Wynalazki pana Reevesa

przez | 21 listopada, 2018

Każdy „normalny” samochód posiada cztery koła. „Normalny” to znaczy taki, który gwarantuje stabilne prowadzenie. Nieliczne są przypadki, gdy konstruktorzy rezygnowali z choćby jednego koła. Te szybko kończyły się pozbawieniem konstrukcji owej stabilności, co czasem skutkowało spektakularnymi kraksami. Byli też tacy, którym nie wystarczały dwie osie – wzorem pojazdów ciężarowych pragnęli do osobowego automobilu wprowadzić trzecią lub nawet czwartą oś z kołami. W ten sposób powstawały różnego rodzaju drogowe „dziwactwa”.

Jednym z pionierów takich konstrukcji był Amerykanin Milton Reeves. Podobnie jak większość znanych amerykańskich konstruktorów – samouków zaczynał w 1896 roku. Wówczas do bryczki konnej wbudował prosty, dwusuwowy silnik z małej łodzi motorowej. Ciekawostką było to, że ten 6 – konny silnik pracował ciągle w tym samym, wąskim zakresie obrotów. Dzięki dużym kołom na gumowych masywach (o ogumieniu pneumatycznym wówczas w USA jeszcze nikt nie słyszał) pojazd mógł poruszać się w trudnym terenie.

Milton Reeves przy jednym ze swoich wynalazków (1910 r.)

Źródło: Der Spiegel

W warsztacie prowadzonym razem z bratem Williamem udało się zmontować aż 5 sztuk tego wehikułu, z czego aż 4 sprzedano. Pojazd wykorzystywał wiele motocyklowych części i był w stanie osiągnąć prędkość 30 mil na godzinę. W tym samym okresie nasz konstruktor stworzył … autobus. W zasadzie była to „zmotoryzowana bryczka”, która mieściła do 7 osób. Gotowy pojazd tak się spodobał pewnemu biznesmenowi z Dakoty, że ten zamówił u niego podobny model tyle, że znacznie większy – mieszczący do 20 osób.

Niestety, pojazd był awaryjny i szybko korodował, w skutek czego właściciel oddał go konstruktorowi a ten później przerobił go dla potrzeb kolei podmiejskiej. Pozostali klienci również nie byli zachwyceni jakością swoich maszyn, przez co Reeves w 1899 roku był zmuszony do zamknięcia interesu. Na szczęście nie zbankrutował. Przez kolejne lata pracował nad silnikami oraz sprzedał 10 sztuk modeli D i E, które w zasadzie były „składakami” złożonymi z kilku innych pojazdów. Jednak największy „sukces” był jeszcze przed nim.

Największym osiągnięciem konstruktora było „Octoauto” – pojazd, który posiadał 4 osie. W zasadzie był to przerobiony model marki Overland. Pojazd napędzany był przez 40 – konny silnik, mieścił zaledwie 4 osoby a cenę gotowego egzemplarza ustalono na … zawrotne 3200 $, co było wówczas ceną absurdalną nawet dla najbogatszych Amerykanów. Nietypowa konstrukcja miała wiele wad, ale według Reevesa taka liczba kół znacząco wpływała na komfort jazdy. W teorii, gdyż prowadzenie tego wynalazku wymagało znacznej siły.

Octoauto – zdjęcie z 1911 r.

Źródło: Indiana Center of Automotive History

Silnik Octoauta napędzał tylko i wyłącznie oś przedostatnią a skręcały wszystkie pozostałe osie. Obsługa pojazdu była zbyt skomplikowana i dlatego Reeves nie nie mógł znaleźć klientów a jego przedsiębiorstwo zarabiało jedynie na silnikach. Klientów odstraszał wygląd tego wehikułu. Zdolnościami terenowymi wówczas nikt się nie zainteresował, choć te były całkiem dobre. Jedyny zbudowany pojazd został w rękach konstruktora. Reeves próbował utrzymać zainteresowanie swoim pomysłem nowym modelem z trzema osiami.

W 1911 roku „Octo” straciło jedną oś. Nowy model był mniej skomplikowany, prowadził się lepiej a jego ekonomia w stosunku do poprzednika znacząco się poprawiła. Pomysł był całkiem logiczny, ale Reeves nadał mu szokującą nazwę – „Reeves Sexto-Auto”, co miało oznaczać „sześciokołowy samochód Reevesa”. Amerykanie i tak dosłownie tłumaczyli tę nazwę, co wywołało wśród bogobojnych katolików powszechne zgorszenie. Oni kojarzyli nazwę tylko z „jednym”. W skutek tego pomysł się nie przyjął a konstruktor padł ofiarą prasowej nagonki.

Reeves Sexto-Auto (reklama prasowa z 1912 r.)

Źródło: american-automobiles.com

Cena nowego modelu została ustalona na … bajońskie 4500$ (dwukrotna cena Rollsa). To było stanowczo za wiele, jak na możliwości nawet najbogatszych Amerykanów. Nie pomogły liczne ogłoszenia prasowe, w których modele Reevesa były przedstawiane jako „najbezpieczniejsze i najłatwiejsze w prowadzeniu”. Konstruktor próbował reklamować pojazd jako rodzinny, w czym pomagała mu żona i dzieci a nawet przyjechał swoim wynalazkiem na wyścig „Indianapolis 500”, ale i tak nie wzbudziło to zainteresowania. Jedynie uśmiechy politowania.

Z powodu strat jakie poniósł przez swoje nietypowe pojazdy był zmuszony sprzedać część zakładu odpowiedzialnego za produkcję silników. Produkcję silników przemysłowych w 1914 roku przejął Cummings Machine Company, późniejszy potentat w tej dziedzinie. Reeves zmarł w 1925 roku w wieku 60 lat pozostawiając po sobie jedne z największych oryginałów świata motoryzacji, które magazyn „Time” określił jako „najgorsze samochody ówczesnego świata”. Czy rzeczywiście zasługiwały na takie określenie?

Czy jego idea „wielu osi” okazała się błędna? Nie, co udowodniono niespełna 20 lat później. Pojazdy wojskowe używane podczas II Wojny Światowej często były wyposażone w trzy lub cztery osie. W przypadku ciężarówek oraz pojazdów specjalnych stało się to obowiązującą normą. Pojazdy wieloosiowe sprawdziły się w trudnym, piaszczystym terenie. Nawet w przypadku pojazdów cywilnych stało się to wyróżnikiem, o czym świadczy Mercedes klasy G 6×6 oraz elektryczna Eliica, która ma 4 osie. Być może jednak Reeves miał rację …