Specjały pana Koeniga, część druga

przez | 23 stycznia, 2022

Najmniejsze nowe Ferrari 348 w specjalnym kicie i z silnikiem o mocy 600 KM otwierało ofertę na początek nowej dekady. Kończył ją pakiet dla … Bugatti 110, który pokazano niemal równolegle wobec premiery włoskiego superauta. Pakiet dla Bugatti był skromny, ale sam silnik był na tyle rozwojowy, że dzięki modyfikacjom turbosprężarek można było uzyskać ponad 700 KM. Jaką moc uzyskano? Nie ma oficjalnych danych. Bugatti jednak nie było tak szybkie jak Porsche 962, którego wersję drogową przygotować Koenig. To była prawdziwie „szatańska maszyna”.

Oficjalnie auto było uznawane za replikę Porsche 962. W rzeczywistości była to radykalna przeróbka oryginalnego Porsche na oryginalnym podwoziu i z oryginalnym zawieszeniem. Nadwozie zostało przeprojektowane tak aby można było je zaadaptować dla potrzeb ruchu drogowego. Silnik tego pojazdu początkowo miał moc 590 KM i „kosmiczny” współczynnik mocy do masy – 540 KM tonę. W późniejszych egzemplarzach podkręcono silnik do około 800 KM. Dla odróżnienia go od Porsche zmieniono nazwę na C62 i malowano na jednolite kolory – najczęściej żółty lub czerwony.

Koenig-Specials C62

Źródło: supercars.net

Koenig Specials C62 rozpędzał się do 380 km/h, co było wartością nieosiągalną dla produkcji seryjnych. Model Koeniga miał homologację drogową, co w praktyce oznaczało wyciszenie wnętrza i wydajne oświetlenie, dzięki któremu wyścigówka mogła poruszać się na drogach publicznych w każdych warunkach pogodowych. Pojazd w kolorze żółtym był wizytówką warsztatu. Stan ten utrzymywał się do czasu prezentacji Ferrari F50. Silnik Ferrari wzmocniono do 850 KM – dużo więcej niż silnik BMW 850. Tam 12-cylindrowy silnik BMW miał „zaledwie” 500 KM.

W drugiej połowie lat 90-tych „kokainowy tuning” przestał być modny. Niewielu było stać na konstrukcje kosztujące ponad 500 tys. $, stąd decyzja o powolnym ograniczaniu oferty gotowych pojazdów na rzecz akcesoriów do samodzielnego montażu. Od tego momentu Koeniga mógł mieć każdy – nawet posiadając seryjny silnik i zawieszenie. Efekt skali nadszarpnął opinię o ekskluzywnej marce. Na szczęście dla wiernych klientów – do oferty na przełomie wieków dołączyły modyfikacje przeznaczone m.in. dla Ferrari 360 Modena, pierwszego Porsche 911 z chłodnicą i oczywiście – Lamborghini Murcielago.

Ferrari 360 Modena z silnikiem o mocy 600 KM było kolejną próbą zwrócenia uwagi na ofertę Koeniga. Następnie przygotowano zestaw przeróbek dla Lamborghini Murcielago oraz dla Ferrari Enzo. Były to projekty tak niszowe, że nie są znane. Dla Enzo przygotowano nowy układ wydechowy i nowy filtr powietrza. Słabo? Tak, gdyż takie modyfikacje były niczym wobec wcześniejszych modyfikacji, które podwajały moc 12-cylindrowych silników z Maranello. Moc Enzo po tuningu nie przekroczyła 700 KM. Tym samym najszybszymi Ferrari od Koeniga były Testarossa i F50.

Modena od Koenig-Specials

Źródło: thetfp.com

Firma działa do dnia dzisiejszego, choć jest cieniem dawnej legendy „kokainowego tuningu”. Strona internetowa nie była odświeżana od 10 lat – dziś znajdują się na niej stare zdjęcia i oferta składająca się z drobnych akcesoriów tuningowych oraz oferty odnawiania klasyków tuningowanych przez Koeniga z latach 80-tych. Żaden Koenig z XXI wieku nie jest tak szybki jak modele z lat 80 i 90-tych i już nigdy nie będzie. Dokładną ofertę przerobionych pojazdów można zobaczyć w serii katalogów „Samochody Świata”.

Jak szybkie były Koenigi? Bardzo szybkie, co założyciel marki i jego synowie udowodnili startując w wyścigach. Samochody z warsztatu Koeniga często wygrywały torowe wyścigi długodystansowe. Koenig i jego synowie startowali głównie w wyścigach torowych i górskich – w latach 70 i 80-tych za kierownicami Mercedesów, Porsche i BMW. Jednym z najważniejszych sukcesów była wygrana w 500 KM Nurburgring w 1989 roku za kierownicą … BMW M1 Procar, udane starty na zmodyfikowanym Porsche 962 czy rywalizacja nastoletnim 365 BB w 1992 roku na Brands Hatch.

Koenig-Specials M1 Procar

Źródło: koenig-specials

Koenigi uznawano za pojazdy szatańskie – zbyt mocne w rękach nawet doświadczonego kierowcy. Dziś jest ich niewiele – część z nich została rozbita lub niszczeje w „dziuplach” po baronach narkotykowych ukrytych w Ameryce Środkowej i Południowej. Ile są dziś warte tuningowane potwory Koeniga? Doskonale trzymają ceny choć ich naprawy są drogie i utrudnione przez brak sieci serwisowej. Ocalałe egzemplarze remontuje wyłącznie warsztat Koeniga. Chcąc remontować Koenigi należy uzbroić się w cierpliwość – może to trwać kilka … miesięcy.

Legenda Koeniga trwa do dnia dzisiejszego. Jest utrwalana na plakatach i formie obrazków z legendarnej gumy „Turbo”. To symbol czasów, gdy zaczynał się „wyścig szczurów”, pojawiały się giełdowe fortuny a kartele narkotykowe eksportowały tony narkotyków na Amerykę Północną i Europę. Wtedy bogaczom nie wystarczały seryjne najdroższe pojazdy. Chcieli czegoś więcej. To dostawali od Koeniga. Dziś nikt tak tego nie robi a firmy tuningowe coraz częściej skupują wielkie koncerny odbierając im niezależność. Czasy Koenig-Specials to najpiękniejsze czasy tuningu.

Specjały pana Koeniga, część pierwsza