwóch latach produkcji wzmocniony do 112 KM, co jeszcze poprawiło i tak dobre osiągi. Dziś to symbol trwałości i niezawodności, trochę na wyrost, ale prostota tej konstrukcji wygrała z innymi, bardziej skomplikowanymi rozwiązaniami konkurencji.
Każdy wie co to jest …
Źródło: elektroda.pl
Golf 3 TDI Syncro Cabrio (1993) – władze VW nie mają fantazji? Kompaktowy kabriolet z miękkim dachem napędzany 90-konnym dieslem i wyposażony w napęd na wszystkie koła. Po co? To głównie dla mieszkańców alpejskich miejscowości, którzy chcą korzystać ze słońca a nie chcą kupić „krótkiego” Pajero czy Landcruisera bo nie wybierają się w wysokie partie gór. Okaz niezwykle rzadki i o rosnącej wartości kolekcjonerskiej. Na tak szalony pomysł nie wpadli nawet Francuzi (jeszcze…).
Maksimum absurdu – kabriolet, diesel, 4×4 i nie „terenówka”
Źródło: caradisiac.com
Golf 3 Jacobs Kroenung Edition (1995) – maksimum absurdu wersji specjalnych. Powstał w liczbie 100 sztuk dla uczczenia rocznicy producenta kawy. Odmiana oparta o wyposażenie wersji GT i napędzana silnikiem o poj. 1.8 dm3 i mocy 90 KM. To najlepszy przykład tego w jaki sposób promowano Golfa trzeciej generacji – ilość odmian limitowanych przekroczyła granice rozsądku – oferowano ich … ponad 50. Do tego dochodzi 10 „standardowych” wersji wyposażenia, kilkanaście silników i 4 rodzaje nadwozia. Obłęd!
Kadr z reklamy VW
Źródło: VW/Yountube
Golf 3 1.9 SDI (1995) – 64 KM i 17,6 sekundy do „setki”. Tak, nie jest to demon prędkości, ale ma bezpośredni wtrysk. To nowość w silnikach wysokoprężnych o małej pojemności. To „wół roboczy” – trwały i oszczędny. Tylko w mieście nie gardzi paliwem, na trasie zużywa poniżej 5 litrów na 100 km. Jest cięższy od najlżejszego Golfa 3 o prawie 200 kg, ale dzielnie dźwiga swój ciężar i przyczepy. Dlaczego? Bo jest stworzony do pracy i milion kilometrów przebiegu to dla niego przysłowiowy „pikuś”. Po prostu jest niezniszczalny.
SDI – „silnik marzeń”
Źródło: sprzedajemy.pl
Golf 3 GTI 20 Jahre Edition (1996) – GTI z 2- litrowym, 150 – konnym silnikiem na 20-lecie serii. To 8,7 sekundy do „setki” i 215 km/h, ale to nie jest najważniejsze. Ważne są: czerwone nici na obszyciach foteli i kierownicy, aluminiowa „piłka” do zmiany biegów (dlaczego „piłka? wyjaśnienie w części pierwszej), Climatronic (w opcji) i duże, 16 – calowe koła. Po raz pierwszy, jeszcze jako opcja, można dokupić dwie boczne poduszki powietrzne. To chyba najlepszy sposób na uczczenie dwudziestych urodzin Golfa GTI.
Golf 3 GTI 20 Jahre Edition
Źródło: MotoKiller
Golf 4 Cabrio (1998) – Golfa 2. generacji w tym nadwoziu oficjalnie nie było, gdyż „jedynka” przeszła jedynie drobne zmiany i pozostawała w produkcji równolegle z następcą w „zwykłej” karoserii. Z „czwórką” było podobnie, choć zastosowano więcej elementów z nowego modelu – pas przedni i deska rozdzielcza pochodziła z nowego modelu, ale reszta to „trójka”. W produkcji pozostał do 2003 roku, w którym pojawił się model Eos, po raz pierwszy ze składanym metalowym dachem. Nazwa potoczna – „Golf 3,5”.
Golf 4 Cabrio
Źródło: Wikimedia
Jaki jest Golf 3?
Większy i cięższy od poprzednika. Wreszcie ma wyposażenie z dziedziny bezpieczeństwa. To konstrukcja spójna i jednocześnie pełna sprzeczności. Doskonale prezentuje się pod remizą (1.6 z „gazem” lub TDI) lub pod operą (VR6). Golf 3 nie szuka klienta, to klient szuka Golfa. Co wybiera? Co chce a wybór ma nieograniczony – fabryka zrobi takiego, jakiego chce. TDI Syncro Cabrio? Mówisz i masz? VR6 w „full opcji”? Już gotowe. Wersja specjalna z okazji urodzin Twojego psa? Dlaczego nie … (to żart, choć nie należy mówić „nie”).
To przykład indywidualizacji posunięty do granic absurdu. To technologiczna rewolucja posunięta do granic możliwości VW. Wszystko w myśl zasady „nasz klient, nasz Pan”, ale tylko dla własnej marki. Seat i Audi chcą auto o podobnej wielkości, ale nie dostaną płyty podłogowej. Ten Golf nie lubi się dzielić, ale walczy z coraz mocniejszą konkurencją, która w połowie lat 90-tych próbuje prześcignąć „prymusa”. (Nie)Stety konkurencja nie ma tylu lat doświadczenia i tylu … pieniędzy co władze Volkswagena.
Tylko władze VW wiedzą jak ogromne koszty pochłonął ten projekt, ale ta inwestycja szybko się zwróciła. Auto miało wszystko, co potrzebne do osiągnięcia sukcesu – renomę, niezawodność, doskonałość techniczną, miliony (to nie przesada) możliwości konfiguracji i w zasadzie mogło wszystko. Być może dlatego inne marki koncernu upomniały się o dostęp do tej technologii i wreszcie ją dostały. Od kolejnej generacji Golf będzie wszędzie – pod wieloma karoseriami i znaczkami, ale o tym w następnej części.
Podobne wpisy:
Atrybut gorącej mamuśki z Twojej okolicy
Wakacje z Garbusem
Suplement do "Tęczowych Misiomobili"
Zabytkowe Misiomobile - najbardziej "tęczowe" pojazdy z duszą, część trzecia
Oryginalny jak kserokopia, część pierwsza
50 twarzy ... Golfa, część trzecia - Golf Mk 4 i Mk 5
Klasyk w "kreskówce" - część trzecia
50 twarzy ... Golfa, część ostatnia
Zabytkowe Misiomobile - najbardziej "tęczowe" pojazdy z duszą, część druga

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.
























