Niezły odlot, część druga

przez | 31 października, 2022

{Jako, że poprzednia część szybko stała się jednym z najczęściej czytanych wpisów przedstawiamy jego kontynuację.}

Toyota Crown – karawan w typowo azjatyckim stylu przerobiony chałupniczo z kombi lub z limuzyny. Pod maską solidny silnik (benzynowy lub diesel), na błotnikach chromowane lusterka a z tyłu namiastka świątyni, w której znajduje się najważniejszy pasażer. Idealny dla trenerów wschodnich sztuk walki lub yakuzy w drodze na ich wieczną emeryturę.

Jaguar E-Type – to nie jest „prawdziwy” karawan. To raczej filmowy rekwizyt (z filmu „Harold i Maude”), ale ma w sobie pewną tajemnicę. Jest jednocześnie piękny i dziwny ze swoją krótką „przestrzenią ładunkową” i wysokim kanciastym dachem. Najlepszy wybór na karawan dla małych artystów wielkiego formatu.

Packard – Miller 120 – wielka luksusowa karoca z pięknymi ozdobami, ogromnymi zderzakami skąpanymi w chromie oraz przeszkleniem na wzór okna w salonie na jachcie lub w samolocie. Z przodu wielki silnik, z tyłu ciekawie poprowadzona linia drzwi. Najwyższy luksus dla tych, co za życia mieli manię wielkości i chcą odejść z tego świata z najwyższymi honorami.

Ford T – wysoki, wąski, powolny i popularny, ale w tej wersji może być dziełem sztuki. Dziwny w prowadzeniu – kierowca musi nauczyć się obsługi wielu różnych pedałów i dźwigni. Dzięki oryginalnej zabudowie tani i prosty Ford T zyskuje piękne kształty, choć pod nimi jest nadal pudło na kołach. Idealny na ostatnią drogę dla pioniera i wynalazcy.

Opel Omega – wielkie kombi w jeszcze większym formacie z tylnym napędem i dużym silnikiem (3.0 V6). Długa i wysoka ładownia pozwala zmieścić każdego pasażera. Kiedyś limuzyna, później duży i tani „upalacz” a dziś w tej wersji to idealny  pojazd na pożegnanie polskiego „Sebixa” lub statystycznej „Karyny”. Albo … „Janusza”.

Nissan Leaf – elektryczny kompakt z wysoką zabudową. Pod długim i wysokim nadwoziem seryjny silnik i baterie. Nieseryjny wygląd i proporcje. Auto wygląda jak krzyżówka Papamobile ze Skodą Roomster. Na swój sposób oryginalny pomysł (bywają gorsze projekty). Na ostatnią drogę dla pionierów elektryfikacji o ile w drodze na cmentarz nie zabraknie prądu.

Motocykl z wózkiem bocznym – najbardziej oryginalny pomysł na odejście z hukiem (niezależnie od motocykla). Karawan motocyklowy to przeszklony wózek boczny zaopatrzony w relingi na wieńce. Uciągnie go każdy duży motocykl. Szalony projekt, ale w pełni użyteczny na ostatnią drogę dla każdego motocyklisty. Kumple ze stowarzyszenia umrą z zazdrości.

Fiat Multipla – tak, to oryginał. Pierwsza Multipla w tym nadwoziu jest dłuższa od wersji osobowej, ale nadal nie przekracza 4 metrów długości. Nowe nadwozie mogło być wykończone chromowanymi inkrustacjami oraz efektownym krzyżem lub monstrancją na dachu. Silnik z tyłu, co przeszkadzało w załadunku. Dla katolików we włoskim stylu.

Rolls-Royce Silver Spirit – najwyższy komfort i najlepsze wykończenie dla tych, których „coś” wykończyło. Rolls w tej wersji to nadal najlepsze materiały i legendarna figurka na chłodnicy. Jest wielki, skąpany chromem i ponadczasowy. Idealny dla tych, co nie dadzą o sobie zapomnieć albo dla tych co zmarli w ekstazie. Jedno nie wyklucza drugiego.

Porsche „Panumiera” – to pseudonim jednego z najszybszych karawanów. W tej wersji to Porsche jest przedłużone o ponad metr. Tylny błotnik oraz wielka szyba boczna przypominają kadłub nowoczesnej łodzi, ale Rodius nie jest aż tak brzydki jak tył tego Porsche. To karawan dla tych, którym za życia ciągle się „gdzieś” spieszyło albo nie dbali o swój wygląd.

 

Niezły odlot, część pierwsza

Niezły odlot, część trzecia i ostatnia