W 1936 roku do oferty Vanvoorena wprowadzono nadwozia do luksusowego Delahaye serii 135. Nadwozia dla modeli tej serii „klepano” jeszcze w 1950 roku. W 1938 roku nowy, mniejszy model Rollsa – Wraight również pojawił się w portfolio Vanvoorena. Z tego roku pochodzi Bentley 4 1/2 litra, którego zaopatrzono w nadwozie coupe o aerodynamicznym kształcie. Nadwozie o nazwie „Fixed-Coupe” wyposażono w błotniki o „lotniczym” kształcie oraz klapę bagażnika o niskim progu załadunku. Jednym z zamawiających był klient z Argentyny.
W 1938 roku z manufaktury Van Voorena wyjechało kilkanaście sztuk „Hispano” serii 68. Wśród nich dwa kabriolety – dwudrzwiowy z masywną konstrukcją dachu oraz czterodrzwiowy z usztywnieniem ukrytym w środkowym słupku. Rok później z manufaktury wyjechał Bentley Corniche – zapowiedź wzornictwa Bentleya na lata 40-te. Połączenie aerodynamiki, sportu i luksusu zostało pomalowane w ciekawy sposób. Wokół okien lakier był jaśniejszy i łączył się z listwą wokół maski. Linia przodu przypominała projekty Lincolna z tamtego okresu.
Bentley Corniche i Bugatti dla Szacha (poniżej – zdjęcie współczesne)
Źródła: Bentley, Ultimate Car Page
W 1939 roku Van Vooren stworzył swoje najbardziej znane dzieło. Było to Bugatti z karoserią w stylu art-deco. Model 57C ubrano w aerodynamiczną i bogato zdobioną karoserię. Ciekawostką były reflektory za chromowanymi kratami, zabudowane błotniki przednie i wykończenie progów chromowanym pasem okalającym krawędzie blachy. Pojazd miał trafić do przyszłego Szacha Iranu. Samochód był oparty na modelu, który wcześniej przerobiono w warsztacie Figoni et Falaschi. Do dziś uważany jest za najwybitniejsze dzieło stylu art deco w motoryzacji.
W 1939 roku Rolls-Royce złożył zamówienie na karoserię dla wyścigówki na Le Mans w 1940 roku. Ambicją brytyjskiej marki była wygrana w tym prestiżowym wyścigu. Dostarczono podwozie, karoseria została wstępnie wytłoczona i zamontowana. Projekt zawieszono na czas wojny a prototyp został zniszczony podczas bombardowania. Dokumentacja techniczna do dziś jest przechowywana w archiwum Rollsa. W latach 1941-1942 liczba zamówień spadła do zera. Remontowano jedynie sprzedane egzemplarze. W roku 1943 firma padła ofiarą działań wojennych.
W 1943 roku zakład został zbombardowany. Zniszczona została prawie cała dokumentacja techniczna nadwozi. Niezwłocznie po zakończeniu działań wojennych podjęto decyzję o odbudowie warsztatów. W 1946 roku udało się odbudować część warsztatów i wpłynęły pierwsze zamówienia. Dotyczyły głównie renowacji przedwojennych samochodów. Według oficjalnej dokumentacji pierwszym powojennym projektem było nadwozie dla Bentleya Mark VI. Wyposażono je w krótki i wysoki bagażnik oraz pokrywę w formie trapezu. Był to element charakterystyczny dla modelu „Fixed-Head Coupe”.
Delahaye z karoserią Van Voorena
Źródło: Flickr
Jednym z ostatnich projektów było Delahaye 135M Coupe. Projekt z 1950 roku przypominał powojenne projekty Alf Romeo. Aerodynamiczne coupe nie miało wielu ozdób, ale jego proporcje (długa maska, krótka kabina i siedzenia tuż przed tylną osią) to kwintesencja luksusowego GT z tamtych lat. Pojazd dotrwał do dnia dzisiejszego i na aukcji został sprzedany za 286 tys. euro co jest ceną atrakcyjną względem wartości historycznej. W 1950 roku postanowiono zamknąć zamówienia. Wkrótce po tym zapadła decyzja o zamknięciu zakładu. Vanvooren przeszedł do historii.
Do późnych lat 70-tych pojazdy karosowane przez Vanvoorena były niedoceniane przez kolekcjonerów. Paradoksalnie, pamięć o tej pracowni powróciła dzięki rewolucji w Iranie i wzmiankach o słynnym pojeździe Szacha, który przez historyków motoryzacji uważany jest za najwybitniejsze dzieło stylu art-deco. Obecnie brytyjskie i francuskie modele karosowane przez Vanvoorena są wyjątkiem na aukcjach i wystawach. Zostało ich niewiele a ceny szybko rosną. To pewna inwestycja dla bogatych inwestorów i pamiątka po paryskich „motoryzacyjnych krawcach” okresu międzywojennego.
Van prosto z Paryża – część pierwsza
Podobne wpisy:
Mercedes i lata największej próby
Gordini - jego konstrukcje i ulubiony kolor
Józefie, dziękujemy za prezent!
Sentinel i standardowa moc pary
Cichociemna
Campari - największy u Enzo
Pokrętna historia przedniego napędu
Z "Historią ... u rolnika" czyli historia ciągników rolniczych, część pierwsza
Bowler - w tajnej służbie Jej Królewskiej Mości

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









