Wcale nie taki „mały” …

przez | 15 grudnia, 2024

Ameryka kocha silniki 8-cylindrowe. Są na tyle mocne, że mogą dostarczyć znacznych osiągów a kiedy trzeba – ciągnąć wielotonowe ciężary. Niewysilone pozwalają na to aby ich parametry nie zmniejszały się przez lata. Choć za swoją ciężką pracę żądają dużej dawki paliwa to naprawdę na ten wydatek zasługują. Pierwsze, choć stosunkowo nieduże, silniki V8 znane były już w II dekadzie XX wieku ale najbardziej znanym motorem tego typu jest słynny „Small Block” konstrukcji General Motors (a właściwie Chevroleta o czym przeczytacie niżej).

Po raz pierwszy został użyty w pojeździe seryjnym w 1955 roku. Z 265 cali sześciennych pojemności (4,3 dm3) uzyskiwał moc 162 koni „parowych” (czyli hp) – co jest równoznaczne z około 165 KM (koni mechanicznych). Moc rzędu 40 KM uzyskana z jednego litra w latach 50-tych nie była szczególnym osiągnięciem. Oczywiście to była moc przy standardowym gaźniku a jeżeli komuś było mało – mogła wynosić równie dobrze 240 KM – w zależności od rodzaju zasilania. Silnik w tej konfiguracji przetrwał zaledwie niecałe 2 lata po czym został rozwiercony o kolejne cale.

Okładka broszury Corvette z 1955 roku

Źródło: The Corvette Story

Pierwsze rozwiercenie – do pojemności 283 cali pozwoliło na dalsze zwiększenie mocy. Dłuższy skok i średnica tłoka zapewniły wzrost mocy do 195 lub nawet 315 KM. Ta wersja motoru była oferowana okrągłe 10 lat i po raz pierwszy była dostępna z mechanicznym wtryskiem – system marki Rochester Ramjet pozwalał na osiągnięcie wyników rzędu 60-61 KM z jednego litra pojemności, dwukrotnie więcej niż z pojedynczym gaźnikiem. Jednostka ta była kupowana m.in. przez Checkera (producenta taksówek) i Studebakera, gdzie montowano ją w ostatnich modelach tej marki.

W 1962 roku rozwiercono „Małego Klocka” o kolejne cale jednocześnie zmieniając średnicę tłoka – od tego momentu mierzyła 4 cale. Dzięki temu z 327 cali (5,4 dm3) można było uzyskać nawet 375 KM, jednak wymagało to co najmniej podwójnego gaźnika o ogromnej średnicy lub Ramjeta. Była to jednostka już dość wysilona więc kolejnym krokiem w jej rozwoju musiało być kolejne zwiększenie jej pojemności i kolejny, bardziej wydajny układ zasilania. Prawdziwa rewolucja dosięgnęła ten napęd w 1967 roku, kiedy to pokazano generację oznaczoną jako „LT-1” – najpopularniejszy silnik dwóch następnych dekad.

„350-calowy” silnik V8

Źródło: OnAllCylinders

Nowy „Small Block” z 4-calową średnicą był dostępny w trzech wersjach pojemności – 302, 327 i 350 cali. Przez prawie 36 lat był montowany w prawie każdym większym modelu koncernu GM – od rodzinnych sedanów, poprzez pojazdy terenowe, kończąc na sportowych i wyczynowych. W zależności od konfiguracji osiągał moc od 145 (wersja odprężona) do 370 KM (z układem wtryskowym). Najsłabszy wariant dostosowany był do norm spalania, które w latach 70-tych ostatecznie przyczyniły się do wymarcia krążowników i muscle cars. O jego osiągach lepiej nie wspominać, podobnie jak o spalaniu.

W 1992 roku pojawił się „LT1” – duma amerykańskiej motoryzacji. Silnik tak dobry, że napędzał każdy model koncernu GM przeznaczony na rodzimy rynek. Długi Cadillac Fleetwood dzięki niemu „jakoś” jeździł, policyjny Caprice skuteczniej łapał piratów drogowych a Camaro i Corvette … szybciej uciekały od ścigających je radiowozów. Był to silnik niezwykle udany, choć jego konstrukcja była bardzo prosta i nawet w ostatnich latach produkcji wciąż bazowała na prostej technice 2 – zaworowej i jednopunktowym wtrysku, przez co w Europie był „zagazowywany”.

W międzyczasie na krótko pojawiały się różne wersje tego motoru, z których największa miała pojemność aż 6,6 dm3, czyli aż 400 cali. Istniały także wersję „odprężone”, które osiągały moc rzędu 25 do 35 KM z każdego litra pojemności, np. wersja 4,3 dm3 o mocy 110 KM dostosowana do pojazdów dostawczych. Ta generacja „Małego Klocka” była uważana za oszczędną. Nawet w Corvette zużycie paliwa przy normalnym użytkowaniu wahało się w granicach od 14 do 17 litrów/100 km a nieliczni mistrzowie ekonomicznej jazdy osiągali wynik nawet 10 litrów/100 km.

„Mały klocek” w Cadillaku Escalade z 1999 roku

Źródło: autoblog

Tego wyniku niestety nie dało się powtórzyć w dużych SUV-ach, gdyż ich masa była o pół tony większa o sportowych modeli Chevroleta czy Pontiaca. Najcięższe modele wyposażone w ten silnik ważyły ponad 3,5 tony co zdecydowanie wykluczało zbliżenie się do jednocyfrowego wyniku. Najbardziej znaną „mutacją” tej serii jest napęd Corvette ZR 1 z lat 90-tych – „Small Block” zaopatrzony w  technikę Lotusa o nazwie „LT5” i mocy 375-450 KM uzyskanej bez doładowania. Firmy tuningowe podnosiły moc tego silnika … nawet dwukrotnie a i tak był on trwały i niezawodny.

Najbardziej znane V8 montowano nie tylko w modelach koncernu GM. Do dnia dzisiejszego silnik ten wykorzystywany jest przed wielu producentów replik znanych marek oraz w zawodowym jak i amatorskim sporcie. Swoją popularność zawdzięcza przede wszystkim solidnej i prostej konstrukcji, która przez wiele lat stopniowo ewoluowała i podatności na modyfikacje. Najczęściej, poza wieloma produktami GM, można spotkać ten silnik pod maską wielu „prawie oryginalnych” AC Cobra oraz w prawie każdym samochodzie serii NASCAR startującym na amerykańskich owalnych torach.

Następca tego motoru pojawił się dopiero wraz z debiutem obecnej 6. generacji Corvette i nosił oznaczenie LS2. Do 2010 roku oferowano jeszcze unowocześnioną wersję poprzednika, która z pojemności 6,0 dm3 osiągała nawet 400 KM (lub 405 KM) – nosiła oznaczenie (seria LT) – była oferowana głównie w SUV-ach. Spadkobiercą legendarnej V8 GM przez krótki czas był motor oznaczony jako L99, który w wyniku rozwiercenia zyskał dodatkowe 0,2 dm3 a jego moc w zależności od konfiguracji waha się pomiędzy 405 – 432 KM (mocniejszy przenosił napęd przez przekładnię manualną).

LT1 – szczelnie obudowany „generator radości”

Źródło: Magnuson Superchargers

Największa wersja tego silnika oznaczona jako LS5 miała 7011 cm3 pojemności i moc 512 KM, ale szybko została wyparta przez unowocześniony silnik serii LT o numerze „1” – także o pojemności 6.2 dm3 i mocy 462 KM. Silnik ten seryjnie wyposażono w doładowanie, dzięki czemu jego moc wzrosła do … 640 KM. W dodatku ten silnik do dziś spełnia europejskie normy spalania. Obecnie nawet w Polsce można nabyć Camaro z tym silnikiem (dzięki prywatnemu importerowi) lub Cadillaka o osiągach dorównującym najmocniejszym Brabusom i AMG.

Niestety, nawet do USA zawitała moda na sprężarki i mniejsze pojemności co sprawia, że rolę potężnych V8 przejmują powoli mniejsze jednostki 6-cylindrowe wyposażone w turbodoładowanie. To już nie ten dźwięk ani moc. Choć osiągi „na papierze” są podobne, to rzeczywistość ujawnia istotne różnice a zużycie paliwa nie jest tak znikome jak przewidywano o czym świadczyły wyniki testów spalania przeprowadzone na pickupach. Jednak GM obecnie nie planuje zastąpienia V8 „czymś” mniejszym, czego dowodem są np. nowe Corvetty oraz ostatnie australijskie Holdeny.