Bracia Louis, Fernand oraz Marcel Renault w 1898 roku założyli w swojej przydomowej szopie warsztat, w którym zaczęli montować automobile. Nie było to miejsce na miarę wczesnych fabryk Forda czy Cadillaca, a pomimo tego ich konstrukcje można było uznać za dopracowane. To oni jako pierwsi, jeszcze przed Cadillakiem zbudowali model z nadwoziem zamkniętym – znany jest jako Renault coupe a jego powstanie datuje się na rok 1899. Swoim wyglądem przypominał wąską lektykę zabudowaną na podwoziu automobilu.
Chcąc uczynić swój biznes bardziej znanym, bracia Renault aktywnie uczestniczyli w wyścigach. Szczególnie Marcel, który startował za kierownicą modeli własnej konstrukcji. Na przełomie XIX i XX wieku marka Renault wygrywała wiele wyścigów. Korzyści z tego dało się szybko zauważyć. Zaledwie rok po założeniu firmy u braci Renault pracowało około 60 osób a łączna produkcja – 76 sztuk była wartością przyzwoitą, oczywiście jak na tamte czasy. Tak jak dziś, wówczas sport był ważnym narzędziem promocji każdej młodej marki.
Bracia Renault – Louis, Marcel i Fernand
W odbywającym się 1900 roku, liczącym aż 1448 km, wyścigu z Paryża do Tuluzy i z powrotem Renault nie miało sobie równych. Startujące w klasie do 400 kg bolidy tej marki były mocne (jak na tę klasę pojazdu) i bardzo zwinne. Nawet znaczny balast w postaci mechanika nie wpływał na dynamikę jazdy. Renault z silnikami o małej mocy 16 lub 20 KM z łatwością wyprzedzały większe i znacznie mocniejsze konstrukcje osiągając imponujące czasy przejazdu trasy. Były jednak bardzo delikatne, tak jak bolidy Red Bulla w dzisiejszej F1.
Do 1902 roku bracia Renault nie posiadali w ofercie własnego silnika. Napęd pochodził od De Diona i był stopniowo przez nich modernizowany. W 1902 roku Louis zbudował bardzo dobry silnik o pojemności 3750 cm3 i znacznej wówczas mocy – niecałych 25 KM. Pomimo tego, że ówczesne bolidy już osiągały moce ponad 2 – krotnie większe, bolidy braci Renault były lekkie i zużywały mniej paliwa przez co wygrywały nawet z cięższymi, mocnymi Mercedesami. Te zużywały ogromne ilości paliwa i często zakopywały się w trudnym terenie.
Bardzo lekka konstrukcja z początku była zachwalana. Jednak szybko okazało się, że bolid nie jest aż tak doskonały, jak wcześniej sądzono. Na prostym odcinku prowadził się wzorowo, ale zakręty były problemem. Niedociążona konstrukcja szybko traciła stabilność i wpadała w poślizg. Bolid przy większych prędkościach (rzędu 90 – 100 km/h) wychylał na zewnątrz łuku, co w połączeniu z wąskimi oponami i tylnym napędem mogło spowodować utratę kontroli nad pojazdem i groźny w skutkach wypadek.
Rozbity bolid Marcela Renault – zdjęcie z 24 maja 1903 r.
O tym wkrótce miał przekonać się Marcel. Na trasie wyścigu Paryż – Madryt w 1903 roku jego bolid wypadł z drogi. 40 – konny bolid na wybojach stracił stabilność i, niczym pocisk, wystrzelił prosto w pole. Przy prędkości ponad 100 km/h wybił się w powietrze wyrzucając mechanika. Rene Vauthier – mechanik jadący z Marcelem odniósł kilka obrażeń. Natomiast Marcel odniósł ciężkie obrażenia i po dwóch dniach od wypadku zmarł. Wyścigu jednak nie przerwano, gdyż o tym fakcie organizatorzy dowiedzieli się tuż przed samą metą.
Trzy lata po śmierci Marcela z firmy odszedł Fernand. Był to moment szczególny dla historii tej marki. „Spółka braci Renault” wówczas wystawiła swój nowy model AK do wyścigu o Grand Prix de l’Automobile de France. Morderczy wyścig rozgrywany wokół miasteczka Le Mans liczył 12 okrążeń (każde po 102 km). Zwyciężył Ferenc Szisz w automobilu Renault osiągając średnią prędkość przejazdu ponad 101 km/h. Był to ogromny sukces marki, której zarządzanie pozostało już tylko w rękach Louisa.
Emerytura Fernanda nie trwała zbyt długo, gdyż ten trzy lata później zmarł. Od 1909 roku firma nosiła nazwę „Samochody Renault” i powoli traciła rodzinny charakter działalności. Do sportu wrócono dopiero w latach 20-tych, kiedy Renault zaczęło bić rekordy w jeździe długodystansowej. Konstrukcje przygotowane z myślą o rekordach nie były już ani lekkie, ani zwinne tak pierwsze modele tej marki – były to zmodernizowane wersje największych limuzyn z ogromnymi zbornikami paliwa i ciężkimi, mocnymi silnikami.
Luksusowe Renault typ BY z 1910 roku
Dopiero pod koniec lat 40 – tych postanowiono, że najmniejsze modele Renault będą brały udział w imprezach sportowych. Niezwykle zasłużonym dla tej marki był Amedee Gordini, którego konstrukcje wielokrotnie wygrywały rajdy oraz wyścigi torowe. Od modelu 4CV, poprzez serie 8 i 10, niezwykle rzadką „12-tkę” kończąc na niesamowitym 5 Turbo – wszystkie te konstrukcje były wierne idei „sportowego samochodu dla ludu”, którego przebudowa z modelu seryjnego byłaby względnie tania i prosta. Co dalej? To już zupełnie inna historia …

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









