Czy można mieć „stare” i „nowe” jednocześnie? Połączenie stylu retro z nowoczesnością raczej nie wróży niczego ładnego. Są jednak i tacy, dla których „nowe retro” jest piękne i chętnie „to” kupują. Takimi klientami są głównie Japończycy, którzy kochają wszelkiego rodzaju drogowe dziwolągi. W Japonii istnieje wiele firm, które najnowszy model dowolnego japońskiego producenta przerobią na auto z lat 50 lub 60-tych. W jaki sposób to zrobią? Głównie za sprawą nowych elementów nadwozia – błotników, reflektorów i chromowanych zderzaków.
Wyobraźnia projektantów tego typu konstrukcji nie zna granic, choć najczęściej wzorują się na klasycznych brytyjskich modelach z lat 50 i 60-tych. Szczególnie na Mini oraz Austinach klasy średniej. Nie wszystkie modele mają przerobione wnętrza, czego skutkiem są kiczowate połączenia klasycznej sylwetki z „kosmicznymi” deskami rozdzielczymi. Przed Wami dwuczęściowy artykuł ukazujący zjawisko „japońskiego stylu retro” w motoryzacji oraz modele, które do złudzenia przypominają powojenne europejskie konstrukcje. Zaczynamy!
Najbardziej popularną konstrukcją tego typu jest pojazd marki Copel Bonito, który w zasadzie jest 5 – drzwiowym Nissanem Micrą przebudowanym na wzór Wolseleya 1100. Pojazd posiada zupełnie inną przednią i tylną część nadwozia. Przód wieńczy chromowany zderzak oraz ogromna, ozdobna atrapa chłodnicy. Tył jest nieco wydłużony i skrywa duży bagażnik, do którego dostęp gwarantuje klapa pochylona pod znacznym kątem. Dwie charakterystyczne pary drzwi zdradzają pochodzenie pojazdu. To dobrze znana Micra K11 ze wszystkimi jej zaletami.
Charakterystyczny tył Copela Bonito

Źródło: retro-rides
Podobny model na bazie Micry oferuje Mitsuoka. Jedyną różnicą jest to, że Copel skupia się na serii K11, natomiast Mitsuoka z Micry K12 i K13 potrafi „wyczarować” model łudząco podobny do … Jaguara Mark II (przynajmniej w teorii). Konsekwencją tych „czarów” jest nadwozie typu sedan i mniejszy otwór załadunkowy. Od strony mechanicznej to nadal Micra, co obniża koszty napraw mechaniki i, częściowo, blacharki. Copel napędzany był silnikami 1.0 i 1.3 dm3 a Mitsuoka Viewt napędzana jest nowszą generacją silników – o poj. 1.2 i 1.4 dm3 .
Mitsuoka Viewt

Źródło: wikimedia
Mitsuoka to nie tylko „najmniejszy Jaguar świata”. Zakład ten przerabia modele Mitsubishi, Nissana, Toyoty a nawet Hondy. Warto zwrócić uwagę na modele Le Sayde, które bazują na Nissanie Silvia. Wyglądem przypominają pojazdy z lat 30-tych, ale ich urok jest dyskusyjny. Japoński Batman na pewno nie będzie obojętny na widok modelu Oriochi, który napędza silnik Toyoty o poj. 3.3 dm3 pochodzący z modeli Camry lub Alphard. Pomimo ewidentnej brzydoty tylko ten model Mitsuoki zasługuje na szerszą wzmiankę. O innych lepiej nie wspominać.
Jednym z najbardziej spektakularnych modeli Mitsuoki w ostatnich miesiącach stał się „Rock Star”. Jest to nic innego jak Mazda MX-5 odziana w karoserię przypominającą … Chevroleta Corvette 3. generacji. Jedynym elementem karoserii, po którym można poznać pochodzenie, są drzwi. Reszta to idealna kopia Corvette Sting Ray. Mitsuoka nie oferuje niestety silnika V8 i trzeba zadowolić się konstrukcjami Mazdy o poj. 1.5 lub 2.0 dm3. Konstrukcja spotkała się z zainteresowaniem klientów i producent z trudem realizuje zamówienia na japońską wizję Chevroleta.
Mitsuoka Rock Star

Źródło: CarBuzz
Ciekawym „nibyretro” jest Mooku Rene – mały mikrobus, który technicznie bazuje na Hondzie Vamos a wizualnie przypomina legendarnego busa Citroena, czyli Typ H. Przód tego pojazdu wykonano na wzór francuskiej legendy i wygląda jak zrobiony z blachy falistej. Reszta jest już mniej oryginalna. Pojazd napędza silnik o poj. 656 cm3 , który spełnia przepisy obowiązujące dla „kei-cars”. Firma Mooku wytwarza również model Princess, który bazuje na Nissanie Micra i jest podobny do Copela Bonito. Nie jest jednak tak popularny jak Copel.
Styl retro nie jest domeną tylko małych warsztatów. Do tradycji powracają również więksi producenci. Przykładem jest Suzuki Alto Lapin, które w zamyśle projektantów miało przypominać oryginalne Mini produkowane w latach 1959-2002. Miało, gdyż jego kanciastą karoserię można było porównywać do Renault 4. Należące do segmentu „kei-car” autko ma taki sam silnik i jak zwykłe Alto (zgodny z filozofią „kei-cars”) a wyższą cenę próbuje rekompensować kolorowym dachem i oryginalnym nadwoziem. Lapin oferowany jest tylko na rynku japońskim.
Suzuki Alto Lapin

Źródło: response.jp
Specyficznym rodzajem aut stylizowanych na „retro” są Nissan Crew i wybrane odmiany Toyoty Crown (jest kilka linii modelowych). Są to pojazdy przeznaczone głównie dla taksówkarzy oraz policjantów. W tym przypadku swoją linię zawdzięczają księgowym, którzy „krojąc” koszty chcą prostej konstrukcji – zupełnie jak Ford i GM ze swoimi „krążownikami”. Wyposażone w tylny napęd oraz słabe, ale pancerne silniki nadal znajdują nabywców, choć technologicznie są już mocno przestarzałe i nie pasują do obecnego wizerunku każdego z producentów.
Wzornictwo i technologia godna lat 70-tych (2 – litrowe benzynowe silniki o mocy 90 KM) pozwalają na korzystanie z instalacji gazowych, dzięki czemu nawet japońscy „taksiarze” mogą oszczędzić. Oferty sprzedaży Nissana Crew z instalacją gazową i przebiegiem 500 tys. km nie stanowią żadnej sensacji, choć i większe przebiegi również się zdarzają. Jeżeli Nissan Crew wydaje się komuś zbyt staromodny, wówczas może kupić model Cedric, którego jedna z wersji jest produkowana bez większych zmian od 1987 roku. Klientem Cedrica są głównie policjanci.
Nissan Crew z lat 1993-2009

Źródło: BestCarMag
Nie, Cedric nie jest pojazdem pościgowym, gdyż jego słaby 100 – konny silnik zasilany LPG z trudem rozpędza ciężkiego sedana do prędkości 170 km/h. Cedric, Crew i Crown pomimo wielu drobnych zmian, nadal pozostają w ofercie, choć popyt na nie systematycznie spada. Tego typu konstrukcje są dowodem na to, że japońska motoryzacja, podobnie jak koreańska, również przez wiele lat kopiowała z Amerykanów i Europejczyków. Najlepszym tego przykładem jest Mitsubishi Debonair z lat 1964-1986, które przypomina amerykańskie „kompakty” z lat 60-tych (głównie Dodge’a i AMC).
Idea Mini została na nowo zinterpretowana przez Daihatsu. Model Trevis to nic innego jak Cuore odziane w karoserię godną oryginalnego Mini. Ma 5 – oro drzwi, co jest zaletą w tym segmencie. Ultraekonomiczna konstrukcja tego pojazdu sprzyja taniej eksploatacji, niestety osiągi litrowego silniczka nieco rozczarowują. Niewątpliwym plusem tego pojazdu jest przód, którego linia jest identyczna jak małych samochodów z lat 50-tych. Samochód produkowano w latach 2004-2009. Następca nie jest już tak oryginalny i całkowicie zatracił swój unikalny charakter.
Daihatsu Trevis

Źródło: Moto Encyklopedia
Moda na styl retro nie ominęła również samochodów terenowych. Toyota FJ Cruiser to nowoczesna wizja klasycznej „Czterdziestki” z przełomu lat 60 i 70-tych. „Stary” Land Cruiser w nowej formie był wielki i ciężki, choć bardzo praktyczny. Dostępny był z parą drzwi otwieranymi do tyłu, co było dodatkowym atutem przemawiającym za zakupem tej nostalgicznej „terenówki”. Napędzany 4 – litrowym silnikiem o mocy 250 KM SUV był popularny jedynie w USA. Toyota zrezygnowała z jego produkcji i skupiła się na programie rozwoju pojazdów sportowych. I słusznie …
Toyota FJ Cruiser

Źródło: Autoweek
Na koniec tej części retro w wydaniu Subaru. Subaru Casa Blanca ma jedynie przód i tył nawiązujące do stylu retro. Wraz z debiutem Imprezy producent chciał wpisać się w nowy trend. Niestety oferta obejmowała jedynie najsłabsze silniki i minimalne modyfikacje, co nie było w żaden sposób uzasadnione wysoką ceną. Produkowano je w kilku seriach na przełomie 1999 i 2000 roku, po czym zrezygnowano na rzecz bogato wyposażonych odmian nowej Imprezy. Późniejsze Imprezy nie miały nic wspólnego ze stylistyką godną lat 50-tych.
Subaru Casa Blanca

Źródło: V10.pl
Podobne wpisy:
Zabytkowe Misiomobile - najbardziej "tęczowe" pojazdy z duszą, część druga
Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie, #3
Dlaczego prowadzenie bloga to taka ciężka praca?
Modne dodatki na każdy sezon - część pierwsza
Bajka pt. "Polak potrafi", część pierwsza (poprawiona)
Klasyk w kinie - kino akcji, horrory i seriale. Część ostatnia
"Old games for old boys" czyli gry komputerowe z dawnych lat - część druga
Pytania i odpowiedzi, #24
Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie, #2

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.






