Rolnictwo od niepamiętnych czasów pełniło szczególną rolę w gospodarce. Do końca XVIII wieku opierało się na pracy człowieka oraz siły pociągowej zwierząt. Maszyny z tego okresu pozwalały na przyspieszenie pracy, ale kluczowe dla osiągnięcia lepszej wydajności okazało się zastąpienie siły zwierząt pociągowych siłą maszyny parowej, która może pracować wiele godzin bez przerwy. Na pojawienie się pierwszego „prawdziwego” ciągnika rolniczego należało czekać aż do lat 90-tych XIX wieku, choć pierwsze próby tego wynalazku datuje się na wiek wcześniej.
Już ciągnik artyleryjski Cugnota mógł służyć do holowania wozów konnych. Miał jednak inne zadanie – przewozić armaty po polu bitwy co i tak było dla niego niemożliwym zadaniem. Wersjami rozwojowymi tego wynalazku były lokomobile – przypominały małe lokomotywy dostosowane do jazdy po utwardzonej drodze. Przykładami takich pojazdów były m.in. lokomobila Thomasa Avelinga z 1859 roku oraz mniejsza, przypominająca wyglądem ciągnik rolniczy lokomobila Harrisona z 1882 roku. Postęp był znaczny, ale lokomobila nie była idealna.
Lokomobile w pracach polowych
Źródło: Wikisource
Lokomobile były powolne i zużywały dużo węgla. Ich użycie w warunkach polowych nie było możliwe ze względu na żelazne koła i znaczny ciężar. Ciężki mechanizm napędowy nie wytarzał mocy, która wyciągnęłaby pojazd z podmokłego terenu. Holowanie lekkiego wozu z sianem było możliwe, ale o wyciągnięciu drugiego pojazdu z grząskiego terenu należało zapomnieć. Z tego powodu pojazdy te służyły najczęściej w porze letniej, gdy pole było wysuszone. Wiosenne i jesienne prace wykonywano za pomocą zwierząt. W czasie rozpowszechnienia lokomobili trwały prace nad silnikami spalinowymi.
Wynalazek silnika spalinowego przyczynił się do rozwoju pomysłu konstrukcji ciągnika rolniczego. W założeniach producentów miał to być tani „wół roboczy” korzystający z silnika samochodowego oraz przekładni, która umożliwi przekazanie dużej mocy przy małej prędkości. Kto zbudował pierwszy ciągnik o napędzie benzynowym? John Froelich. który w 1892 roku w podwozie własnej konstrukcji wmontował silnik spalinowy. Pojazd jednak służył do celów holowania przyczep a jako napęd młockarni. Był po prostu silnikiem, który można było szybko przenieść w dowolne miejsce.
Konstruktor widząc zainteresowanie swoją maszyną wyposażył pojazd w przeniesienie napędu na koła jezdne oraz wyposażył w prosty układ kierowniczy. Koła były żeliwne, ale cała konstrukcja na tyle lekka, że pojazd mógł być wykorzystywany na nieutwardzonej drodze. Wynalazek Froelicha był słaby i powolny, ale konstruktor zdobył zainteresowanie wielu klientów i potencjalnych inwestorów, którzy spodziewali się zysków z rozpowszechnienia tego pojazdu. Problemem była cena, gdyż przy ówczesnych dochodach niewielu mogło pozwolić sobie na taki zakup.
Pojazd był rozwijany i niespełna rok później konstruktor założył Waterloo Traction Engine Company z siedzibą w stanie Iowa. Froelich sprzedał interes Johnowi Millerowi, który zmienił nazwę z „Traction Engine” na „Gasoline Engine” i rozpoczął produkcję silników. Miller uznał, że gdy zarobi na sprzedaży silników, wtedy zainwestuje w pojazd rolniczy. Pomysł okazał się słuszny, gdyż pozwoliło to na opracowanie silnika na tyle mocnego, że był w stanie zastąpić zwierze pociągowe. Koń wreszcie mógł przejść na zasłużoną rolniczą emeryturę.
Pierwszy spalinowy ciągnik rolniczy Froelicha
Źródło: Pinterest
Silniki produkowano od 1895 do 1911 roku kiedy to pokazano pierwszy ciągnik dostępny dla przeciętnego klienta. Maszyna nazywała się „Waterloo Boy” i w ciągu dwóch lat sprzedano imponujące … 20 sztuk. W tym czasie Ford miał już gotowy projekt ciągnika rolniczego opartego na częściach modelu T. Projekt był prosty i tani a jego produkcja była tak szybka jak samochodu. Ta stopniowo przyspieszała, ale na rewolucję w produkcji maszyn rolniczych należało do czasu, kiedy Ford uruchomił taśmę montażową. Tą w przypadku maszyn rolniczych uruchomił dopiero w 1917 roku.
Ford był zmuszony czekać aż 10 lat na rozwój produkcji maszyn rolniczych. Zestaw do przeróbki modelu T na ciągnik rolniczy był gotowy już w 1907 roku (rok przed debiutem rynkowym modelu T), ale dopiero uruchomienie produkcji seryjnej we wszystkich fabrykach uwolniło moce produkcyjne i wtedy na rynek Ford wprowadził „profesjonalny ciągnik rolniczy” jak nazwano jego wynalazek. Był tani, miał żeliwne koła tylne i 22-konny silnik, który przeniesiono z modelu T. Co najważniejsze – nie był już zestawem do samodzielnego składania (rolniczy „kit-car”) a gotowym pojazdem.
Ciągnik Forda był słaby i paliwożerny, ale sprawdzał się jako pojazd pociągowy jak i do „zadań specjalnych”. Nadwozie można było samemu zdemontować i założyć inne co było niemożliwe u innych producentów. Ciągnik Forda był chwalony za przeniesienie napędu – nietypowy system Forda doskonale sprawdzał się w warunkach prac polowych, cieszył się niezawodnością i łatwością napraw. Konstrukcja Forda przyczyniła się do rozwoju amerykańskiego rolnictwa, ale wraz z powiększaniem areału rolnicy potrzebowali coraz większych maszyn.
Odrestaurowany Fordson F z 1919 roku

Źródło: fordsontractorpages.nl
Tak oto w ciągu kilku miesięcy dokonano wielu przeróbek dotychczasowej konstrukcji i jeszcze w 1917 roku Ford pokazał pierwszy „pełnoprawny” ciągnik – Fordson F. W przeciwieństwie do modelu T miał nieco słabszy silnik (20 KM), ale był dostosowany do różnego rodzaju paliwa. Fordson miał zupełnie inną przekładnię (3 – biegową) a na twardym podłożu rozpędzał się do 10 km/h. Był zatem znacznie wolniejszy od wcześniejszej konstrukcji, ale miał większy uciąg. Dostępny w cenie 750$ był najtańszą tego typu konstrukcją. Ford odniósł sukces na całym świecie.
Model F był tani i składano go we wszystkich fabrykach Forda do 1928 roku. Prosty ciągnik Forda był wzorem dla innych producentów, w tym dla Fiata, który w 1919 roku pokazał ciągnik oznaczony jako „700”. Był to pojazd mniejszy i lżejszy od ważącego 2,8 tony Fordsona. Fiat, podobnie jak Ford, zmechanizował rolnictwo dzięki prostej i taniej konstrukcji. Taką też miała „Ciągówka” produkcji Ursusa. Była to pierwsza próba mechanizacji polskiego rolnictwa, które jeszcze wtedy opierało się na wykorzystaniu najprostszych narzędzi.
Ciągnik polskiej produkcji powstawał w latach 1915-1918, ale do produkcji trafił dopiero 4 lata później. „Ciągówka” była wzorowana na amerykańskim ciągniku „Titan”. Miała dwubiegową przekładnię i osiągała około 5 km/h. Dwucylindrowy silnik mógł pracować na każdym rodzaju paliwa. W ciągu 5 lat zamontowano około 100 sztuk (niektóre źródła mówią o 200 sztukach). „Ciągówka” zapoczątkowała popyt na ciągniki rolnicze w Polsce. Ten był niewielki, szczególnie gdy porówna się go z produkcją maszyn rolniczych na Ziemiach Polskich.
„Ciągówka” podczas pracy
Źródło: Archiwum Ursus
W latach 20-tych w II Rzeczypospolitej produkowano przeciętnie 100-150 tysięcy maszyn rolniczych rocznie (!). W tym czasie z dróg powoli znikały lokomobile. Pojawiały się na polu jedynie jako napęd do kombajnu lub młockarni, ale w latach 30-tych były już niepotrzebne. W tym czasie moce ciągników podwoiły się a coraz częściej napęd benzynowy zastępowano dieslem, który zużywał mniej paliwa choć jego rozruch był trudniejszy (szczególnie podczas mroźnych zim). Z tego powodu diesel w ciągniku był zjawiskiem powszechnym dopiero w latach 60-tych.
Z “Historią …” u rolnika czyli historia ciągników rolniczych, część druga
Podobne wpisy:
Przeboje Jana Wernera
Zupełnie nie po radziecku
DC - hinduska szkoła projektowania
Maluchy Victora
Z "Historią ... u rolnika" czyli historia ciągników rolniczych, część druga
Koreański kucyk
Armbruster i długa droga do wieczności
Bajkowy świat Jakowa Sawczuka, część druga
Irvin Rybicki - nasz człowiek w Detroit

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.










