Historia z kołem w tle

Blog o prawdziwej motoryzacji

Corvetta z PRL-u

W krajach komunistycznych sport motorowy  nie był promowany przez władze. W latach 50-tych uważano, że to niepotrzebna rozrywka. Posiadanie sportowego samochodu uważane było przejaw braku patriotyzmu. Towarzysz Gomułka nadal uważał, że robotnikowi wystarczy tylko … rower a auto jest dla niego zbędnym luksusem. Syrena – pierwszy polski samochód osobowy wyprodukowany po II Wojnie Światowej miała być dobrem przeznaczonym dla „inteligenta”. Produkcja sportowego samochodu była przejawem imperialistycznych dążeń.

Na to znaleziono sposób. Przecież można eksperymentować z nowymi technologiami. Nowy napęd, lepsze hamulce, lżejsza karoseria. Tego żadna, nawet komunistyczna doktryna nie zabraniała. Nowa karoseria mogła być pretekstem do budowy całkiem nowego pojazdu. I tak oto idea eksperymentowania ze wzmocnionym włóknem szklanym przyczyniła się do zbudowania Syreny Sport – samochodu, który kilkadziesiąt lat po pokazaniu prototypu doczekał się tytułu „Najpiękniejszego auta zza żelaznej kurtyny”, choć powstało tylko w jednym egzemplarzu.

Jest co podziwiać …

carbodydesigncom

Źródło: carbodydesign.com

Pomimo dość pospolitego pochodzenia auto nie było gorsze niż brytyjskie czy włoskie roadstery. Projektanci rysując karoserię wzorowali się na Ferrari 410 oraz Mercedesie 190SL. Z Ferrari przejęto niski i szeroki przód z wysoko osadzonymi reflektorami a zaokrąglony tył przypominał ten z Mercedesa. Pomimo pokrewieństwa ze zwykłą Syreną, nowy model miał być napędzany innym silnikiem. Moc rodem z motopompy nie była na tyle duża, aby Syrena nazywała się Sport. Tylko jak to zrobić, skoro władze miały alergię na samochody sportowe?

Na szczęście projektantem nowej karoserii był Cezary Nawrot, wówczas jeszcze młody adept sztuki projektowania. Roadster musi być niski  – to nie podlega dyskusji. Silnik Syreny był za wysoki. Gdyby podjąć próby upchnięcia go pod maską, przód byłby nieproporcjonalny względem lekkiego tyłu. Zdolni inżynierowie wpadli na pomysł zbudowania z dwóch silników motocyklowych płaskiego boksera.  Silnik, złożony z dwóch aluminiowych głowic od motocykla Junak i osprzętu Panharda Dyna Z, miał 698 cm3 pojemności i moc 35 KM.

Mało? Na 710 kg masy własnej nie był to wynik godny podziwu. Podobno tyle udało się uzyskać z zakładanych 50 KM. Na początku nie kryto rozczarowania prędkościami, które osiągano podczas testów – zaledwie 60-65 km/h to nie były wartości godne auta sportowego. Jednak znaleziono przyczynę – pedał gazu. Po modernizacji Syrena była zdolna pędzić ponad 110 km/h, co na tę moc było już wartością wystarczającą. Więcej nie było potrzebne, gdyż na drogach PRL – u i tak jeździło się wolniej.

Do zapewnienia sportowych wrażeń, oprócz silnika, potrzebne jest odpowiednie zawieszenie. Syrena Sport miała nowoczesne tylne zawieszenie oparte na wahaczach wleczonych, drążkach skrętnych i hydraulicznych amortyzatorach – nie pionowych a prawie poziomych. Przednie zawieszenie było takie samo jak w Syrenie 100, ale z drobną różnicą – innymi amortyzatorami. Na tym podobieństwo się kończyło. Sportowa Syrena miała biegi tam, gdzie powinna od samego początku mieć zwykła, czyli w podłodze.

… i z tej strony też …

designtekapl

Źródło: designteka.pl

Wymiary nadwozia nie były imponujące. Ich wartości, z oczywistych względów, są szacunkowe. Długość nadwozia wynosiła równe 3,8 m, szerokość zaledwie 1,45 m a wysokość nieco poniżej 1,3 m. Rozstaw osi – 2300 mm, podobnie jak w klasycznej Syrenie. W środku miejsca dla dwóch osób. Wnętrze nie rozpieszczało luksusem, gdyż większość osprzętu pochodziła od Syreny 100 oraz Warszawy. Z tej ostatniej przejęto koło kierownicy, przełączniki oraz prędkościomierz. Wycieraczki oraz ozdobne listwy pochodziły z Syrenki.

Syrena Sport w założeniach konstruktorów miała być roadsterem, co oznaczało brak stałego dachu. Miała, bo w zasadzie była nim, ale tylko z wyglądu. Sztywny dach, który miał służyć tylko podczas deszczu okazał się na tyle potrzebny, że został przytwierdzony na stałe. Nie z powodu deszczu a przyczyną tego była mała sztywność nadwozia. W zasadzie jej brak, który szybko dał znać o sobie na drogach wątpliwej jakości. Nawet jako coupe auto prezentowało się na tyle atrakcyjnie, że aż chciało się nim jeździć.

Jazda Syreną Sport nie była łatwa. Auto nie miało nawet spryskiwaczy szyby, wentylacji ani ogrzewania. Nawet najmniejsza kolizja uszkodziłaby prototyp, gdyż pojazd nie posiadał przedniego zderzaka a tylko tylny, chromowany. Prezent partii na 1 maja 1960 roku, czyli prezentację Syreny Sport, poprzedziły tysiące kilometrów testów. Nawet sam konstruktor jeździł prototypem. Auto kilkukrotnie się popsuło a po każdej dłuższej trasie wykonane z pleksi szyby wymagały starannej polerki. Ten materiał nie był najlepszym wyborem na szyby.

Co na to Gomułka?

2cvclubpl

Źródło: designteka.pl

Do momentu ukrycia prototypu w garażach FSO auto miało przebieg 29 tys. km. Choć właśnie w ramach czynu społecznego budowano to auto postanowiono, że nie zostanie zbudowane w większej liczbie sztuk. Sportowe auto, według ówczesnych władz, w gospodarce planowanej nie miało racji bytu i kojarzyło się z imperialistycznym złem. Ostatecznie, jedyny prototyp został zniszczony na początku lat 70-tych, kiedy magazyny FSO potrzebowały miejsca na nowe prototypy. Auto próbowano ocalić, ale do dziś zachowały się tylko zdjęcia.

Na szczęście dla Syreny Sport, którą media  okrzyknęły nawet „peerelowską Corvettą”, pomysł odbudowania prototypu odżył. Obecnie istnieje kilka różnych replik, z których najbardziej znana jest ta, której powstanie zawdzięczamy producentowi znanej wódki. Choć tylko kształtem nadwozia przypomina swój pierwowzór (reszta to Triumph), auto zyskało uznanie. Syrena Sport swój ponowny debiut miała na odcinku Karowa, podczas Rajdu Polski 2012. Kibice nie czekali na przejazd znanych rajdówek, czekali właśnie na nią. Wkrótce auto doczeka się krótkiej serii.

Artystyczna wizja nowej Syreny Sport

z13760655Q,Nowa-Syrena-Sport

Źródło: wordlesstech.com

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Przeczytaj poprzedni wpis:
Modne dodatki na każdy sezon – część ostatnia

Wśród wielu konstrukcji, które coraz częściej różnią się tylko nazwą i ceną są również takie, które wyróżniają się „czymś”, co...Czytaj...

Zamknij