FSO – nasza marka narodowa, która niestety już nie istnieje. Powstała jako wyraz sprzeciwu wobec Fiata, który po wojnie chciał produkować w nowej fabryce modele klasy średniej. Oczywiście nie był to sprzeciw ze strony Polaków. Ostatnią nadzieją dla FSO miał być Chevrolet Aveo. Niestety nie był, choć na tle Poloneza czy Lanosa był konstrukcją godną XXI wieku. Już kilkanaście lat hale fabryki stoją puste. Ich wyposażenie znika w „tajemniczych okolicznościach” i nie należy spodziewać się reaktywacji produkcji.
Historia FSO to kopalnia wiedzy na temat rozwoju polskiej motoryzacji. Tak naprawdę, ta marka nie była nigdy polska w stu procentach. FSO, pomimo początkowemu buntowi, przez wiele lat było bardziej włoskie niż polskie i korzystało z włoskiej technologii. Jakie naprawdę było FSO? Odpowiedź na to znajdziecie poniżej. Wybrać 10 konstrukcji, które świadczą o charakterze tej marki było niezwykle trudno. Oto wynik naszych poszukiwań.
GAZ M-20 (1946) – to od niej zaczyna się historia FSO. Zanim z fabryki wyjechały pierwsze Warszawy eksperymentowano z montażem Pobiedy. Była już wtedy archaicznym tworem, ale dzięki niej inżynierowie jak i zwykli mechanicy zdobyli cenne doświadczenie. FSO zaczynała w trudnych czasach. Jedyne, co mieliśmy to stary model na licencji i zdolnych inżynierów.
GAZ M-20 „Pobieda”
Źródło: carstyling.ru
Syrena 101 (1953) – prototypy musiały poczekać kilka lat na rozpoczęcie produkcji. Pierwszy małolitrażowy seryjny model z FSO. Tani, wtedy jeszcze nowoczesny. Dla milionów Polaków był szansą na posiadanie pierwszego samochodu. Produkcję przeniesiono do FSM, ale to właśnie w FSO „Królowa Poboczy” zaczynała swoją przygodę życia. FSO to również tanie i popularne konstrukcje.
Syrena 101
Źródło: Polskie Radio
Syrena Sport (1960) – była „wybrykiem” inżynierów, którzy eksperymentowali z tworzywami sztucznymi. Piękny roadster, choć ze słabym „sercem” i wieloma problemami natury technicznej. Określana „najpiękniejszym samochodem zza Żelaznej Kurtyny”. Taka też była, choć była tylko prototypem. Projektanci związani z FSO potrafili narysować „coś”, co będzie podziwiane w całej Europie.
Syrena Sport
Źródło: histografy
Warszawa 210 (1964) – kopia Forda? Być może, ale tak naprawdę to wizytówka możliwości FSO. Limuzyna z 6 – cylindrowym silnikiem. Przestronny i wygodny pojazd dla pierwszych sekretarzy lub najwyższych władz wojskowych. Miała być odpowiedzią na amerykańskie „kompakty”. Dlaczego nie udało się wprowadzić do produkcji? O tym zapewne wiedzą jedynie twórcy GAZ-a 24 i radzieccy sekretarze partyjni.
Warszawa 210
Źródło: autofakty.pl
Fiat 125p GTJ (1975) – wyścigowy potwór ze 198 – konnym silnikiem oraz lekką karoserią osiągający 230 km/h. Spojlery, poszerzony tył i przyspieszenia jak w samolocie. Za kierownicą – Andrzej Jaroszewicz i Maciej Stawowiak. GTJ był tak szybki, że z tyłu zamontowano … podwójne tarcze hamulcowe. Przy GTJ nawet „Polostratos” wydaje się zwyczajną konstrukcją. Niesamowite FSO, niesamowita maszyna.
Prototyp Fiata 125p GTJ
Źródło: menway
FSO Ogar (1977) – praktyczna tylna klapa, cztery miejsca, sportowy wygląd i otwierane reflektory. Gdyby nie słaby silnik, byłby konkurentem dla … Lotusa Eclata i Porsche 924. To pierwszy polski „Shooting Brake”. To wszystko udało się zmontować z części … Fiata 125p oraz wykorzystując inwencję twórczą polskich inżynierów. FSO to nie tylko skansen, kiedyś potrafiło wytyczać trendy.
FSO Ogar
Źródło: menway
Mikrobus widokowy FSO (1978) – zmontowany z części Żuka i Nysy pojazd reprezentacyjny „specjalnego przeznaczenia”. Nowoczesne, przeszklone nadwozie projektu Zbigniewa Wattsona pozwalało przewieźć potencjalnych inwestorów wokół terenów przyfabrycznych. Inwestorzy, owszem, byli zachwyceni fabryką, ale nawet najlepsza propaganda nie była w stanie przyciągnąć strumienia gotówki do fabryki.
Mikrobus FSO
Źródło: menway
Polonez Coupe 2.0 DOHC (1981) – najlepszy Polonez jaki kiedykolwiek zjechał z taśmy montażowej? Być może. Niestety to tylko krótka seria, ale historia nadała mu status unikatu, którego cena jest zagadką. Silnik o mocy 112 KM był nowoczesnym i mocnym źródłem napędu. Ten model to dowód na to, że inżynierowie z FSO byli jak magicy – stworzyli „coś” niezwykłego, choć użyli do tego „zwykłych” części.
Polonez Coupe
Źródło: wikimedia
Wars (1985) – hatchback w popularnym segmencie rynku. Nadzieja polskiej motoryzacji, która niestety przegrała z brakiem ambicji rządzących oraz … wpływem Fiata. W latach 80-tych FSO wyraźnie odstawało z ofertą od zachodniej konkurencji, tymczasem w prasie pojawia się artykuł, że chcemy produkować konkurenta dla Golfa i Kadetta. FSO potrafiło zaskoczyć konkurencję i zrobiło to w odpowiednim momencie.
FSO Wars
Źródło: autokult
Polonez Kombi (1999) – „jaki kraj, takie Subaru Forester” (tak złośliwi określali ten model). Najlepiej wykonany Polonez w historii. Tylna część nadwozia wykonana z laminatu. Niestety, zabrakło mocnego silnika a przestrzeń ładunkowa była ograniczona przez mechanizmy przeniesienia napędu. To ostatni produkt „naszej” marki a zakończenie jego produkcji było dla FSO początkiem końca działalności.
Polonez Kombi
Źródło: czerwonesamochody.com
Jaka była nasza narodowa marka? FSO to „festiwal niewykorzystanych szans”. Nie stały za nią wielkie pieniądze. Oferta opierała się wyłącznie o licencje lub była miksturą licencyjnych rozwiązań oraz wiedzy inżynierów. Tych mieliśmy (i mamy) naprawdę zdolnych. FSO było kreatywne i, podobnie jak VW, potrafiło z tych samych części tworzyć wiele różnych konstrukcji. Te jednak nie miały „szczęścia”, gdyż kreatywność zawsze była ograniczana przez radzieckie władze lub przez Fiata, który dbał o to żeby nie tworzyć sobie wewnętrznej konkurencji.
Tak, FSO miało problemy z jakością, oferowało przestarzałą technologię, ale to, co z niej powstawało przez wiele lat nie było gorsze od tego, co powstawało na „Zachodzie”. Marka ta była naszą dumą narodową, której nie zniszczył nawet pewien dziennikarz motoryzacyjny, według którego Ferrari F355 ma 6 – cylindrowy silnik. Doceniamy to dopiero po latach dbając o egzemplarze, które zachowały się w dobrym stanie. Są one coraz droższe, zatem odzyskują należne im uznanie. Jakie było FSO? Po prostu było …
Podobne wpisy:
DNA marki według "Historii ...", #5 - Bugatti
DNA marki według "Historii ...", #7 - Citroen
Erotico
DNA marki według "Historii ...", #34 - Buick
DNA marki według "Historii ...", #33 - Rolls-Royce
DNA marki według "Historii ...", #10 - Porsche
DNA marki według "Historii...", #2 - Audi
DNA marki według "Historii...", #1 - Alfa Romeo
DNA marki według "Historii...", #25 - Mazda

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.
















