Mechanik nie musi być „specem” od ekonomii i rachunkowości.
TAK, nie musi, ale nie zwalnia to od przyswojenia minimum wiedzy z dziedziny funkcjonowania podmiotów gospodarczych na rynku oraz zrozumienia podstaw rachunkowości. Mechanik, szczególnie gdy prowadzi swoją działalność, musi wiedzieć:
- jakie ponosi koszty?
- jaki ma zysk?
- jak szukać dobrych i niedrogich części?
- jak przyciągnąć klienta?
- w co inwestować i kiedy?
- w jaki sposób nawiązać długoletnie i korzystne kontakty z dostawcami?
To, że korzysta z usług księgowych nie oznacza, że nie musi kontrolować swojego budżetu. Choć powierza część pracy innym osobom, nie znaczy, że może nie ma obowiązku kontrolowania funkcjonowania własnego biznesu i interweniowania w sytuacji kryzysowej. Wiedza, którą przyswoi w szkole – na lekcjach przedsiębiorczości, ekonomii czy rachunkowości będzie towarzyszyć mu całą karierę zawodową. Trzeba ją utrwalać i systematycznie rozwijać gdyż ta, podobnie jak w przypadku przedmiotów zawodowych, ulega ciągłym zmianom.
Mechanik nie musi korzystać z nowoczesnych technologii.
MUSI! Nie każdy mechanik naprawia pojazdy z lat 50-tych, które można naprawić za pomocą dosłownie „trzech narzędzi”. Nowoczesne konstrukcje wymagają znajomości obsługi komputerowych systemów diagnostycznych. Komputer, nawet najlepszy, sam pojazdu nie naprawi, ale wskaże możliwe przyczyny co z kolei oszczędza czas, który można przeznaczyć na … naprawę innych pojazdów – tym samym zwiększa się wydajność pracy a w konsekwencji tego przynosi większy zysk. Jednak informatyzacja w warsztacie to nie tylko naprawy.
Mechanik korzystający z komputera diagnostycznego
Źródło: Infor
Promocja w internecie to dziś podstawa a nie każdy warsztat stać na usługi agencji reklamowej. Montaż prostego filmu nie wymaga dyplomu szkoły filmowej (czego dowodem są liczne kanały internetowe prowadzone przez mechaników), ale wymaga od nas poświęcenia kilku godzin na naukę. Mechanik w dobie internetu i mediów społecznościowych powinien potrafić sam stworzyć profil na przynajmniej jednym portalu społecznościowym, zrobić prosty folder lub stronę internetową. Czy to jest trudne? Na pewno nie tak trudne jak naprawa kapryśnego „Francuza”.
Na szczęście dziś do dyspozycji mamy proste programy, które ułatwiają nam pracę nad promocją naszej działalności. Przeciętnemu użytkownikowi stworzenie w/w form promocji zajmie najwyżej kilka godzin. Nowoczesny mechanik powinien posiadać nie tylko komputer. Warto zainwestować w małą kamerę lub przynajmniej “kij ze statywem do telefonu”. Na pewno będzie przydatny w przygotowaniu zdjęć służących do promocji. Dlaczego ma to robić? Dlatego, że chwalenie się umiejętnościami to dziś podstawa funkcjonowania na rynku pracy.
Mechanik nie szuka klientów, sami go znajdują.
Tego jako „Historia …” życzymy wszystkim młodym mechanikom. Tymczasem na taki luksus mogą pozwolić sobie Ci, którzy na rynku funkcjonują już przynajmniej kilka lat. Otwierając warsztat zwykle pierwszymi klientami są znajomi i rodzina, później dopiero przypadkowi klienci. Przedsiębiorczy młody mechanik sam musi szukać klientów. Gdzie ich znajdzie? W promieniu kilkunastu kilometrów, ale później, dzięki odpowiedniej promocji, promień ten będzie coraz większy. Z czasem, gdy będzie specjalistą od nietypowych maszyn, jego odbiorcą będzie nawet … klient zagraniczny. Tak, to również jest możliwe.
Typowa reklama warsztatu
Źródło: Allegro
Jakiego mechanika klienci znajdą sami? Doświadczonego! Takiego, który ma wiedzę i umiejętności oraz potrafi promować siebie i swoje umiejętności. Jak to osiągnąć? Żeby to osiągnąć trzeba być cierpliwym. Pracować i doskonalić się tak, aby nieustannie rozwijać swoje umiejętności. Młody, nawet zaradny, mechanik będzie miał problem z pozyskaniem klientów, ale czas będzie działał na jego korzyść. Przez pierwsze miesiące czeka go wiele rozczarowań, ale przecież „nikt nie powiedział, że będzie tak trudno”. Będzie, po prostu trzeba być wytrwałym.
Mechanik musi być „twardzielem”.
NIE MUSI. Musi być wytrwały a to zupełnie inna “bajka”. Typowy profil psychologiczny mechanika samochodowego zwykle zawiera w sobie cechy dalekie od tych przypisywanych romantykom. Tymczasem nasza osobowość zależy od nas samych i wynika z naszych doświadczeń życiowych. To, że mechanik płacze nad stanem naszego pojazdu raczej nie powinno dziwić a raczej niepokoić klienta. Bycie „twardzielem” powinno kojarzyć się z prostym i konkretnym modelem decyzyjnym w procesach związanych z zarządzaniem warsztatem lub nawet decyzjami życia codziennego.
Bycie „twardzielem” to również odpowiednia „słuszna” postura. Tymczasem, mechanik nie musi być „mięśniakiem” i „koksem”. Dzisiejszy postęp techniczny pozwala na tyle odciążyć nasze mięśnie, że nawet „pryszczaty nastolatek w rurkach” poradzi sobie ze zmianą koła. Dobrej klasy narzędzia to znaczące ułatwienie dla nowego pokolenia mechaników. Wspomaganie prądem czy ciśnieniem powietrza ogranicza siłę potrzebną do demontażu lub montażu elementów. Takie narzędzia są coraz tańsze i przez to coraz bardziej powszechne.
Czy bycie mechanikiem to „wiocha”?
Dlaczego ten zawód jest uważany za gorszy niż zawód chirurga skoro w każdym z nich przeprowadza się „operacje”, od których zależy “zdrowie kogoś lub czegoś”? Bycie chirurgiem dla maszyn nie powinno być w żaden sposób postrzegane jako ujma a przedstawiciel tego zawodu nie powinien być postrzegany jako „nieuk” i „efekt porażki systemu edukacji”. Wręcz przeciwnie – szkolnictwo zawodowe powoli „wstaje z kolan” a mechanicy zyskują należne im miejsce wśród „zawodowców”. Szukając dowodów najlepiej … włączyć YouTube lub telewizor.
Najpopularniejszy mechanik w Polsce
Źródło: Youtube
„Profesor Chris”, choć jego kanał miał być żartem, dziś jest najpopularniejszym medium informacyjnym o mechanice pojazdów. Prowadzi go mechanik a nie wynajęty aktor. Ma wiedzę i doświadczenie, które potrafi przekazać. Ma również dar skupiania na sobie uwagi innych ludzi. Dzięki takiej promocji ma wielu klientów. Podobnych osób jest coraz więcej. Czy taki mechanik to „wiocha”? Absolutnie nie. Taki „zawodowiec” na pewno poradzi sobie z prowadzeniem własnego biznesu i zapewni sobie źródło utrzymania dla siebie i swojej rodziny przez długie lata.
Jaki naprawdę jest wizerunek młodego przedsiębiorczego mechanika?
Wbrew wielu stereotypom jest to osoba, która świadomie wybrała, taki a nie inny, zawód. Zrobiła to nie z „musu”, ale dlatego, że ma plan na życie. Takiego planu często nie mają uczniowie szkół ogólnokształcących. Nie jest to rosły mężczyzna – może to być blondwłosa niewiasta, która ma oryginalne zainteresowania. Wielu przedstawicieli tego zawodu udowadnia, że bycie mechanikiem nie wyklucza oryginalnych zainteresowań, dbałości o higienę i „kulturalnego” słownictwa. Nie wyklucza również wyższego wykształcenia, dzięki któremu może swoją wiedzę przekazywać uczniom.
Niestety, czasem mechanik to też „Janusz biznesu” – stereotypowy „prywaciarz”. Na szczęście dotyczy to tylko „marginesu” tego zawodu. Dobry zawodowiec i przedsiębiorca potrafi „żyć w zgodzie” z Urzędem Skarbowym i ZUS-em. Młody przedsiębiorca to rozumie i stosuje się do przepisów prawa – dzięki temu może liczyć na zniżki i „wyrozumiałość” w przypadku ewentualnych problemów z prowadzeniem biznesu. Szuka klientów za pomocą nowoczesnych mediów i potrafi promować to co robi a przy okazji również i swoją osobę. Wie, że on też jest najlepszą reklamą swojego biznesu.
Młody mechanik jest cierpliwy i wytrwały bo wie, że nie od razu będzie zarabiać dużych pieniędzy. Musi nauczyć się pozyskiwać środki, oszczędzać i inwestować. Teorię tego przyswoi w szkole, ale zastosuje w praktyce dopiero kilka lat później. Przedsiębiorczy mechanik nie stroni od książek i szkoły bo wie, że czas poświęcony na naukę to inwestycja w przyszłość. W czasie edukacji tyle samo czasu poświęca teorii jak i praktyce. Niestety, często młodzi adepci sztuki naprawiania pojazdów postrzegają szkołę jako „zło konieczne” a nie inwestycję.
Młody przedsiębiorca, który prowadzi warsztat, jest dynamiczny i potrafi dostosować się do zmian na rynku usług. Dostosowuje się do okresowych zmian popytu na usługi i skupia wokół siebie grono wiernych i zdolnych pracowników. Zarządzania nimi nie nauczy się w ciągu jednego dnia. Potrzebuje na to czasu i wsparcia ze strony osób, które przekażą mu cenne doświadczenie.
Na koniec …
Zapewne wielu z Was zastanawia się po co właściwie napisałem ten tekst. Odpowiedź jest prosta. Otóż, jeszcze do niedawna w społeczeństwie pokutował mit, że „do szkoły zawodowej lub branżowej idą tylko nieuki, które nie mają ambicji i nie chcą się uczyć”. Otóż mają ambicję i plan na przyszłość zawodową. Szkoła zawodowa nie jest skupiskiem nieudaczników, ale młodych ludzi z pasją, którą chcą rozwijać zamiast uczyć się teorii, która w dorosłym życiu nie będzie im potrzebna. W zamian za to będą mieć pewne źródło dochodów, bo „prawdziwych fachowców” ceni się zawsze.
Podobne wpisy:
Zarządzanie innowacjami - ewolucja nadwozia samochodowego, część pierwsza
Jak uczyć o historii motoryzacji?
Marketing w motoryzacji, czyli jak pojazd staje się kultowy, youngtimerowy i klasyczny - część piąta...
Marketing w motoryzacji, czyli jak pojazd staje się kultowy, youngtimerowy i klasyczny - część czwar...
Marketing w motoryzacji, czyli jak pojazd staje się kultowy, youngtimerowy i klasyczny - część druga
Zarządzanie innowacjami - ewolucja nadwozia samochodowego, część druga
Reklama w świecie motoryzacji - od początków aż do XXI wieku, część ostatnia - czasy internetu i prz...
Zarządzanie produkcją - produkcja masowa w motoryzacji, część 3.
SKUTECZNA REKLAMA WARSZTATU SAMOCHODOWEGO - PORADNIK, CZĘŚĆ PIERWSZA

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









