W latach 60 – tych w Niemczech nastąpił wysyp małych firm, których ambicją było dorównać znanym brytyjskim i włoskim markom. Większość z nich miała krótką i intensywną historię, ale część dotrwała do dnia dzisiejszego i co roku montuje najwyżej kilka modeli. Przykładem takiego producenta jest Isdera. Nazwa ta jest skrótem od dość skomplikowanego określenia „biura inżynieryjnego powołanego w celu projektowania, konstruowania oraz wyścigów”. Całkiem ambitne zadanie postawił sobie Eberhard Schulz, jego właściciel.
Na początku działalności Isdera zajmowała się projektowaniem na potrzeby sportu oraz bardzo zamożnych i wybrednych klientów. Działalność była prowadzona według „starej szkoły”, tzn. montaż odbywał się ręcznie, podobnie jak produkcja dużej liczby podzespołów. Zakład zaczynał podobnie jak większość najbardziej znanych sportowych marek – od improwizacji i samodoskonalenia przy użyciu seryjnych części. Pierwszym modelem powstałym w murach zakładu była replika Forda GT40, którą nazwano Erato GTE.
Zanim Isdera zaczęła wypuszczać modele własnej konstrukcji, jej właściciel w 1978 roku na zlecenie Mercedesa przygotował pojazd pokazowy nazwany skrótem CW 311. Trzy lata później pojawił się pierwszy model własnej konstrukcji, który z racji otwartego nadwozia nazwano Spyder 033. Dopiero w 1982 roku Isdera oficjalnie stała się marką a nie tylko nazwą producenta. Wcześniej każdy powstały pojazd nosił indywidualne oznaczenia a firmowany był jako „produkt biura inżynieryjnego”. Superauto „no name” to raczej słaby pomysł.
Spyder 033
Źródło: carinsuranceceav.com
Spyder 033 oparty był na wielu elementach pochodzących z palety Mercedesa. Jego następcą został 036i. Oba pojazdy łączyły styl nazwany „nową kanciastością” z elementami charakterystycznymi dla pojazdów wyścigowych z lat 60-tych. Dzięki niskiej masie oraz 6 – cylindrowemu silnikowi o pojemności 3,0 litrów i mocy 231 KM mógł osiągać nawet 260 km/h. Wcześniej niż model 036i (który pokazano w 1987 roku), bo w 1984 r. skonstruowano jeszcze szybszy model nazwany Imperator 108i, który napędzał silnik V8 o mocy 330 KM.
Modele Spyder i Imperator były bliźniaczo podobne z tym, że Imperator posiadał sztywny dach oraz duże wloty powietrza na przednich błotnikach. Zależność pomiędzy nimi była taka jak pomiędzy Porsche Boxster a Caymanem. Rozbieżność w cenach także podobna. Oba powyższe modele miał pogodzić inny, jeszcze szybszy typ, nad którym pracowano od końca lat 80-tych. Jego zadaniem było przegonić Ferrari oraz dorównać absurdalnym osiągom McLarena F1. Wszystko to oczywiście korzystając z technologii firmy – matki, czyli Mercedesa.
W 1993 roku na salonie w Geniewie Isdera pokazała najnowsze dzieło – Commendatore 112i. Był to jeszcze prototyp, ale wywołał sensację. Sylwetka nadwozia przypominała najlepsze wzorce, w tym takie jak McLaren F1 czy Mercedes 300SL. Krótki przód, drzwi podnoszone do góry, ogromne boczne wloty powietrza, tylna szyba dzielona tak jak w De Tomaso Mangusta czy w Corvette StingRay. Do tego silnik V12 z Mercedesa, 408 KM oraz ponad 332 km/h i 6 biegów z ręcznej przekładni. Co ważne, zrezygnowano z wystających spojlerów.
Commendatore 112i
Źródło: materiały prasowe producenta
Zaawansowanie techniczne konstrukcji nie polegało tylko na nowatorskiej karoserii. Hamulec aerodynamiczny, samopoziomujące zawieszenie czy mały wysuwany peryskop, dzięki któremu można było zobaczyć to, co było za pojazdem – to tylko kilka z wielu rozwiązań technologicznych, które na tle konkurencji wyróżniały ten model. Żadne Bugatti EB 110, Ferrari F50 czy nawet amerykański Vector nie były w stanie zaoferować takich gadżetów. „112-tka” była staranniej wykonana, choć przewidywana cena była kilkukrotnie wyższa.
Jednak pod koniec lat 90-tych 332 km/h już nie wystarczały do osiągnięcia tytułu „jednego z naj …”. W 1999 roku postanowiono pójść o krok dalej. W miejsce znanego silnika 6.0 V12 wbudowano większą jednostkę 6.9 V12, która początkowo miała moc 548 a nieco później aż 611 KM. I to bez żadnego doładowania. To już wystarczało do osiągnięcia absurdalnych 368 km/h, zbliżając się w rejony McLarena. Auto z racji wspaniałych osiągów i srebrnego koloru karoserii zyskało nazwę „Srebrnej Strzały”. W pełni na nią zasługiwało.
Za ten prototyp klient ze Szwajcarii miał zapłacić w 2005 roku 3 mln $. Miał, gdyż to oferta została odrzucona a niedoszły właściciel pewnie wybrał Bugatti. Dziś ten model znajduje się w rękach innego szwajcarskiego kolekcjonera o wciąż nikomu nieznanych personaliach. Jako jedyny istniejący egzemplarz jest zarówno doskonałą lokatą kapitału jak i dowodem na to, że właściciel wie co dobre. Ostatnim modelem niemieckiej Isdery jest paskudny (wyjątkowo?) AK 116i, który wygląda jak pojazd z lat 30-tych.
AK 116i
Źródło: madle.org
Firma Isdera nie podaje oficjalnych danych o produkcji. Szacuje się, że od 1983 do 1999 roku powstało zaledwie 60 sztuk wszystkich modeli, po 2000 – kolejnych 20 do 30. Obecnie Isdera przede wszystkim skupia się na działalności badawczo – rozwojowej i od prezentacji nieudanego konceptu AK 116i nie pokazała żadnego nowego typu pojazdu. Model Commendatore nadal znajduje się na wysokiej pozycji listy najszybszych pojazdów, pomimo coraz liczniejszej konkurencji. I cieszy się nim tylko jeden właściciel. Podobno …
Podobne wpisy:

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









