Czy zastanawialiście się kiedyś co trzeba zrobić żeby trwale zapisać się na kartach historii motoryzacji? Jednym ze sposobów jest pobicie rekordu prędkości na lądzie. Do tego potrzebujemy: umiejętności, sponsora z dużą gotówką, odpowiedniej trasy i oczywiście pojazdu.
Od 120 lat, od kiedy notuje się rekordy, wynalazcy tworzą różne pomysły na pojazdy zdolne pokonywać kolejne bariery i rywali. By stworzyć własny taki pojazd musimy przyjrzeć się temu jak oni próbowali pokonywać kolejne granice i co im w tym pomogło. Co sprawiło, że próba była udana i jaka konstrukcja pojazdu pozwoliła na ustanowienie nowego rekordu. Czy na sukces wpłynął sam napęd, paliwo, aerodynamika czy inne czynniki. Tych jest wiele a ich liczba zwiększa się wraz z kolejnym odnotowanym rekordem. Im szybciej, tym jest większa liczba potencjalnych „pułapek” czyhających na sukces próby i bezpieczeństwo kierowcy.
To zestawienie zawiera 10 pomysłów konstrukcyjnych, które znajdziemy analizując kolejne pojazdy rekordowe. Zaczynamy?
1. … a może elektryczny napęd?
„Niezadowolona” zadowoliła się prądem i dzięki temu przekroczyła 100 km/h. Pojazd Jenatzego napędzał silnik elektryczny a zapas prądu wystarczył na całą próbę i jeszcze kilka kilometrów. Niby niewiele, ale moment obrotowy gwarantował solidne przyspieszenie, którego nie mógł dać żaden ówczesny silnik o napędzie „wybuchowym”. Niestety waga pojazdu elektrycznego zdolnego do bicia dzisiejszych rekordów prędkości byłaby duża – zespół napędowy o mocy przynajmniej kilkunastu megawatów i ogniwa o pojemności megawatogodziny to przynajmniej kilka ton. Musimy pobić barierę dźwięku a napęd z Tesli nam w tym nie pomoże.
„Nigdy niezadowolona” i jej kierowca
Źródło: All Car Index
2. … a może kilka wielkich silników spalinowych?
Historia zna podobne przypadki. Rekordowy „White Triplex” miał 3 silniki lotnicze o mocy około 500 KM … każdy. Moc około 1500 KM uzyskana z pojemności 81 dm3 i ukryta w 36 cylindrach (!) była dostępna jedynie dla przemysłu lotniczego, choć i to wymagało użycia kilku silników. Tymczasem „Triplex” miał je wykorzystać na lądzie. Miał konstrukcję typową dla pojazdów z początku lat 20-tych co oznaczało, że miał ramę, na niej trzy silniki – dwa z tyłu i jeden z przodu a na środku znalazło się miejsce dla odważnego kierowcy (czytaj: samobójcy). Pojazd o masie ciężarówki i aerodynamice stodoły osiągnął imponujące 334 km/h.
„White Triplex”
Źródło: The Old Car
3. … a może więcej kół?
Więcej niż 4? Po co? Nawet rekordowy Mercedes T80, który miał dać nazistom hegemonię na rekordy, miał 3 osie. Wszystko dla lepszej trakcji. Idea była słuszna, ale więcej kół to większy opór i większa masa (w tym przypadku 2,7 tony). Lotniczy silnik o pojemności … 44,5 dm3 i mocy 3500 KM był tak duży i ciężki (807 kg w stanie „suchym”), że konieczne było odpowiednie nadwozie. Wielki streamliner z miniaturowymi skrzydłami rekordu żadnego nie pobił a nawet jeżeli podjęto by się próby to zapewne nie osiągnąłby więcej niż 500 km/h. Wtedy nie było opon dostosowanych do takich prędkości a sam projekt był „pobożnym życzeniem” a nie realnym i sprawnym pojazdem.
Podwozie i silnik Mercedesa T80
Źródło: Motor1
4. … a może coś małego i lekkiego?
Rekordowe pojazdy zwykle są ciężkie, dzięki czemu są stabilne podczas próby. Nawet przedwojenne konstrukcje osiągające około 250-300 km/h ważyły około 3 tony. Późniejsze były cięższe – napęd odrzutowy podnosił ich wagę do 8-9 ton. Na chwilę obecną nie ma źródła napędu, które zagwarantowałoby osiągi powyżej prędkości dźwięku i ważyło mniej niż tonę. Nawet miniaturowy rektor atomowy wymaga specjalnych osłon i chłodzenia. Jedyną szansą może być napęd rakietowy, ale ten ma wiele wad i nie jest bezpieczny. Ochrona kierowcy wymaga zastosowania odpowiednich wzmocnień co również podnosi masę pojazdu. Lekki i mały pojazd pobije wszelkie rekordy, ale równie dobrze może pozostać niebezpiecznym bublem.
„Rekordowa” Honda CRX
Źródło: Super Street
5. … a może bez kierowcy?
Autonomiczny pojazd rekordowy ma wiele zalet. Ogranicza ryzyko kierowcy, ale zwiększa dla gapiów, gdyż taki pojazd może wymknąć się spod kontroli. W tym przypadku konstrukcja będzie nieco lżejsza od tradycyjnej, ale dodatkowa elektronika będzie potrzebowała więcej prądu i miejsca wewnątrz pojazdu. W praktyce oznacza to zastosowanie na tyle „mądrej” sztucznej inteligencji, że ta będzie w stanie oszacować ryzyko i przerwać próbę, gdy tylko odczyty będą sugerowały potencjalne niebezpieczeństwo. Czy elektronika jest w stanie to zapewnić? Jest, co potwierdzają komputery używane w lotnictwie wojskowym.
Pojazd rekordowy przyszłości?
Źródło: 24.hu
6. … a może „super paliwo”?
Pierwsze benzynowe pojazdy rekordowe napędzane były benzyną o niskiej liczbie oktanów. Od lat 30-tych powszechne było użycie mieszanki alkoholi, które dawały gigantyczny wzrost mocy w stosunku do benzyny słabej jakości. W/w Mercedes T80 mógł być napędzany mieszanką acetonu, nitrobenzenu i paliwa lotniczego. Ta mieszanka miała wystrzelić T80 do 750 km/h. Taki „koktajl” niestety nie jest bezpieczny i nawet najmniejszy wyciek oznacza wybuch. Dowodem tego są próby paliwa pokazane na kronikach dokumentujących „sukcesy” nazistowskich technologii – przykładem są pierwsze pociski balistyczne, które często swój „żywot” kończyły na stanowisku do ich wystrzeliwania.
Opel RAK – 2 w napędem rakietowym
Źródło: YouTube
7. … a może rozbudować istniejący pojazd?
Ciekawa propozycja. Z pewnością ogranicza to koszty, ale nie wiemy, czy będzie skuteczne. Przykładem tego był słynny „Bluebird”, który przeszedł wiele modyfikacji. Nie, nie ten powojenny a pierwszy, który na przełomie lat 20 i 30-tych poprawił kilkanaście wyników, w tym własne. Rozwojowa konstrukcja „Niebieskiego Ptaka” pozwoliła na to, że pomiędzy pierwszymi wynikami z 1927 roku a ostatnimi z 1935 roku granica prędkości na lądzie przesunęła się o prawie 200 km/h. Przekraczanie nowych granic wiązało się z zastosowaniem nowego silnika, zmian w zawieszeniu i zastosowaniu lepszego chłodzenia. Każda nowa próba wiązała się z zastosowaniem zupełnie nowego nadwozia.
Ostatnia „ewolucja” Blue Birda z 1935 roku
Źródło: Gina Campbell
10 sposobów na rekordowy pojazd, część druga
Podobne wpisy:
Bajka pt. "Polak potrafi", część druga (poprawiona)
Modne dodatki na każdy sezon - część trzecia
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #5
Oshkosh - parowy rekordzista prosto z USA
Bajka pt. "Polak potrafi", część szósta (poprawiona)
Bajka pt. "Polak potrafi", część pierwsza (poprawiona)
50 twarzy ... BMW serii 3, część pierwsza
Klasyk w "kreskówce" - część pierwsza
Campbell - jedno nazwisko, wiele rekordów

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.













