MTT – jednośladowy śmigłowiec

przez | 15 września, 2024

Obłęd prędkości w pierwszych latach motoryzacji z samochodów z czasem przeniósł się na motocykle. Budowano je coraz szybsze, z silnikami o coraz większej liczbie cylindrów, dużych mocach i jeszcze większych pojemnościach a także dodawano turbosprężarki, udoskonalano również aerodynamikę, zmniejszano, i tak już niewielką, masę i … w praktyce robiono wszystko, aby jednoślady mogły wkrótce dorównywać mocnym i szybkim, renomowanym pojazdom sportowym. Domorośli konstruktorzy próbowali nawet w ramy motocykli  wstawiać olbrzymie silniki, co nie było bezpieczne.

Wśród najbardziej absurdalnych pomysłów – Dodge Tomahawk, będący w zasadzie … samochodem, gdyż był silnikiem wziętym z Vipera obudowanym w „coś”, dzięki czemu mógł samodzielnie jeździć. Choć wyglądał jak motocykl, miał 4 koła i to raczej dyskwalifikowało go jako jednoślad. Jednak zawsze można pomyśleć nad jeszcze bardziej kuriozalnym rozwiązaniem – przecież silniki śmigłowców są nie tylko mocne, ale również i całkiem małe, zważywszy na ich ogromny ciąg. Tylko jak połączyć śmigłowiec z motocyklem?

To nie jest motocykl … (Dodge)

Źródło: Industry Tap

Na ten niezwykły pomysł wpadli zapaleńcy, którzy założyli firmę MTT. Pierwsze wzmianki o ich niezwykłym motocyklu ukazały się w 1999 roku a rok później pokazano gotowy prototyp. Zaczęło się: Jak i czy to ma jeździć? Czy można tym w ogóle kierować? Czy jest bezpieczne dla kierowcy? Pytań nie było końca. Trudno się jednak nie dziwić reakcji rynku, gdyż Y2K – jak nazwano ten motocykl, nie miał silnika tłokowego a turbinę produkcji Rolls – Royca o mocy 320 KM osiąganych przy 52 tys. (!) obrotów wirnika.

… ale to już jest – MTT Y2K

virginmediacomthethrottlecomŹródła: virginmedia,com, thethrottle.com

Motor ten wyłamał się z umowy zawartej pomiędzy producentami motocykli i mógł swobodnie przekraczać 300 km/h. Podawaną przez producenta prędkość 230 mil/h, czyli około 370 km/h Y2K osiągał bez najmniejszego problemu. Ogromny moment obrotowy – 576 Nm osiągany już przy 2000 obr/min z niebywałą łatwością katapultował ważący zaledwie 230 kg motor – często również bez kierowcy i to niezależnie od zastosowanego paliwa. Turbinę mogła zasilać nawet ropa i paliwo przeznaczone do dragsterów.

Potencjalnych klientów odstraszała cena – 175 tys. $, ale Y2K w pełni na to zasługiwał. Turbina Rollsa, która napędzała śmigłowce potrafiła, nawet na drugim i jednocześnie ostatnim biegu automatycznej skrzyni, postawić motor w pionie i to przy częściowo otwartej przepustnicy. Suzuki Hayabusa czy Honda CBR nie mogły się równać z amerykańską konstrukcją. Y2K miał jeszcze pewne rezerwy mocy. Od 2008 r. obok standardowego modelu zaczęto oferować wersję 420 – konną, która osiągała już ponad 400 km/h. Ponad, bo nie ma precyzyjnych danych.

Standardowo każdy MTT Y2K dostępny jest w wersji dla jednej osoby. Można jednak zamówić dłuższe siedzenie a nawet tak niezbędne „akcesoria” jak laserowy wykrywacz radarów drogowych oraz kamerę i monitor  ułatwiającą … nie cofanie, ale raczej ukazującą wszystko to, co w lotniczym tempie zostawiamy w tyle. Takim samym, w jakim jechał na Y2K jeden z głównych bohaterów filmu „Torq – jazda na krawędzi” siejąc na ulicach miasta panikę i spustoszenie. Choć to była komputerowa fantazja, to realizm takiej sceny nie różniłby się od tego, co możemy zobaczyć na filmie.

W jakim celu powstała ta, kosmiczna wręcz, konstrukcja? Jego projektantem był Muhammad Hariz bin Jaafar. Zatem wszystko jasne – bogaci szejkowie, bo to raczej produkt skierowany na rynki bogatego Dalekiego Wschodu, mogą na równych pustynnych drogach po prostu bawić się, podobnie jak robią to przy użyciu najdroższych Ferrari czy Lamborghini lub pojazdów jeszcze bardziej egzotycznych marek. Niestety, mały, bo zaledwie 34 – litrowy zbiornik paliwa nie wystarcza na dłuższe szaleństwo.