Dyplom? A po co to komu?

przez | 23 grudnia, 2024

Żeby zostać inżynierem motoryzacyjnym trzeba mieć skończone studia – tak twierdzą pracodawcy i opinia społeczna. Wśród nas pojawiają się również ludzie, którzy mają talent a nie mają dyplomu. Mają doświadczenie godne „garażowca” – potrafią być doskonałymi konstruktorami jednocześnie nie znając teorii dotyczącej swojej pracy. Historia motoryzacji zna wiele przypadków, gdy nie mając dyplomu „ktoś” zostaje wielkim konstruktorem i wizjonerem. Najlepszy przykład? Alex Tremulis a właściwie Alexander Sarantos Tremulis.

Urodził się w 1914 roku i jako 19-latek rozpoczął pracę w spółce marek Auburn, Cord i Duesenberg czyli u przedwojennych „amerykańskich trojaczków”. Praca dla producentów luksusowych pojazdów była wtedy pracą marzeń. Jako 19-latek był rzucony na „głęboką wodę”. Pracował w zespole odpowiedzialnym za Corda 810 – projekt był drogi i innowacyjny a projektantom dano wolną rękę i budżet ograniczony jedynie zdolnościami kredytowymi całej spółki. Efekt ich pracy przerósł oczekiwania konkurencji i klientów. Nowy model w niczym nie przypominał zmotoryzowanej karocy.

Tremulis wykazał się wiedzą, którą posiadali absolwenci „polibudy” – nie tylko rysował kształty, ale również dokonywał wielu obliczeń. Praca nad Cordem wpłynęła na rozwój jego kariery. Trzy lata później został szefem zespołu stylistów „małej trójki” a jego dziełem był Duesenberg w nadwoziu roadster. Podczas, gdy jego równolatkowie dopiero kończyli studia inżynierskie, Tremulis był już postacią znaną i cenioną w branży. Dostał wiele atrakcyjnych ofert pracy, ale związanie się z korporacją oznaczało podporządkowanie się księgowym a tego Tremulis nie lubił.

Alex Tremulis (zdjęcie z 1941 roku)

Źródło: coachbuilt.com

W 1936 roku, kiedy „Mała Trójka” miała poważne kłopoty finansowe, podjął współpracę z GM oraz z firmą Custom Motors, która spełniała zachcianki gwiazd filmowych i ówczesnych celebrytów. To właśnie tam powstawały bogato zdobione karoserie w stylu art deco, które później przykrywały podwozia luksusowych, tak uwielbianych przez gwiazdy, roadsterów.  Pod koniec lat 30-tych współpracował z marką Bantam przy projekcie pojazdów małolitrażowych oraz w czasie ubiegania się o rządowy kontrakt na dostawy lekkiego pojazdu wojskowego – późniejszego Jeepa.

Pod koniec lat 30-tych nawiązał pracę z Packardem przy projekcie mniejszego i tańszego samochodu nazwanego Clipper. Był to okres kiedy Packard potrzebował samochodu dla młodego klienta – mniejszego i szybszego niż wielkie limuzyny, które stanowiły niemal całą ofertę  tego producenta. Projekt Tremulisa był inny – bardziej zwarty i wzorowany na europejskich konstrukcjach. Linie Clippera wzorowano na ówczesnych francuskich i brytyjskich limuzynach średniej klasy, co bardzo podobało się Amerykanom. Nowy model miał szansę na sukces rynkowy.

Packard Clipper

Źródło: HowStuffWorks

Auto równie dobrze mogło być Rollsem a nawet Delahaye. Niestety produkcję rozpoczęto w 1941 roku i po wyprodukowaniu prawie 17 tysięcy sztuk przerwano ją z myślą o zwolnieniu mocy produkcyjnych na potrzeby wojska. W ten sposób ofertę Packarda przez kolejne 4 lata stanowiły pojazdy wojskowe. Przez to Clipper został wycofany z rynku i pojawił się dopiero w 1946 roku. Oczywiście przez ten czas nie modernizowano pojazdu i podobnie jak u konkurencji „rocznik 1947” tak naprawdę był „rocznikiem 1942”. Co robił podczas wojny Tremulis? Pracował dla wojska.

Po ataku na Pearl Harbour wstąpił do Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych. Nie brał udziału w misjach bojowych, ale pracował w biurach projektowych przy projektach samolotów. To właśnie w nich powstał m.in. projekt samolotu kosmicznego Dyna-Sour. Projekt był tak tajny, że dopiero w latach 60-tych ujawniono czym był. Oczywiście nie został zrealizowany, był jedynie odpowiedzią na plany nazistów, który tworzyli podobne pomysły. Dyna-Sour miał zapobiec atakom ze strony „Silberwolfa”, ale ambicja nazistów skończyła się na „papierze” oraz na miniaturze.

Po wojnie pracował u Tammera i Dennisona. Trwało to zaledwie 3 lata. W 1948 roku podjął współpracę z Prestonem Tuckerem – człowiekiem, który miał zmienić motoryzację drugiej połowy XX wieku. Współpraca ta trwała kilka lat a jej efektem było Tucker Torpedo. To najlepiej znany projekt Tremulisa o kosmicznej jak na lata 40-te technologii – pasy bezpieczeństwa, silnik z tyłu i osiągi lepsze niż w najszybszych modelach „Wielkiej Trójki”. Tremulis był odpowiedzialny nie tylko za projekt nadwozia, ale i cały samochód. Talent Tremulisa docenił Ford.

Po spektakularnej porażce Tuckera Tremulis podjął współpracę z Fordem. W tym okresie powstał m.in. Gyro-X czyli samochód jednośladowy, o którego stabilność dbał żyroskop. Było to rozwinięcie projektu, który opracował dla wojska. Pojazd istnieje do dnia dzisiejszego i jest w pełni funkcjonalny – jeździ i jest stabilny przy dużych prędkościach. Z tego okresu pochodzi również projekt … latającego spodka, który Alex narysował dla amerykańskiego lotnictwa. Projekt oczywiście … pozostał jedynie projektem – tak przynajmniej wynika z „oficjalnych źródeł”.

Gyro-X i Seattle-ite XXI (poniżej)

Źródło: Ford

Dla Forda Tremulis zaprojektował również „atomowy krążownik szos” – model Seattle-ite XXI. Pojazd ten był gwiazdą wystawy w Seattle w 1962 roku. „Galaktyczne wzornictwo” ze skrzydłami, dwiema osiami z przodu oraz szklaną kopułą dachu i drzwiami podnoszonymi do góry przypominało to znane z kreskówki „Jetsonowie”. Pojazd nie latach ani nie był napędzany reaktorem atomowym, ale  wywołał sensację wśród odwiedzających wystawę. Rok później Tremulis opuścił Forda. Później pracował u mniej znanych producentów, choć oficjalnie przeszedł na emeryturę.

Ostatnim projektem było … Subaru przeznaczone na rynek amerykański i australijski. W 1978 roku Subaru pokazało pickupa BRAT. Był to mały, usportowiony UTE przeznaczony dla młodego klienta. Jego kształty wyszły spod ręki Tremulisa. Projekt był oszczędny w rysunku, ale trafiał w gust klientów głównie za sprawą żywych kolorów karoserii. Tym modelem Subaru zdobyło wielu klientów i ostatecznie zerwało z wizerunkiem producenta „wyrobu samochodopododnego” – jak w latach 70-tych określano modele sprzedawane na amerykańskim rynku.

Subaru BRAT

Źródło: Hemmings

W 1982 roku jego podobizna trafiła na „Samochodową Ścianę Sławy” W 1987 roku odebrał honorowy tytuł inżyniera od Stowarzyszenia Inżynierów Motoryzacyjnych. Patrząc na jego doświadczenie i osiągnięcia powinien dostać tytuł doktorski a nawet profesurę – niewielu ma takie zasługi dla całej branży. Tremulis był i do dziś jest ceniony przez wszystkich uczestników amerykańskiej branży samochodowej – „małą” i „wielką trójkę”, „garażowców” oraz agencje rządowe. Tremulis miał nawet pewien epizod filmowy, choć nie zagrał przed kamerą.

10 lat po projekcie dla Subaru był konsultantem w filmie „Tucker: The Man and His Dream”. To właśnie dzięki jego wspomnieniom film okazał się tak realistyczny – postacie były dokładnie opisane, podobnie jak każda minuta akcji. Nawet aktor grający jego postać być łudząco podobny – Tremulis w wieku 30-35 lat nie należał do wysokich, był wątłej postury i zawsze nosił wąsy oraz okulary w zaokrąglonej oprawie. Zmarł w 1991 roku pozostawiając po sobie wiele projektów, które wpłynęły na historię motoryzacji.