Tekst zawiera lokowanie produktu
Klasa G – dziś marzenie celebrytek, kiedyś pojazd wojskowy i dla potrzeb leśników. Archaiczny, kanciasty i nieprzystający do czasów, kiedy promuje się ekologię i aerodynamikę. Silniki klasy G nie przejmują się emisją spalin a jego konstrukcja nie zmienia się od końca lat 70-tych. W tym czasie wersji silnikowych klasy G było … kilkadziesiąt, ale jedną z najbardziej popularnych jest G320 z silnikiem znanym z większości Mercedesów średniej klasy i to jej będzie dotyczyć to zestawienie. To optymalne połączenie osiągów i ekonomii.
Większość Mercedesów klasy G z oznaczeniem 320 wyceniana jest na 130 do 200 tys. zł. Będą to egzemplarze z lat 1993-1999 w wersji długiej lub krótkiej. Kabriolet w tej cenie jest możliwy, ale podaż na rynku wtórnym jest niewielka. Nie będzie to wersja „profesjonalna”, ale luksusowa przeznaczona dla „masowego” klienta.
Co to jest?
Prawdziwy samochód terenowy z ramą, mechanizmami różnicowymi i dużym prześwitem dostępny w dwóch rozstawach osi (240 i 285 cm), zabudową otwartą lub zamkniętą (kabriolety, pickup lub nadwozia skrzyniowe) przeznaczony początkowo dla wojska. Paleta silników – od 4-cylindrowego silnika o poj 2,0 dm3 do wielkiego V12 z doładowaniem (jest też Brabus o mocy 900 KM) oraz kilka silników wysokoprężnych (od „dychawicznego” o mocy 72 KM do doładowanego 8-cylindrowego).
Jak to wygląda?
Jak czołg. Kanciaste nadwozie, zawiasy drzwi na zewnątrz, kierunkowskazy wystające z błotników oraz przednia szyba nachylona pod małym kątem. Masywne zderzaki, listwa przechodząca przez całą długość nadwozia, okrągłe reflektory i drzwi bagażnika otwierane na bok. Solidne progi i drzwi, których trzask przypomina ten znany użytkownikom samochodów z lat 70-tych. W środku wiele elementów z klasy E typoszeregów W123, W124 i W210 (w zależności od rocznika). Kabriolet ma „pełne” przednie drzwi oraz miękką składaną opończę.
- Wersja długa
- Kabriolet – wersja krótka
- Kierownica
- Deska rozdzielcza
- Wersja krótka
- Wersja kanadyjska
Jak to jeździ?
Jak prawdziwa terenówka. To nie jest sportowy SUV! Siedzisz wyprostowany jak w mikrovanie, choć masz wokół siebie dużo miejsca. Nie jesteś zawalidrogą – masz do dyspozycji nawet 215 KM (G320) więc możesz sprawnie przyspieszyć (9 sekund do „setki”). Widzisz wszystko, siedzisz wysoko i kierunkowskazy uważasz za celownik – idealne wspomaganie parkowania. Czujesz się „Panem Drogi” – kierujesz „czołgiem” o masie 2,5 tony. Luksusową wersją czołgu. Łatwo zmienisz pas ruchu – wszystko, oprócz ciężarówek, przed Toba wieje gdzie pieprz rośnie.
Co się psuje?
Głównie oświetlenie i hamulce. To pierwsze to głównie przepalone żarówki. Na szczęście wymiana jest prosta i szybka. Hamulce z trudem wytrzymują ciężar pojazdu. Klocki i tarcze szybko się zużywają. Część egzemplarzy cierpi na problemy z elektroniką – to najczęściej chwilowa „dyskoteka” na desce rozdzielczej. Z perspektywy lat psuje się również pompa hamulcowa oraz nieużywany układ blokady mechanizmu różnicowego. Dotyczy to pojazdów używanych jako „miejskie bulwarówki”. Chcesz mieć sprawny napęd? Musisz go używać.
Ceny części dla Mercedes G 320 W463:
Tarcza hamulcowa – 201 zł (sztuka, przód, producent – Ridex)
Sprzęgło kompletne – 1839 zł (SACHS)
Amortyzator (tył) – 503 zł (sztuka, producent – Ridex)
Tłumik środkowy – 1152 zł (VEGAZ)
Uszczelka głowicy – 193 zł (Elring)
Błotnik przedni – 817 zł (producent – Blic)
Problemy z dostępnością:
Najtrudniej zdobyć części blacharskie. Drzwi używane w cenie ok. 1700-2000 zł to przeciętna cena. Podobnie pas przedni z grillem i otworami na reflektory za jedyne 2500 zł (również używany). Reszta? Typowe elementy eksploatacyjne kupimy wszędzie. Będą to zamienniki. Oryginały? Te najtańsze to wyposażenie wnętrza, ale części sygnowane marką Mercedes lub Puch kosztują tysiące złotych. Mają potwierdzoną wysoką jakość. Można ratować się dobierając części z W124. Warto również korzystać z rad społeczności właścicieli tego pojazdu.
Katalogowe zużycie paliwa dla: Mercedes G320 211 KM
| ZUŻYCIE PALIWA | |
|---|---|
| Łączne zużycie paliwa | 11,5/100km |
| Zużycie paliwa poza miastem | 10,3/100 km |
| Zużycie paliwa w mieście | 13,4/100 km |
Czy realne?
NIE! Jeżeli liczycie na oszczędności – wybierzcie diesla. Oszczędna jazda to zwykle 15,5 dm3 na 100 km. To oczywiście przy spokojnej jeździe. Wartości 20 dm3 na 100 km nie powinny dziwić. Ponad 2 tony napędzane 6-cylindrowym silnikiem na benzynę wprawione w ruch muszą się wykarmić. Ratunkiem jest instalacja LPG, ale „Czołg” jako lokata kapitału nie powinien jej mieć. 400 km na jednym zbiorniku (96 dm3) jest możliwe dla sprintera, oszczędni mogą osiągnąć 500 km. To wszystko. Dla oszczędnych jest 300 lub 320 CDI.
Ubezpieczenie:
Miłe zaskoczenie. Korzystając z porównywarki Mubi* samo OC dla kierowcy w wieku piszącego te słowa można znaleźć za 524 zł a najdroższe to wydatek 740 zł. Dlaczego? Kierowcy klasy G nie powodują w Polsce wielu wypadków a jazda tym „Czołgiem” nie sprzyja przekraczaniu prędkości. Pakiety zawierające AC i NNW są dwukrotnie droższe. Warto dopłacić do NNW – tak na wszelki … „wypadek”.
Dla kogo i czy warto?
Nie dla kogoś, kto zrobi z niego „bulwarówkę”. Klasa G potrzebuje terenu – trawy, wody, pagórków i błota. To idealny samochód na polowanie – nie ze strzelbą, ale lustrzanką z wielkim obiektywem. To nie jest limuzyna, ale pojazd terenowy, który ma bogate wyposażenie. Jest głośny, paliwożerny i nie gwarantuje komfortu jazdy porównywalnego z mniejszym ML czy większym Audi Q7. To surowy twór inżynierii wojskowej. Jak emeryt wojskowy w garniturze – garnitur nie uczyni z niego dżentelmena. W oczach ludzi zawsze pozostanie „Trepem”. Mimo wszystko warto. To doskonała lokata kapitału i sposób na wyróżnienie się na tle wielu SUV-ów.
Podobne wpisy:
Coroczne nagrody i wyróżnienia "Historii ..." - 1# edycja
Szalony Otto nad Krakowem
Wielkie samochody dla małych chłopców
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 10 tysięcy zł
Mercedesy z innej czasoprzestrzeni
Troskliwa mama Davida
Jedziemy po zioło, czekamy na nową brykę i kupujemy drogiego Merca
Poradnikowy przegląd zabytkowych pojazdów terenowych, część trzecia
Tajemniczy świat Rudolfa, część druga

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.












