Wakacje to czas kiedy na #HZKWT pojawiają się różnego rodzaju zestawienia oraz cykle artykułów. Poniższy tekst powstał jako odpowiedź na częste pytania o to co wybrać i co zapewni nam odpowiedni „imidż”. Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale z pewnością poniższy ranking na to odpowie.
Czas nie jest dla nikogo (ani niczego) łaskawy. Mijają dni, miesiące i lata – każdy z nas się zmienia. Na lepsze, gorsze, szersze, wyższe i bardziej owalne. Podobnie jest z rzeczami – z czasem psują się i zostają wymienione na nowe. Samochody rdzewieją, pokrywają się patyną i … zostają przerobione na nowe części nowych samochodów. Czas jest łaskawy jedynie dla zadbanych egzemplarzy, które z czasem stają się zabytkami. Jest ich niewiele a każdy z nich budzi ciekawość obserwatorów. Wyróżniają się na tle plastikowych SUV-ów i są dodatkiem do ciekawego życia.
Na co dzień jeździmy plastikiem, ale prawie każdy chciałby choć raz w życiu przejechać się DS 19, 250 GTO czy innymi konstrukcjami z „epoki”. Epoki są różne. Każdy z Nas ma inne preferencje stąd poniższe zestawienie zawiera zarówno wyścigówki jak i limuzyny, pojazdy terenowe a nawet rolnicze. Wśród nich są pojazdy tanie i drogie, małe i wielkie, o dwóch kołach, trzech lub kilkunastu. Seryjne konstrukcje jak i prototypy. Pojazdy podziwiane jak i będące obiektem współczesnych „memów”. Od czego zacząć? Od pojazdu, który zna każdy z Nas. Po prostu jest „piękny inaczej”.
50. Fiat Multipla – bohaterka memów, samochód tak brzydki, że aż ładny. Pojazd o niespotykanej funkcjonalności. Jest szeroki i ma wielkie szyby. Idealna widoczność, ale przeciętne osiągi. Prowadzi się jak pojazd dostawczy. Emocje za kierownicą? Raczej nie ma, ale jest uśmiech tych, dla których Multipla kojarzy się jednoznacznie.

49. Peel Trident – waży 90 kg. Silnik? Całe 3KW mocy. Mieści jedną osobę a drzwi stanowi … prawie całe nadwozie. Trudno „to” nazwać samochodem. To w zasadzie „narzędzie mobilności”. Podczas jazdy jest podatny na podmuchy wiatru. Jedyną zaletą jest to, że nie pada nam na głowę. Powstało ich niewiele, stąd uważane są za wyjątkowe.

48. Ursus C-330 – symbol polskiej wsi. Tak, to ciągnik rolniczy. Moc – 30 KM, masa własna – około 1700 kg i tylny napęd. Dźwięk dwucylindrowego silnika bezcenny dla uszu. Rewelacyjna pozycja za kierownicą, ale brak wyposażenia. Jazda popularnym „Ciapkiem” to przeżycie duchowe i powrót do młodzieńczych lat.

47. Ford Pinto – amerykański kompakt z lat 70-tych. Ani „to” szybkie, ani oszczędne. Nowoczesny wygląd, wnętrze dla rodziców i dwójki dzieci. Do tego wadliwy zbiornik paliwa i możliwość wycieku paliwa przy stłuczce. Jeździ się nim … przeciętnie, ale z dreszczykiem emocji. Jako kierowca? Nie, ale jako pasażer na tylnej kanapie.

46. Mini Cooper – mały, ale wariat. Mini to niepowtarzalny styl. To również zawieszenie na gumowych stożkach oraz 10-calowe koła. To właśnie one potęgują wrażenie jazdy z prędkościami wyższymi niż w rzeczywistości. Ciasne i wąskie wnętrze w wyposażeniu seryjnym. Przejechać się Mini po prostu trzeba. To najlepszy środek na depresję.

45. Ford T – nie przyspiesza i nie hamuje. To pojazd z pierwszych lat XX wieku. Moc 22 KM, wysokie nadwozie i brak luksusów. Ford T prowadzi się … dziwnie. Prędkość podróżna to około 50 km/h. Procedura zmiany biegów to „rewia pedałów i dźwigni”. Podobno obsługi można nauczyć się w kilka minut. Jazda Fordem T to ciekawe doświadczenie.
44. FSO Polonez – wyjący most, słaby silnik i bak poczucia solidności. Niskie nadwozie wymusza specyficzną pozycję za kierownicą. Polonez prowadzi się jak każdy słaby „tylnonapędowiec” – bez atrakcji, ale jazda nim w XXI wieku to przejaw patriotyzmu. Chcąc naśladować Premiera Pawlaka należy być bardzo cierpliwym.

43. VW Passat 1.9 TDI – fenomen, który trzeba zrozumieć. Dla Nas to po prostu samochód rodzinny o wysokim poziomie „idiotoodporności”. TDI ma moc i jest tanie w obsłudze. Jeździ się nim prestiżowo – tak twierdzą właściciele. Konieczne trzeba to sprawdzić. Być może znajdziemy w nim obiecywany luksus. Być może nie…

42. Citroen 2CV – mały, tani, powolny. „Kaczucha” to pojazd wyjątkowy konstrukcyjnie – z nietypowym resorowaniem i wąskim ogumieniem. Jeździ się nim jak motorowerem z dachem. Pojazd wychyla się na zakrętach, biegi zmienia się „parasolką” a składany dach potęguje wrażenie osiąganych prędkości. Poleca „siostra Klotylda”.
41. Renault 5 Turbo – silnik z tyłu, nadwozie z cienkiej blachy i tylny napęd. Bez tylnej kanapy, z bagażem zwycięstw w rajdach. Porównanie ze „zwykłą Piątką” to kiepski pomysł. W rzeczywistości to „mały diabeł” – nieprzewidywalny w prowadzeniu, szybki i niebezpieczny. Oddziela mężczyzn od chłopców, produkuje wdowy.
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #2
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #3
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #4
Podobne wpisy:
Klasyczne motorowery i skutery. Część pierwsza
50 twarzy ... Golfa, część trzecia - Golf Mk 4 i Mk 5
Modne dodatki na każdy sezon - część druga
50 twarzy Passata, część pierwsza - od prototypów do Passata Mk 2
Bajka pt. "Polak potrafi", część druga (poprawiona)
Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie, #3
Zabytkowe Misiomobile - najbardziej "tęczowe" pojazdy z duszą, część pierwsza
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #2
Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie, #1

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.







