Istnieje teoria, według której stylistyka ma wpływ na zużycie paliwa. Wpływ ten zwykle wyraża się różnicą kilku procent, podobnie z resztą jak używanie klimatyzacji, świateł czy innych urządzeń pokładowych. Dla celów jak najmniejszego spalania konstruuje się modele o karoserii w kształcie kropli, zmniejsza prześwit i powierzchnię czołową. Niektóre konstrukcje coraz bardziej przypominają samoloty wojskowe. Wśród tego typu konstrukcji wyróżnia się Jetcar, którego linia nadwozia przypomina kabinę nowoczesnego myśliwca. Skrzydeł niestety zabrakło.
Firma powstała w 2000 roku a 3 lata później – na frankfurckim salonie, zaprezentowała swoje dzieło. Pojazd, choć w dużej mierze bazował na Smarcie (silniki), był jednak autorską konstrukcją. Jetcar z założenia miał być pojazdem miejskim, który do jazdy zużywa minimalne dawki paliwa. Niskie spalanie miała zagwarantować niska masa, mikroskopijny silnik wysokoprężny przejęty od Smarta i rekordowo niska wartość współczynnika oporu powietrza Cx. Z tych obietnic inżynierowie firmy wywiązali się na 100%.
Jetcar
Źródło: jetcar.de
Karoseria Jetcara jest połączeniem dwóch szkół wzornictwa. Dolna część przypomina pojazd wyczynowy klasy GT a górna część jest niemal całkowicie przeszklona i kojarzy się z kabiną nowoczesnego myśliwca. Szyby – zarówno czołowa jak i boczne nachylone są pod znacznym kątem a ich duża powierzchnia znacząco ułatwia manewrowanie. Powierzchnia czołowa jest znikoma i tworzy jedną, spójną całość. Przeciwieństwem przodu jest tył – niski i szeroki, co generuje docisk aerodynamiczny i tym samym poprawia właściwości jezdne.
Diesel o pojemności 0,8 litra i skromnej mocy 41 KM (początkowo, po modernizacji 54 KM) pozwala na osiągnięcie prędkości do 160 km/h i rekordowo niskie zużycie paliwa na poziomie 2,8 litra na 100 km. To teoria, gdyż podczas użytkowania Jetcar zużywał nieco ponad 3 litry/100 km co i tak jest rewelacyjnym wynikiem. Rekordową średnią uzyskano się na trasie i przy bardzo małym obciążeniu słabego silnika. Nie na laboratoryjnej hamowni, na której można uzyskać absurdalnie niskie, nierealne wyniki. To częściowo usprawiedliwia Jetcara.
Dzięki zastosowaniu bardzo drogich włókien węglowych Jetcar jest bardzo lekki, przez co napęd Smarta nie był bardzo obciążony. Autko od początku produkcji nie musiało się wstydzić większych i bardziej łapczywych modeli segmentów A i B, do których miało należeć. Miało, bo nie było zaliczane do mikrosamochodów. Pomimo małej kabiny długość nadwozia Jetcara przekracza 4 metry. To nie pozwoliło na to, aby wymagający japońscy klienci rejestrowali auto jako kei – car i korzystali z rządowych ulg, w tym najważniejszej – nie musieli wykupywać miejsca parkingowego.
Jetcar – równie kosmiczny z boku
Źródło: auto-bild.de
Ciekawostką jest wnętrze. Przestronne, ale tylko kierowcy wyczynowi mogą się w nim odnaleźć. Owalna kabina skrywa pojedyncze drzwi, które zazwyczaj znajdują się po lewej stronie (jest też wersja „brytyjska”). Po ich otwarciu ukazuje się fotel kierowcy, centralny zestaw wskaźników i koło kierownicy. We wnęcę za kierowcą znajduje się miejsce dla pasażera, do którego dostęp jest możliwy przez uchylenie oparcia fotela kierowcy. Pasażer jednak nie powinien być zbyt wysoki, gdyż opadająca linia dachu (kopuły) ogranicza miejsce.
Wnętrze Jetcara
Źródło: autopege.org
Nie każdy jednak chce wydać na Jetcara 50 tys. euro. Tyle właśnie kosztuje najtańsza wersja. Chcąc utrzymać sprzedaż na jakimkolwiek poziomie firma wprowadziła do oferty wersję cabrio (bez szklanej „bańki” dachu) oraz mocniejsze silniki … również z oferty Smarta. Benzynowy silnik o pojemności 0,7 litra może i nie zapewni oszałamiających przyspieszeń, ale moc 62 lub nawet 82 KM przy niespełna 660 kg wagi to już całkiem przyzwoity wynik. Te wersje mogą osiągać prędkości nawet 200 km/h – to dla tej konstrukcji prędkość lotnicza.
Jetcar pozostaje dowodem tego, że Niemcy nie projektują tylko nudnych, pozbawionych polotu samochodów. Pomimo kosmicznej ceny, Jetcar wciąż znajduje klientów a wokół marki powstało zrzeszenie właścicieli i sympatyków. Za te pieniądze mogą kupić coupe Mercedesa lub BMW a nawet używane Ferrari albo Porsche, które gwarantują wyższy komfort jazdy i zupełnie inny poziom osiągów. Jednak tylko Jetcar pozwala poczuć się jak pilot myśliwca, choć nigdy nie oderwie się od asfaltu.
Podobne wpisy:

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









