Pierwszy pojazd napędzany parą uważa się także za pierwszy samochód w dziejach ludzkości. Czy samochód nie powinien mieć minimum 4 koła? Brytyjski Reliant Robin ma tylko 3 i rejestruje się go jako samochód. W związku z tym wynalazek Nicolasa Josepha Cugnota (liczący sobie prawie 250 lat) w większości literatury pojawia się jako „ten pierwszy”. Pomysł na parowy wehikuł nie był jednak nowością, gdyż w 1671 roku Ferdynand Verbiest zbudował pierwszy taki pojazd, ale ten był za mały do przewozu ludzi i przez to to właśnie Cugnot zdobył pierwszeństwo.
Pierwsze próby praktycznego zastosowania pary do napędu pojazdu mechanicznego Cugnot zaczął w wieku 40 lat. Był rok 1765 a konstruktor pracował dla armii francuskiej, co miało przesądzić o sposobie użytkowania konstruowanego wynalazku. Pierwotnie pojazd miał służyć do holowania ciężkich armat, dzięki którym wojska francuskie mogły wygrywać i zdobywać nowe tereny dla swojego imperium. Pojazd miał przyspieszyć działania wojenne i uczynić je bardziej skutecznymi. Miał, bo jak się później okazało, raczej je utrudniał.
Wynalazek Josepha Nicolasa Cugnota był jednym z pierwszych, w którym parę ujarzmiono w obiegu zamkniętym. I co najważniejsze … działał, choć nie był demonem prędkości ani, niezwykle ważnej na polu walki, zwrotności. Gotowy prototyp powstał po 4 latach testów. W założeniu konstruktora Fardier (tak go nazwano) miał ciągnąć armatę z prędkością nawet do 8 km/h – niemal dwukrotnie szybciej niż poruszali się żołnierze. Jego waga miała wynosić około 2,5 a uciąg około 1,5 tony, co wówczas było wartością znaczną.
Fardier – rysunek z końca XVIII wieku
Źródło: lesanciennes.canalblog
Zanim Fardier zaczynał pracę potrzebny był jego rozruch. Należało uzupełnić zapas wody w kotle a pod nim rozpalić ognisko i cierpliwie czekać. Gdy para osiągnęła odpowiednie ciśnienie odkręcenie zaworu wyzwalało w maszynie parowej moc. Moc ta jednak nie była zbyt duża i nie pozwalała na sprawne pokonywanie wzniesień terenu. Ciągnik wówczas potrzebował pomocy ludzi lub konnego zaprzęgu. Wkrótce znaleziono przyczynę tak słabych osiągów i te, wbrew pozorom, nie były spowodowane słabym napędem.
Główną wadą Fardiera był fatalny rozkład masy. Umieszczony z przodu kocioł był ciężki, tył niezwykle lekki. Napęd na przednie koło również nie pomagał. Hamulce? Takich pojazd nie posiadał, gdyż prędkość jazdy regulowano poprzez zmniejszenie lub zwiększenie ciśnienia pary. Wystający z przodu bojler stwarzał ryzyko wybuchu przy kontakcie z pionową przeszkodą. Był to powód, dla którego armia niechętnie podchodziła do wynalazku Cugnota. Ten jednak korzystając z rządowych grantów doskonalił parowe monstrum.
Potężny „silnik” Fardiera
Źródło: alternatehistory.com
Konstruktor zbudował nowy, nieco lżejszy kocioł, dzięki czemu przednie koło było mniej obciążone. Zmniejszono ciśnienie pary, co miało wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa, ale w ten sposób jeszcze bardziej spowolniło pojazd. Fardier przez to był jeszcze słabszy i z ogromnym trudem ciągnął tonową armatę. Jedyną jego zaletą było to, że pomimo trudności z uruchomieniem i prowadzeniem, wyręczał nawet kilkunastu żołnierzy. Jednak jego kariera w wojsku nie trwała zbyt długo.
W 1771 roku machina przeszła do historii wypadków samochodowych. Rozpędzony Fardier mknął po placu arsenału po czym wbił się z mur. Ot, po prostu. Wszystkiemu winny był prymitywny, wymagający olbrzymiej siły układ kierowniczy oraz, jak później stwierdzono, nadmierna prędkość (patrz: 3 akapit). Uszkodzony bojler wypuszczał z siebie kłęby pary a drewniana rama powoli zaczęła się tlić. Na szczęście kierowca nie ucierpiał a pojazd zyskał wiele modyfikacji. To jednak nie przekonało wojska, które zrezygnowało z jego używania.
Pierwszy wypadek samochodowy
Źródło: en.wikipedia.org
Cugnot stracił pieniądze na rozwój Fardiera, ale od Ludwika XV zyskał coroczną pensję – 600 luwrów na potrzeby własne i swojej działalności. Wynagrodzenie to zostało mu odebrane w 1789 roku po rozpoczęciu rewolucji francuskiej. Cugnot ostatnie lata swojego życia spędził w Brukseli, gdzie dalej kontynuował pracę badawczą. Po objęciu władzy przez Napoleona wrócił do ojczyzny aby wyposażyć wojsko w udoskonalony ciągnik parowy. Ten jednak nie zdobył zainteresowania generałów ani samego Napoleona.
Fardier z klocków
Źródło: flickr
Dzieło jego życia – Fardier trafił w 1800 roku do zbiorów paryskiego Muzeum Sztuki i Nauki, gdzie przechowywane jest do dziś. Pomimo upływu ponad 200 lat stan techniczny Fardiera jest bardzo dobry i gdyby tylko uruchomić maszynę parową na pewno znowu mógłby pociągnąć niejedną armatę. Zaledwie kilka lat po wysłaniu go na przymusową emeryturę, w Wielkiej Brytanii zaczęły powstawać podobne konstrukcje służące nie wojsku a transportowi, ale to już zupełnie inna historia.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.










