Pickup jako pojazd użytkowy służy do transportu kilku osób oraz ich bagażu. Nie musi być doskonale wykończony, drogi ani szybki. Ma być tani, łatwy w naprawie i służyć latami. Te założenia to uogólnienie, gdyż historia zna wiele przypadków, kiedy ten rodzaj nadwozia nie był przeznaczony do transportu kilku słusznej postury osób i ładunku o wadze przynajmniej tony. Przykładem tego jest Chevrolet SSR, czyli hot-rod, retro, pickup i kabriolet typu „C-C” w jednym. Jednak to nie jest jedyny wyjątek. Przykładem są australijskie UTE.
Historia szybkich pickupów sięga połowy lat 30-tych a ich początku należy szukać nie w Ameryce a w Australii. Nie dość, że były szybkie i całkiem ładne, to nawet potrafiły „coś” udźwignąć. Choć pomysł przypisuje się Holdenowi – czyli australijskiej filii GM, ma on starszy rodowód a jego korzeni należy szukać u Forda. Pierwszym modelem, który łączył zalety pickupa i elegancką sylwetkę coupe był Ford V8 Coupe Utility, który zadebiutował w 1934 roku. Dopiero 14 lat później, w 1948 roku Holden pokazał pierwszy własny model 48/215.
Jak doszło do połączenia dwóch zupełnie różnych odmian nadwozia? W 1932 roku zarząd Forda w Australii odebrał list od gospodyni domowej, która prosiła o to, aby Ford zbudował „samochód, którym można jechać na niedzielną mszę a w poniedziałek na handel na pobliski bazar”. Ford wysłuchał gospodyni i na rynek australijski przygotował stosowne auto. Zupełnie nowa wersja popularnego auta zyskała uznanie Australijczyków – Utility Coupe było zgrabne a jego silnik mocny – miał 3.6 dm3 pojemności i 85 KM mocy.
Ford V8 Ute i Holden 48/215Ute (poniżej)
Źródło: automobilemag.com, papunditswordpress.com
Podczas, gdy nowy Ford zadomowił się na drogach Australii i Nowej Zelandii, Holden dopiero rozpoczynał prace nad podobną konstrukcją. Pierwszy „Ute” od Holdena, który był odmianą modelu 48/215, nie był demonem prędkości, gdyż miał silnik o mocy 60 KM. Pojazd, jak na klasę średnią, był lekki (1010 kg) i bardzo zwrotny – zupełnie inny niż ciężki Ford. Szybko zdobył serce (i portfel) Australijczyków. Ci, którzy potrzebowali mniejszego „pic-coupe” biegli do Holdena, bardziej zamożni wybierali mocniejszego Forda.
Podczas, gdy Holden aż do 1963 roku nie wprowadzał nowego modelu i nadal modernizował stary, Ford w tym czasie zmieniał karoserię. Holden stosował tylko 6 – cylindrowy silnik, którego moc stopniowo wzrastała do 65 a następnie do 71 KM. Tyle udało się uzyskać z pojemności 2.2 dm3. Ford, choć na początku lat 50-tych również osłabł (68 KM z poj. 2.3 dm3), już w 1956 roku do napędu Ute zaczęto używać nowoczesnej, 86 – konnej, 2.5 – litrowej jednostki. Od początku lat 60-tych pomiędzy Fordem a GM zaczęła się wojna na pojemność i konie mechaniczne.
Nowoczesny Falcon Ute oraz nowe wersje Holdenów miały podobne osiągi. Ford w 1967 roku pokazał Falcona z silnikiem V8 o poj. 4.7 dm3 i mocy 225 KM. Odpowiedzią na jednostkę nazwaną „Windsor” był „big block” o poj. 5.4 dm3, który rok później dołączył do całej gamy Holdena. Ford jednak nie zamierzał odpuścić i w tym samym roku pokazano „Uty” na bazie luksusowego Fairmonta. 5 – litrowe V8 miało moc 230 KM. Jednak i to nie wystarczyło, więc zaledwie rok później Ford wprowadził większy silnik, który montowano również w … Mustangu.
Słynne „351 cali” Forda wkrótce musiało uznać wyższość 275 – konnego „dużego klocka”. Holden, choć słabszy, był lżejszy i przez to nieco szybszy. Przynajmniej do czasu kiedy Ford nie wycisnął ze swojego silnika solidne 300 KM. Nowy model był bardzo szybki, choć pozbawiony ekonomii. Kilka lat później kryzys naftowy doprowadził do tego, że moc silników ograniczono tak, jak w USA. „Ute” nadal z klasą mogły przewieść nawet tonę ładunku, ale już nie tak szybko jak przed podwyżkami cen ropy. Wówczas pojawiły się modele z mniejszymi, 6 – cylindrowymi silnikami.
Holden Ute i Falcon Ute (1974 r.) – poniżej
Źródła: richardlewis.org, carsguide.com.au
Pomimo zmian oba „Ute” nadal oferowano z dużymi V8. Moda z Australii przeniosła się do Ameryki. Najlepszym tego przykładem było El Camino – Chevrolet, który łączył zalety sportowego Camaro i rodziny aut użytkowych GMC. El Camino w niczym nie przypominało spartańskiego pickupa i po latach doczekało się miana „kultowego”. W tym samym czasie walka pomiędzy australijskim GM a Fordem trwała w najlepsze. Nie przeszkodziła temu zmiana stylistyki – obie marki sięgnęły po linijkę. Nowe modele były kanciaste, ale też bardziej obszerne.
Istotne zmiany wprowadzono pod koniec lat 80-tych w Holdenie. W 1988 roku pokazano zupełnie nową generację, która konstrukcja opierała się na Oplu Omedze. Pickup tej serii odzyskał dawne obłe kształty a 5 – litrowy silnik o mocy 221 KM nie tylko był bardziej ekonomiczny niż starsze, ale i pozwalał na szaleństwa. Ford nadal był pod urokiem linijki. Zrezygnował nawet z 8 – cylindrowego silnika. Jeszcze w latach 90-tych w jego ofercie był „Ute” na bazie modelu pamiętającego epokę disco, co przesądziło o rynkowej klapie.
Ford na krótko zrezygnował z tej wersji nadwozia a w tym czasie Holden intensywnie pracował nad następcą. Zupełnie nowy „Ute” oparty na Oplu Omedze B miał doskonałe proporcje i silnik od Corvette o mocy 300 KM. Był rewelacją roku 1998 a rok później dołączył się Ford z nową generacją Falcona. Ford zaoferował klientom silnik o mocy 335 KM co dla GM oznaczało dalsze poprawki. Ci, nie bacząc na trwałość silnika, podnieśli moc do 340 KM. Kilka lat później oba auta zbliżały się do granicy 400 KM. Zrobiło się naprawdę szybko.
Nie przejmowano się zużyciem paliwa – ok. 20 dm3 na każde 100 km było normą, ale paliwo w Australii było tanie. „Ute”, niezależnie czy od Forda, czy od Holdena do 100 km/h, nawet z ładunkiem, katapultował się w poniżej 7 sekund i mógł przekroczyć 230 km/h. Kolejne generacje, które pokazano w 2005 (Ford) i 2006 (Holden) roku dalej podnosiły poprzeczkę. Ford zaoferował wersję 389 – konną a Holden – ponad 400 konną. Pomimo tego oba modele nadal posiadały funkcjonalność swoich poprzedników. I tak jest do dziś.
Ford Falcon i Holden Ute (poniżej)
Źródła: drive.com.au, hsv-owners.com
Jak szybki potrafi być Ute? To udowodnił Holden, który 350 – konną wersję serii VF wystawił do boju na Nurburgringu. Czas przejazdu okrążenia to 8 minut, 19 sekund i 47 setnych sekundy, co czyni go „królem samochodów użytkowych”. Autor uważa, że wersja 400 – konna jest jeszcze szybsza a Fordowi wierzy, ale tylko „na słowo”, bo Falcon tam jeszcze nie był. Oba „Ute” nadal znajdują wiernych klientów, którzy swojego sportowego pickupa nie zamieniliby na nic innego. Dzięki temu produkty australijskich farmerów są zawsze świeże.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.











