Kobiety w sporcie motorowym to „temat-rzeka”. Pionierkami były Amerykanki, Francuzki i Brytyjki, ale po I Wojnie Światowej do nich dołączyły przedstawicielki innych narodów, w tym również Włoszki. Jedną z nich była baronowa Avanzo, znana również jako Maria Antonietta Avanzo z domu Bellan. Urodziła się 5 lutego 1889 roku w Porto Viro. Już jako nastolatka uczyła się jeździć pojazdami silnikowymi, w tym trójkołowcem De Diona. W świat motoryzacji wprowadził ją jej tata, który kupił jej pierwszy pojazd.
W 1908 roku wyszła za mąż za Barona Eustachio Avanzo. Urodziła mu córkę i syna, ale nie była typem spokojnej pani domu. Mąż, widząc jej talent do prowadzenia pojazdów, zakupił dla niej wyścigówkę marki SPA. W 1919 roku wystartowała w pierwszym wyścigu. Wyścigówka marki SPA miała awarię jednego z kół, ale to nie przeszkodziło odnieść pierwszego zwycięstwa. W tym samym roku wystartowała w Targa Florio, jednak na trzecim okrążeniu Buick zepsuł się i musiała wycofać się z wyścigu. Nie zrezygnowała z dalszych startów.
Dwa lata później Pani Baronowa wygrała drogowy maraton – wyścig o „Dżentelmeńską Nagrodę” rozgrywany w okolicach Brescii. „Wygrała”, choć zajęła 3. miejsce. Pierwszy był Masetti w Mercedesie, drugi Saccomanni w Ceirano a ona przed jednym z braci Maserati, Campani i Nazarro. To był sukces na skalę światową i wielkie zwycięstwo kobiety. Trasa wyścigu liczyła aż 17 tysięcy 300 kilometrów – to 25 okrążeń składających się z dróg wokół wielu włoskich miast. Na początku lat 20-tych organizowano wiele takich wyścigów.
Maria Avanzo
Źródło: The Drive
Maria była bardzo odważnym kierowcą. Podczas amatorskiego wyścigu na duńskiej plaży jej 12-cylindrowy Packard zaczął się palić. Co zrobiła? Nie uciekła, ale z impetem wjechała do wody budząc podziw gapiów i gasząc płomienie wydobywające się z silnika. Świadkiem zdarzenia był sam Antonio Ascari, który nie mógł wyjść z podziwu nad waleczną kobietą. Ta po spektakularnej awarii pojazdu wyznała, że chętnie chciałaby zamienić Packarda na Fiata. Dostała go, ale w niespodziewanych okolicznościach.
Ostatecznie uszkodzonego Packarda otrzymał Ascari. W zamian za amerykański złom zakupił dla Marii nowego wyścigowego Fiata w czerwonym kolorze. Co ciekawe, zanim baronowa wróciła do Włoch pod jej domem stał prezent od fana. Czy mąż był zazdrosny? Tego nie wiemy, ale „przygoda” w Danii nie zniechęciła jej do wyścigów. W 1921 roku startowała na szybkim Ansaldo. W tym czasie w zespole był młody, obiecujący kierowca o „skromnej posturze”. Nazywał się … Tazio Nuvolari. Wkrótce otrzymała propozycję z „tych”, których nie warto odrzucać.
Kilka miesięcy później rozpoczęła starty w zespole Alfy Romeo. W tym czasie kierowcą fabrycznym zespołu był Enzo Ferrari. Nie był przyjaźnie nastawiony do utalentowanej baronowej. W 1922 roku chciała wystartować na Targa Florio. Podczas testów w Alfie, którą miał jechać Ferrari zepsuł się gaźnik. Co zrobił Enzo? Według źródeł historycznych podmienił zepsuty gaźnik na sprawny ze samochodu baronowej co nie umknęło uwadze kilku widzów. Tak, tego nie znajdziecie w żadnych książkach o Ferrari, ale to prawda.
Maria w zespole Alfy Romeo
Źródło: Alfa Romeo
Baronowa miała problemy z uruchomieniem wyścigówki. Tymczasem Enzo ruszył po kolejną wygraną, ale kibice nie pozostali mu dłużni. Sycylijczycy rzucali w jego wyścigówkę kamieniami, zatrzymali ruch na drodze wprowadzając stado owiec i gwizdali negując jego zachowanie. Enzo nie dojechał do mety – jego Alfa zepsuła się co sprawiło radość u kibiców. Samochód stanął a obok niego przemknął zwycięski Mercedes Księcia Masetti. Zachowanie Enzo wpłynęło na decyzję o opuszczeniu Włoch. Baronowa wkrótce miała zamieszkać na samym końcu świata.
Kilka miesięcy po niesportowym zachowaniu konkurenta podjęła decyzję o wyjeździe do Australii. Tam spędziła 4 lata. Po powrocie podjęła decyzję o starcie w Mille Miglia. W 1928 roku wystartowała do wyścigu za kierownicą Chryslera. Jej pilotem był mężczyzna o czym rozpisywały się lokalne gazety. Chrysler pilotowany przez Manuela de Teffe zepsuł się i Maria była zmuszona wycofać się z wyścigu. Mille Miglia okazała się być najbardziej pechowym wyścigiem dla Marii. Kolejne lata były pasmem awarii pojazdów i rezygnacji ze startów.
W 1929 roku jej Alfa Romeo 6C1750 zepsuła się, dwa lata później nawet nowe Bugatti nie sprostało trudów wyścigu. Rok później znowu to samo. Ostatnią próbę podjęła w 1939 roku – z podobnym skutkiem. To, co nie udało się we Włoszech, udało się na trasach wyścigów górskich. W latach 30-tych baronowa Avanzo startowała na górskich serpentynach prowadząc Alfy, Bugatti i Maserati. Przed wojną zaczęła spisywać wspomnienia i pisała do gazet sportowych. Oczywiście tematem artykułów były wyścigi oraz klasyfikacje kierowców.
Maria w Alfie 8C2300
Źródło: PICRYL
Po wojnie zrezygnowała ze startów. Była obserwatorem wielu wyścigów, ale nie podejmowała prób startów. Z relacji policji drogowej wiemy, że będąc 70-letnią starszą panią często przekraczała dozwolone prędkości. Z policyjnych notatek z lat 1959-1961 wiemy, że policja często zatrzymywała ją pędzącą Alfa Romeo z prędkością ponad 160 km/h. To było nawet za dużo jak na wyrozumiałość włoskich stróżów prawa. Maria lubiła szybką jazdę. Doświadczenie zdobyte podczas wyścigów uchroniło ją przed wypadkami, ale nie przed mandatami.
Zmarła 17 stycznia 1977 roku. „Latająca Baronowa” była osobą znaną i cenioną we Włoszech. Mówiła, że miała wszystko – dzieci, pieniądze i miłość męża. Miała coś jeszcze – zazdrość pewnego „gościa”, który musiał posunąć się do kradzieży aby udowodnić swoją wyższość. Enzo nigdy wcześniej ani później nie odważył się na taki czyn. Historia zna jeszcze kilka osób, którym na drodze do sukcesu stanął Enzo Ferrari. Wszyscy po zaprzestaniu znajomości z Ferrari odnosili największe sukcesy. Przypadek?

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









