DNA marki według „Historii …”, #10 – Porsche

przez | 23 grudnia, 2024

Dla jednych Porsche to „Garbus na sterydach”, dla drugich to wynalazki, które zmieniły XX wiek. To „marka osobista”  – choć pojęcie to funkcjonuje dopiero kilka lat. Porsche to … Ferdynand Porsche – człowiek i jego geniusz wykorzystany w różnych celach – dla sportu, rekordów oraz na polu bitwy po niewłaściwej stronie. Porsche ma status producenta, który szczyci się dopracowaną technologią i od wielu lat zajmuje czołowe miejsca w rankingach niezawodności. Od ponad pół wieku produkuje ten sam model, ale ciągle go modernizuje.

„Masz Porsche? Jesteś kimś” – niby tak, ale dziś Porsche, pomimo astronomicznej ceny, nie jest zabawką elit. Przez SUV-y, których produkcja stanowi ponad połowę ogólnej liczby wyprodukowanych w ciągu roku modeli, Porsche przestaje kojarzyć się z pojazdem przedstawicieli „wolnych zawodów” a często jest „mafiowozem” lub służy jako miejski transporter dla przedszkolaków. Zdarza się, że ciągnie przyczepę. Jakie naprawdę jest a raczej jakie powinno być Porsche? Na to pytanie odpowiedź zawierają poniższe modele tej marki.

Lohner-Porsche Mixt (1899) – … że co? Dokładnie tak, gdyż to jest pierwsze „prawdziwe Porsche”, choć tylko w połowie. Dlaczego? Bo nazwisko młodego konstruktora tej hybrydy (!) było obecne jedynie w materiałach promocyjnych drukowanych na łamach ówczesnej prasy.  Ferdynand w wieku 24 lat projektuje przodka Priusa. To potrafi tylko Porsche.

Pierwsza hybryda na świecie

Źródło: Porsche

Volkswagen (1934) – przodek pierwszych „prawdziwych Porsche”. Narysowany przez kalkę techniczną z projektu Tatry, ale stopniowo unowocześniany i noszący własne cechy konstrukcyjne. „Garbus” to punkt przełomowy w karierze Ferdynanda, który wtedy był „pupilem nazistów”. Jak Porsche kopiuje, to od najlepszych.

Pierwszy KdF

Źródło: The Golden Bug

Porsche Typ 64/VW 60K10 (1938) – Garbus, który chciał wygrać wyścig Berlin-Rzym i pochodna „Typu 60”. Do jego napędu projektowano silnik V10, ale ostatnie wykorzystano wzmocniony silnik Volkswagena. Powstały 3 sztuki. To prekursor klasycznego kształtu Porsche – to pierwsza „żaba”. Porsche ma swój charakterystyczny kształt.

Porsche 64

Źródło: autoviva

Porsche 550 (1953) – znane jest tylko z jednego powodu, który oczywiście … znacie. Faktem jest, że było lekkie, mocne i wyważone tak, że tył lubił wyprzedzać przód. Wyścigówki Porsche z tamtych lat wygrywały z mocnymi V12 Ferrari i Mercedesami. Tak oto rodziła się legenda Porsche. Poprzedziła ją … miejska legenda o niewyjaśnionym wypadku.

Porsche 550

Źródło: RM Sotheby’s

Porsche 901 (1963) – jeszcze przed interwencją Peugeota. Kształty ostrzejsze od 356. Silnik mocniejszy, ale nadal chłodzony powietrzem. To ostateczne zerwanie z Garbusem. Pozostaje tylko pomysł na rozmieszczenie mechanizmów, ale są one inne niż w przedwojennej konstrukcji. Porsche to teoria ewolucji, która trwa do dnia dzisiejszego.

Tył Porsche 901

Źródło:  wikimedia

Porsche 917 (1968) – lekka „rakieta” w sam raz na Le Mans. Napędzany „płaskim V12” mistrz wyścigów długodystansowych. W zależności od ustawień – albo katapultował się do „setki” w 2 sekundy albo osiągał 390 km/h. To platforma do rozwoju technologii wyścigowej i … zdolny aktor. Porsche to gwiazda kina i występuje z najlepszymi.

Porsche z filmu „Le Mans”

Źródło: Hemmings

Porsche 924 (1976) – zwrot o 180 stopni? Porsche znów korzysta z techniki VW. Silnik z mikrobusa w samochodzie sportowym? A jednak, Porsche dzięki temu jest względnie tanie i dostępne a umieszczenie silnika z przodu pozwala przewozić „cokolwiek” w bagażniku. Porsche może być tanie i praktyczne, ale ma to swoją cenę.

Porsche 924 – prawy profil

Źródło: VW Heritage

Seat Ibiza (1983) – … że co? Porsche w latach 80 i 90-tych utrzymywało się ze sprzedaży technologii. Tak oto powstał silnik dla Seata, a później całe Audi RS2 oraz Mercedes 500E. Sprzedając technologię Porsche zapewniło sobie fundusze na zakup chłodnicy do nowej generacji 911. Porsche jest przedsiębiorcze, w przeciwieństwie do konkurencji.

System Porsche – Seat Ibiza

Źródło: sprzedajemy.pl

Porsche Boxster (1996) – cisza przed burzą. Spadkobierca „550-tki” jest szybki, ale nie tak narowisty jak „Skurczybyk”. Ma chłodnicę, którą rok później dostanie każda „911-tka”. Jeździ nią serialowa „Nikita”, jeżdżą plastikowi celebryci z okładek brukowców. To początek nowej ery – Porsche będzie powszechnym dobrem, luksusowym, ale bardziej dostępnym.

Porsche Boxster

Źródło: wikimedia

Porsche Cayenne (2002) – „Nein, nein, nein…!”. Kloc o sportowych osiągach, z silnikiem Diesla i z hakiem holowniczym to godny spadkobierca czołgu Maus. To pierwsze Porsche, którego pomysłodawcą był dział marketingu i analiz a nie projektanci. Tym samym to Porsche dostosowało się do rynku a nie rynek do Porsche.

Cayenne pierwszej generacji

Źródło: Lux Motors

Porsche to człowiek i dzieło jego życia. To sport i luksus. To również miejska legenda i życie na szczycie. Porsche ma pochodzenie pospolite, ale niepospolitą technologię. Nie jest święte, gdyż wypłacając odszkodowanie Tatrze przyznało się do ściągania podczas „lekcji rysunku”. Porsche lubi się uczyć, ale od 30 lat nie jest już gimnazjalistą a profesorem, który uczy młode pokolenie. Rozmienia się na drobne, ale dzięki temu potrafi przetrwać w trudnych czasach. Czy to źle? Nie, gdyż pomaga tylko tym, którzy na to zasługują.

Porsche nadąża za zmianami trendów. Nie jest tanie, ale jeżeli chce takie być, nawet z popularnych części tworzy pojazd godny herbu wchodzącego w skład swojego logo. Porsche to nie tylko „Porsche” – to nazwa nie tylko samochodu, ale sposobu na bezawaryjną eksploatację. Dlaczego? Dzięki doświadczeniu i eksperymentom, które dały nam „Srebrne Strzały”, machiny wojenne z II Wojny Światowej i wyścigówki, które bez awarii jeździły po torach przez kilkadziesiąt godzin. Czy Porsche wstydzi się części swojej historii?

Nie, gdyż to nie machina wojenna zabija a sterujący nią ludzie. Ferdynand Porsche był aresztowany a część jego prac przejęli alianci. Porsche tym samym udowadnia, że nie wszystko należy oceniać „zerojedynkowo”. Porsche ma chłodnicę – to znak nowych czasów, pełnych norm, do których trzeba się dostosować. Od nowej generacji ma nawet „turbo bez Turbo” w najsłabszym 911 a nawet „Turbo bez turbo” w … elektrycznym Taycanie. Żeby tak zrobić trzeba mieć … turbo w głowie. Pustej głowie …