Ja też taki chcę!

przez | 13 listopada, 2017

Józef Stalin – „Miłościwie Panujący Ojciec Wszystkich Towarzyszy Związku Radzieckiego” nie był osobą uprzejmą i zamiast należnego mu szacunku wzbudzał u swoich współpracowników niepokój. Hitler, który po 1941 roku stał się jego głównym wrogiem, był prawdziwym troskliwym ojcem narodu III Rzeszy. Podobnie jak Adolf, Józef Stalin nie mógł jeździć zwykłym samochodem. Hitler uwielbiał rodzime Maybachy i Mercedesy a Stalin nie miał większego wyboru, gdyż radziecka motoryzacja była jeszcze w powijakach – kopiowano obcą technologię.

Taki też był ZIS 101 E – specjalna wersja modelu 101, której zmontowano jedynie dwie sztuki. Ważący 2,5 tony pojazd służył Stalinowi do podróży pomiędzy jego daczą a Kremlem. Oba pojazdy często poruszały się w kolumnie a w jednym z nich zawsze wożono sobowtóra. Na kolumnę dokonano nawet kilku zamachów, na (nie)szczęście nieudanych, co skłoniło Wodza do decyzji o zmianie środka transportu. Nowy model miał być wyposażony w pancerz, który uchroniłby go przed „wdzięcznością” ze strony innych towarzyszy.

ZIS 101 E oraz Józef Stalin i jego najbliżsi współpracownicy

Źródło: rosyjska wikipiedia

Stalin podczas pamiętnych konferencji z prezydentem Ameryki i premierem Wielkiej Brytanii uważnie przyglądał się jankeskiej limuzynie. Chciał mieć „coś” podobnego, ale nie mógł jej zamówić. Na zrealizowanie tego planu wybrał ZIS–a (Zakład Imienia Stalina), który od kilku lat w małych ilościach produkował ciężkie limuzyny na potrzeby radzieckiej „wierchuszki”. Auto dla Stalina miało być odporne na wszystko, co mogło spotkać Naczelnego Wodza. Miłościwy Ojciec Narodu mógł spodziewać się postrzału lub bomby, o otruciu nawet nie wspominamy.

ZIS 115, który miał należeć do Stalina i jego najbliższych był jedną z wersji modelu 110. ZIS 110 nie był żadną nową konstrukcją, ale kopią ówczesnych amerykańskich limuzyn. Najczęściej doszukiwano się podobieństwa do luksusowego Packarda serii 180. Istotnie ZIS był wierną kopią tego auta, ale propaganda i tak twierdziła, że jest inaczej. Pomimo podobieństwa nie można odmówić tej konstrukcji solidności godnej czołgu, co wiązało się z porównywalną masą oraz zużyciem paliwa godnym średniego rozmiaru ciężarówki.

Seryjny ZIS 110 ważył około 2,5 tony. Jego pancerna odmiana, w zależności od wersji ważyła nawet 8 ton. Taki ciężar wynikał z użycia ciężkich płyt pancernych, które ulokowano głównie w tylnej części pojazdu. Ciężkie były również szyby, których grubość wynosiła 8 cm a ich ciężar stanowił 1/8 tego, co ważył cały pojazd. Opancerzenie pojazdu tworzyło klatkę, która miała chronić Wodza „od wszelkiego złego”. Projekt tej konstrukcji nosił nazwę „zbrojona kapsuła”. Pomysł został później skopiowany do nowych generacji limuzyn ZIŁ- a.

Dla zachowania pozorów opancerzenie było tak ukryte, że z zewnątrz nie można było poznać, czy to „zwykły” ZIS czy jego specjalna wersja. To można dopiero zauważyć po otwarciu ciężkich drzwi, przez które wsiadało się do wnętrza pojazdu. Wnętrze było wykończone najlepszymi materiałami z niezwykłą starannością. Projekt deski rozdzielczej był oczywiście w stylu amerykańskim – z liniowymi wskaźnikami i dużym kołem kierownicy ze zdobieniami. Wszechobecny luksus nijak miał się do ówczesnej doktryny politycznej, ale nikt o tym Wodzowi nie wypominał.

Deska rozdzielcza ZiS-a 115

Źródło: wallpaperup.com

Pomimo długości wynoszącej 6 metrów w środku miejsca nie było zbyt wiele, gdyż (oprócz opancerzenia) ograniczał je skopiowany z Packarda silnik. 6 – litrowe R8 (tak, to rzędowy) o mocy 140 KM było bardzo długie. Napęd na tylne koła przenosiła 3 – biegowa przekładnia. Jak na 6 – metrową limuzynę pojazd był zwrotny a jego promień skrętu wynosił 7,4 m. Koła miały rozmiar 16 cali. W powyższego wynika, że standardowa „110-tka”  była typową limuzyną z tamtych lat – szybką, ciężką i mająca za nic ekologię. Nietypowy był tylko pewien pasażer.

Pancerna „115-tka” nigdy nie była demonem prędkości, co można wytłumaczyć potrojonym ciężarem. Podczas, gdy „110-tka” osiągała nawet 160 km/h cięższa odmiana mogła zbliżyć się do 120 km/h zużywając przy tym nieograniczone ilości paliwa. Choć zużycie paliwa określano na bajońskie 27,5 dm3 ten wynik należało często mnożyć przez dwa, np. gdy auto toczyło się po mieście. Co dziwne, taki pojazd, choć typowo burżuazyjny, służył władzom kraju, gdzie powinna być szeroko pojęta równość. Czy to była forma komunistycznej hipokryzji?

Stalin wysiada z ZiS-a 115

Źródło: carstyling.ru

W myśl propagandy zwykłemu chłopu miał wystarczyć rower a mieszkańcom miast – komunikacja miejska. Tymczasem specjalnej wersji dla Stalina oraz komunistycznych dygnitarzy powstały aż 32 sztuki. Modele te zmontowano w 1946 i 1947 roku. Stalin z obawy o swoje życie nigdy nie korzystał z tego samego pojazdu dwa razy. Ciągle je zmieniał. Choć pancernymi ZIS-ami jeździli również inni towarzysze, Stalin zawsze miał do dyspozycji pojazd w innym kolorze, tak aby zmylić zamachowców. Przez kilka lat takie procedury były skuteczne.

Jednak nawet pancerny ZIS nie uchronił Stalina od zemsty współtowarzyszy. W 1953 roku został otruty i żaden pancerny pojazd nie mógł temu zapobiec. Historia ZIS-a jako marki zakończyła się w 1956 roku. Rolę rządowych limuzyn przejęły mniejsze Wołgi oraz limuzyny ZIŁ, które nadal służą najważniejszym osobom w Rosji. Od 1996 roku firma AMO, która produkowała ZIS-y oraz ZIŁ-y jest pod kontrolą merostwa Moskwy i produkcja samochodów osobowych marki ZIŁ odbywa się tylko na jego (lub Kremla) zamówienia.