Stevens Thompson Tjaarda van Starkenberg – to mało amerykańskie nazwisko, prawda? Z pochodzenia Duńczyk, syn samego Johna (a właściwie Joopa) – znanego projektanta, który narysował niezwykły, jak na lata 30-te, pojazd – nowoczesnego Lincolna Zephyra. Kim był noszący to przydługie nazwisko mężczyzna? To Tom Tjaarda, człowiek, który dla włoskiej motoryzacji lat 60 i 70 – tych zrobił więcej niż Ghia, Pininfarina, Gandini czy Giugiaro razem wzięci a spod jego ręki wyszły niesamowite projekty Fiata, Ferrari, Lancii i De Tomaso.
Tom (rocznik 1934) jako 5 – latek wraz z matką przeprowadził się do Detroit. Studiował Architekturę na Uniwersytecie w Birmingham (tym w stanie Michigan). Tam jego talent szybko został zauważony przez profesora Aaarre Lahti, który zarekomendował go do prowadzonej przez Luigiego Segre Carrrozzeria Ghia w Turynie. Stało się tak po zakończeniu projektu sportowego kombi, którego karoserię polecono zaprojektować studentom. Pomysł Toma bardzo się podobał, stąd jego amerykańska kariera nie była zbyt długa.
Po ukończeniu studiów wyjechał do Włoch i rozpoczął pracę dla Ghia. Tam też w 1959 roku powstał jego pierwszy projekt nazwany Selene 1. Wówczas jeszcze pracował pod kierunkiem Sergia Sartotellego. Jednak młodemu projektantowi nadzór okazał się zbędny i już rok później, jako 26 – latek Tom miał „wolną rękę” w tworzeniu nowych rysunków. Rysował co chciał a były to przeważnie modele sportowe. Odkryto, że ma talent. Talent ten wkrótce miał bujnie rozkwitnąć w liczbie kilkudziesięciu znanych i co najmniej kilkuset nieznanych rysunków.
Tom Tjaarda

Źródło: pantera.infopop.cc
Talent ten ujawnił się w projekcie spidera dla Innocenti – modelu 950S Ghia Spider oraz zbudowanym na tym samym nadwoziu IXG Dragster. Z taniego samochodu wyczarował piękny, lekki kabriolet lub nabuzowany energią (wizualną) model inspirowany amerykańskim tuningiem. W tym samym, 1960 roku, Renault Dauphine zyskało nie tylko sztywny dach, ale też linię godną znaczka Ghia. To też zasługa Toma. Podobnie jak tył VW Karmanna Ghia nowej generacji oraz malutkie nadwozie samochodziku na pedały marki Ferbedo.
Po projektach małego karta i kolejnego coupe dla Innocenti o jego talent upomniał się GM. Wtedy też Tjaarda przeszedł do Pininfariny. Tom stworzył atrakcyjne nadwozie dla „amerykańskiego Porsche 911”, czyli Chevroleta Corvaira coupe oraz legendarną Corvettę Rondine. Po coupe na bazie dużego Fiata 2300 oraz Lancii Flaminii przyszła kolej na kolejną Rondine i … pierwsze Ferrari od Tjaardy, czyli 330GT 2+2. Przeciwieństwem dla coupe na bazie Mercedesa 230SL był tańszy Fiat 124 Spider – piękny kabriolet na bazie popularnego sedana.
Fiat 124 spider
Źródło: netcarshow.com
Po małej, szybkiej Lancii Fulvii z 1969 roku Tjaarda narysował kilka modeli dla De Tomaso – małej firmy, która miała ambicje konkurowania z Maserati i Ferrari. Najbardziej znanym było De Tomaso Pantera, które produkowano z przerwami przez 23 lata. Auto nie miało zbyt wielu ozdób, być może dlatego nie zestarzało się a na nim wzorowali się projektanci innych marek – wystarczy zobaczyć jak wygląda BMW M1, czy dowolne „małe” Lamborghini z tamtych lat. Wcześniejszy model Mangusta okazał się zbyt krzykliwy – zarówno w formie jak i prowadzeniu.
Pantera była wielokrotnie modernizowana, choć zmiany wyglądu były minimalne. Przez cały okres produkcji projekt nadwozia przypominał klin. Przód był wyraźnie zarysowany, podobnie jak masywne nadkola oraz niski dach. Auto było „bardziej włoskie niż są Włochy” – bardzo trudne w prowadzeniu, kapryśne i szybkie. Przez to uwielbiane na równi Lamborghini Countach. Tym, co ją wyróżniało był silnik – duże V8 prosto z Ameryki. Głośny, zrywny i pijący paliwo bez opamiętania silnik pozwalał na osiąganie dużych prędkości i znacznych przyspieszeń.
De Tomaso Pantera z 1972 roku

Źródło: hemmings.com
W portfolio Toma znajdują się również pojazdy, którym trudno przypisać udane proporcje czy dobry styl. Są nimi dwa Fordy: Maverick (produkowany), Mustang II (jedna z propozycji) oraz … Zastawa będąca zmodernizowanym Fiatem. Po przemianowaniu Fiata Ritmo na Seata Rondę Tom stworzył dla Chryslera udany model Le Baron oraz Imperiala. Kolejnym, choć mniej znanym, był SUV Magnum mało znanej włoskiej firmy Rayton – Fissore. Było to średnich rozmiarów terenowe kombi, które nawiązywało wyglądem do Range Rovera.
Wyzwaniem okazał się projekt z 1993 roku – wnętrze dostawczego Iveco oraz deska rozdzielcza Lamborghini Diablo po modernizacji w 1995 roku. Podjęta 3 lata później próba reanimacji marki Isotta Fraschini nie udała się, pomimo zebrania wielu pozytywnych recenzji zaprojektowanych przez Toma modeli T8 i T12. Podobny los czekał projekt Qvale Mangusta – wyjątkowej konstrukcji coupe, targi oraz roadstera w jednym nadwoziu produkowane przez krótki czas także jako De Tomaso. Ostatnimi projektami Tjaardy był lifting Fiata Barchetty oraz Shelby serii 2.
Ukoronowaniem kilkudziesięciu lat pracy dla przemysłu motoryzacyjnego był specjalny Ford Mustang, którego … Tom stworzył sam dla siebie. Pokazany w 2006 roku Mustang miał 700 – konny silnik i nadwozie w kolorze Vista Blue. Do tego wszelkie atrybuty aby przegonić większość szybkich modeli z Europy. O doskonały wygląd akcesoriów zadbał sam właściciel. W ostatnich latach stopniowo odkładał ołówek i projektował coraz mniej. Czasem pojawiał się na konkursach samochodowej elegancji. Odszedł 2 czerwca 2017 roku.
Podobne wpisy:
Wspaniały świat braci Giannini
Mors, Citroen i prawdziwy sport
Mega Cruiser - młotek po japońsku
Babcia z Nascar
Pierwsza gwiazda ciężkiego formatu
Rodzina wraca z wojny
Alba, Ojcze!
Jazda włoska czyli ruch drogowy w państwie o kształcie buta
Z "Historią ... u rolnika" czyli historia ciągników rolniczych, część druga

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.







